10 lutego – urodziny Cliffa Burtona
Gdyby żył, nadal byłby najstarszy w zespole mając 48 lat. Jak wyglądałaby dziś Metallika? Być może zamiast ery Loadów mielibyśmy coś na wzór Kyuss, czy Electric Wizard, jak domniemywał Joel McIver, a może byłoby dokładnie tak samo? Tego już się nie dowiemy. Z okazji urodzin Cliffa przybliżymy Wam sylwetki bliskich mu osób – jego rodziców, rodzeństwa i dawnej dziewczyny, a także ‘sprezentujemy’ Wam kilka unikalnych fotek i wideo.

Mama Cliffa miała na imię Jan, pochodziła z Californii. Była nauczycielką niepełnosprawnych dzieci. Zmarła na raka kilka lat temu. Jej mąż określił ją jako ‘największą fankę Metalliki i oczywiście Cliffa’.
Ojciec Cliffa, Ray Burton (urodzony w Tennessee, asystent inżyniera autostrad) z kolei żyje do dziś i jak wiemy wygłosił świetną mowę podczas ceremonii wejścia Metalliki do Rock N’ Roll Hall of Fame:
(jeśli chcecie tłumaczenie, mówcie, a dodamy je)
Jak określił go Steffan Chirazzi, “ma w oku iskrę pomimo całego smutku z jakim musiał nauczyć się żyć, słychać w nim radosną godność i wdzięczność”.

Starszy brat Cliffa, Scott David Burton, zmarł 19 maja 1975r. o 11:50 w drodze do szpitala mając zaledwie 16 lat. Zabił go tętniak mózgu. W podstawówce (Marshall Elementary School) w Castro Valley, do której obaj bracia uczęszczali znajdują się ich tablice pamiątkowe. Przypuszcza się, że przedwczesna śmierć Scotta mogła dać Cliffowi jego niezwykle pozytywne nastawienie do życia, z którego czerpał garściami.
O jego siostrze Connie nie wiemy wiele. W artykule opublikowanym po śmierci zdradziła jednak pewien ciekawy fakt:
Pewnego razu zadzwoniłam do niego i powiedziałam: “jak ci się podoba bycie gwiazdą rocka?”, a on wpadł w szał. Poprosił bym nigdy więcej tak się do niego nie odnosiła.
Dawna dziewczyna Cliffa, Corinne Lynn (na poniższym zdjęciu z lewej z ich psem, który wabił się Clive, którego po prawej miętoli James), jest dziś szczęśliwą żoną i matką. Możecie zajrzeć na jej profil MySpace, aby obejrzeć wiele jej starych i nowych zdjęć.


Poniżej cztery wideo w czasach, gdy Cliff grał jeszcze w Traumie:
Na osłodzenie, kompilacja wszystkich solówek z Cliff’em All:
Co do unikalnych fotek, odsyłamy Was do galerii fanowskiego profilu MySpace, gdzie można obejrzeć imponujący zbiór zawierający m.in. zdjęcia z czasów przedmetallikowych, w tym z dzieciństwa.
Wszystkiego Najlepszego Cliff! \m/

(jeśli chcecie tłumaczenie, mówcie, a dodamy je)
Zobacz również:
13 komentarzy do “10 lutego – urodziny Cliffa Burtona”
Dodawanie komentarza









