Debbie Abono: sylwetka i hołd oddany legendarnej menedżerce przez Metallikę i in. [update: przemówienie Jamesa]
Debbie Abono to postać wielce szanowana i kochana w metalowym światku z Bay Area i nie tylko. Zmarła na raka 16 maja 2010r. (tego samego dnia co Ronnie James Dio) 80-letnia promotorka młodych gniewnych. Ponad 25 lat temu wzięła pod skrzydła wiele kapel – Possessed, a nastęnie Forbidden, Exodus, Vio-lence, Skinlab, Broken Hope, Obituary, Cynic, Spudmonsters, czy Skrew, a nawet Sepulturę. 29 sierpnia w Crowne Plaza Hotel & Resort w Concord w Kalifornii miało miejsce specjalne spotkanie członków wielu kapel zaprzyjaźnionych z Debbie, w tym Metalliki, ku uczczeniu jej pamięci. Zdjęcia na miejscu wykonał Harald O. i Sven Sodelund. Fotki jak i przybliżenie sylwetki Debbie, oraz nagrania skierowanych do niej dedykacji (w tym przemówienie Jamesa na wspomnianym zjeździe) znajdziecie wewnątrz.

To jej (“naszej dobrej przyjaciółce”) na wieść o ciężkim stanie zdrowia 11 maja 2010r. James na koncercie w Belfaście zadedykował “Nothing Else Matters”:
Debbie znajduje się również na liście podziękowań na “Master of Puppets”.
Z kolei Testament zadedykował Debbie utwór “Alone In The Dark” 16 maja 2010r. podczas koncertu w Enschede w Holandii:
Alex Skolnik napisał o Debbie tak:
“W połowie lat ’80, gdy większość ludzi po 40-stce bała się metalu, zjawiła się Debbie Abono, miła, wyrafinowana kobieta po 50-tce. Spojrzała poza pentagramy, odwrócone krzyże, skórę i kolce i zrozumiała, że pod tą złością odzwierciedlaną przez znacznie młodszą [od niej], często nierozumianą grupą metalowców kryje się trochę dobrych dusz, i została menedżerką jednych z najcięższych kapel. Czyniąc tak, pomogła nam pojąć, że starsi ludzie też nie byli wcale tacy źli.”
Co ciekawe, Debbie początkowo nie zdawała sobie sprawy z “bluźnierczej” tematyki Possessed, którzy jako pierwsi poprosili ją o pomoc. Gdy przeczytała teksty z ich debiutanckiej płyty “Seven Churches”, będąca już wtedy babcią Abono poczuła się obrażona, lecz mimo to zgodziła się dalej współpracować z zespołem pod warunkiem, że LaLonde i Becerra ukończą szkołę średnią. Zespół jednak szargany był wewnętrznymi konfliktami, przez co Debbie stwierdziła się powinna zająć się również innymi kapelami.

Debbie Abono i fani
Choć prywatnie uwielbiała muzykę Franka Sinatry i Deana Martina, to Metallica i Machine Head zainspirowały ją do utworzenia stypendium muzycznego fundowanego przez Mechanics Bank, którego założycielem była jej wnuczka, E.M. Downer, a w którego radzie nadzorczej Debbie swego czasu zasiadała.
Znana jest nie tylko ze swej pracy z licznymi muzykami, członkami ich ekip i ich rodzinami, ale również z wielkiego serca, wspaniałomyślniości i umiejętności do podnoszenia na duchu, motywowania i dawania wszystkim dookoła siły, by zawsze być szczerym i dawać z siebie wszystko.
Robert Flynn z Machine Head nagrał na jej cześć akustyczny cover “Die Young” Black Sabbath i udostępnił go za darmo w sieci:
Utwór do pobrania tutaj.
Udział we wspomnianył spotkaniu poza Metalliką wzięli ludzie z Machine Head, Death Angel, Forbidden, Skinlab, D.R.I., Exodus, Overkill, S.O.D., Possessed, Sacrilege B.C., Stereomud i in. Kilka zdjęć ze spotkania:



Więcej zdjęć tutaj.
Przemówienie Jamesa:
Debbie była dla mnie matką, której nie było [już wtedy - zmarła w 1979r. - red.] dla mnie w pobliżu. Była niejako miejscem, do którego mogliśmy pójść, gdy potrzebowaliśmy porozmawiać o problemach, gdy potrzebowaliśmy bezpiecznego miejsca do imprezowania, gdy potrzebowaliśmy inspiracji, nadzieji…
Zrobiła tak wiele rzeczy, o których nawet nie wiedziałem, aby wesprzeć scenę muzyczną, zwłaszcza scenę w Bay Area, scenę thrashu w Bay Area – aby zaistniała na mapie, inwestowała swój czas, swoją cierpliwość i swoje pieniądze. Debbie wkładała w to swoje serce i potrafiła zainspirować wielu ludzi, którzy myśleli, że nie dadzą rady – wiedzieli, że chcą, ale nie wiedzieli jak mają to zrobić. Bywała w trasach z zespołami i żyła życiem w trasie, a była starszą panią… i mówię wam, była twarda.
Tak więc wiele inspiracji wyszło od niej i wiem, że ja i mój zespół winni jesteśmy jej wiele szacunku i wdzięczności.
Jesteśmy wdzięczni za to, że pojawiła się w naszym życiu i za to, co zrobiła, aby pomóc muzycznej scenie w Bay Area.
Dziękuję ci Debbie. Będziesz [nadal] żyła we mnie i w każdym z tutaj obecnych.
Zobacz również:
8 komentarzy do “Debbie Abono: sylwetka i hołd oddany legendarnej menedżerce przez Metallikę i in. [update: przemówienie Jamesa]”
Dodawanie komentarza









Ludzie wiecej luzu a mniej Polskiego kolka w dupie.Widac ze nie byliscie na innej stypie niz Polska,gdzie ciotki-babki siedza i ryczá,lamentujá.Bylem na stypie w Stanach i mozna by to porównac do typowego BBQ.Byl grill w ogrodzie,wchodziles to na wstepie pytali ci sie co pijesz,browarów galony,leciala non stop ulubiona muzyka zmarlej osoby i tak sobie kazdy chatowal i chodzil z piwem do glównego salonu gdzie w trumnie lezala ‘gwiazda wieczoru’.Tak tam juz jest,ze luzacko bierzesz problemy i smutki na klate,i zyjesz dalej dobrze zapamietujac daná osobe.
co do pogrzebu to na moim wystarczy że puszczą mi Hit The Lights jak będą wrzucać mnie do ziemi :D
Raczej Hit The Ground.
Ja tam bym chciał, żeby po moim pogrzebie był porządny koncert metalowy, a nie jakaś smutna stypa i koniec. A najlepiej, jakby ten koncert dała Metallica albo Rolling Stones, bo te kapele, mam wrażenie, będą grać zawsze. Chyba, że za dwa lata będzie koniec świata.
Stypa to byla kilka mies. temu. Teraz grupa przyjaciol spotkala sie powspominac dobre chwile. Poza tym, nawet gdyby to byla stypa, to nie widze nic niestosownego w dobrych nastrojach, skoro podobno idziemy do lepszego miejsca. Ja zawsze mowie, ze zazdroszcze takiemu, ze nie musi sie tu juz meczyc. Moze sie myle, ale to chyba nie tylko podejscie jakichs egzotycznych plemion, ale nawet dosc rock’n'rollowe myslenie vide pozegnanie Franka Zappy, hehe. Gdy sie ludzie smuca i rozpaczaja to tak naprawde mysla o sobie i tym, co oni stracili, a nie o zmarlym i tym, ze mu teraz byc moze lepiej. Chyba nikt z nas nie chcialby, zeby ktokolwiek po nas nie wiadomo jak rozpaczal i marnial w oczach.
A tam, u nas trzeba się umartwiać i pilnować, żeby inni umartwiali się. A jak za słabo się smucą, to wypada obrzucić bluzgiem za niewystarczający smutek i doprowadzić do porządku. Od serwisów internetowych również należy oczekiwać umartwiania w okresach żałoby ;]
Niezła imprezka na tych dodatkowych fotkach. Nie ma to jak porządna, wesoła stypa.
Robert Flynn z W I E L K I E G O Machine Head jak zawsze przesadzil.Przesadzil z tym coverem! Cos pieknego!!!!
Machine fuckin Head!!!!!!!!!!!!!!1