cliff jesteś kręgosłupem metallici!!!!!
Listen, damn it, we will win!!!!
cliff jestes kregosłupem metallici !!!!!
…najlepszego Cliff, spóźnione życzenia ;)
Kirk w 1997 roku wspomnial:
“Gdyby Cliff byl wciaz w zespole, nagralibysmy “Load” o wiele wczesniej. On mial sklonnosci w kierunku muzyki bardziej melodyjnej i byl z nia lepiej osluchany -- a to dzialo sie w 1984 roku, kiedy zreszta zespolu sluchalem heavy metalu przez dwadziescia cztery godziny na dobe!”
wiec kto wie co by bylo jakby Cliff zyl
Stary, my to wiemy i pewnie troche jest, jak mowisz, ze mlodzi dorabiaja wiele filozofii. Fenomen Cliffa nie polega na tym, ze byl najlepszym basista swiata, bo kazdy wie, ze technicznie znacznie przewyzszal go juz rownie mlody Jason (co stwierdzil chocby sam Rassmussen), ale faktem jest, ze mozna mu przypisac wplyw, jaki wywarl na Metallike swoim zamilowainem do harmonii, klasyki, przez co pierwsze plyty sa epickimi tworami, a nie zwyklymi naparzankami, maja ‘to cos’ (o czym tez wspomnial Flemming -- nie byl moze mistrzem techniki, ale za to niesamowicie kreatywny i ‘umuzykalniony’). Do tego wiadomo, ze byl po prostu zajebistym, pozytywnym kolesiem no i szkoda chlopaka. A i nie wiadomo, czy dzis faktycznie nie bylby jednym z najlepszych. Czy Dimebag Darell byl najlepszym gitarzysta swiata? Nie, ale to co wyprawial i tak bylo niesamowite, w swoim czasie ekstremalne i oryginalne, wspoltworzyl istotna czesc metalowej historii. Albo Chuck.. wiekszosc plyt to lipa, ale to jeden z prekursorow gatunku. A to co robil pod koniec -- majstersztyk. No i znow -- tak jak Cliff i Dime, bardzo fajny gosc, ktory mogl ciagle byc wsrod nas, gdyby nie zly los. Trzeba na to patrzec bardziej jak na strate starszego brata, a nie zywej legendy, choc dla wielu z pewnoscia byli idolami i inspiracja, co chyba zrozumiale.
…ale i tak nie rozumiem calej tej podniety Cliffem,wychwalaniem go pod niebiosa,jaki to on nie byl swietny i takie tam dupolizy…dla mnie ten koles nie jest (byl) kims WOW,ot zwyly basista który byl i juz go nie ma.Ot tak…a jego bas jakiegos zbytniego szalu nie robi…
Mam wrazenie ze odbywa sie to tak: w 2003 pryszcz styka sie z Metalli.com i wytrzeszcz oczów WOW to jest to,dlaczego ja sluchalem hip hopu kiedy jest taka muzyka? Potem wglebia sie w dyskografie i historie kapeli i znajduje fakt: “byl se Cliff Burton,zginal tragicznie a teraz jest Bogiem”,bo tak wszyscy fani mówia,a ja tez jestem teraz fanem Metalliki wiec tez tak bede myslal.
Slucham tej kapeli kilkanascie lat ,jest to najlepszy zespol Metalowy,zywa legenda ale o Cliffie moze z dwa razy mi sie przypomnialo…tyle moje uwielbienie do niego.
Szalu on na mnie zadnego nie robi.
R.I.P. anyway.
Można napisać ciekawego niusa, wrzucić do niego informacje których po polsku chyba jeszcze nikt nie publikował, do tego unikatowe klipy wideo, a i tak ktoś się przywali za życzenia :P
Probujesz mi wmowic, ze brak mi poszanowania dla zmarlego? Tego zmarlego, ktory sam powiedzial, ze gdyby ktos z nich umarl powinni zrobic na jego czesc wielka impreze i schlac sie do nieprzytomnosci? Poprawiam wiec: wszystkiego najlepszego Cliff, mam nadzieje, ze sie kurwa dobrze bawisz tam u gory! Ja Ci zazdroszcze!
Co to za zahukany kraj, ja jebie..
Nad ostatnim zdjęciem widnieje napis:”Wszystkiego najlepszego Cliff”..biorąc pod uwagę,że Cliff nie żyje to komentarz jest zbędny..trochę pomyślunku zanim coś się napisze
Też mam dziś urodzinki. I’m proud, that I was born the same day as he.
ten filmik niecala minuta jego chyba ten motyw byl w For whom the bell tolls? Boze jak on zapierdzielal tymi paluchami…
Happy birthday Cliff
ludzi* (sory za literówkę)
Lubię ludzie niestandardowych, nieszablonowych. Tak grał i taki był właśnie on, Clifford Lee Burton. Miał to coś. Dzięki za na prawdę dobry artykuł.
Tak go lubię, a tak mało o nim wiem…
Najlepszego, Cliff!!!