22 i 23 października (przed zrobieniem sobie dwutygodniowej przerwy przed ostatnimi 8 datami na Antypodach) Metallica zagrała dwa koncerty w Perth, w Australii. Były to występy szalone z kilku powodów , o których z poparciem multimedialnych dowodów w środku.

Po pierwsze primo, jak donosi jeden z członków ekipy Metalliki odpowiedzialny przez ostatnie 2,5 roku za efekty pirotechniczne, zespół nie widział jeszcze tak zwariowanych fanów. Podczas piątkowego występu w sumie około 50 z nich wdrapało się na wieże wspierające pod koniec koncertu, gdzie wisieli podczas Seeka i później.
Dokładnie ten moment z Metalliką rozdającą gyfty, wieżami oblepionymi ludźmi, ładną Panią w szarej mini skaczącą z jednej z nich, skandującym tłumem i Larsem mówiącym „You guys are fucking amazing!”, a następnie rozkręcającym się jeszcze bardziej tylko mocniej eskalując emocje tłumu, możemy obejrzeć na poniższym filmiku:
httpvh://www.youtube.com/watch?v=YYWgRrm0_F8
Kto wie, być może to efekt regulowanego ciśnienia powietrza, które posiada ta nietypowa hala – niezależnie od pogody wszyscy mieli zagwarantowany optymalny nastrój. No i podobno dostawali dużo wody od ochrony, o którą na Bemowie trzeba było błagać, gdy tam dosłownie lano im ją na głowę.
Ogólnie narzekano trochę na dźwięk, który odbijał się od ścian i dachu (z włókna szklanego) i się zniekształcał.
Trzeba ponadto dodać, że ludu w te dwa wieczory było tam ponad 45 tysięcy, czym ustanowiono rekord frekwencjiw tamtym rejonie.
James musiał również przed Harvester of Sorrow poprosić fanów (nie ich pierwszych i nie ostatnich pewnie), by nie rzucali niczym („by robili wszystko, by dobrze się bawić, ale to nie obejmuje rzucania śmieci na scenę”), bo „grają dużo lepiej, gdy nie muszą uważać na taki syf”, np. na skórzany but, który wg naocznego świadka chłopaki mierzyli wzrokiem w stylu „WTF?”, póki nie sprzątnął go ktoś z ekipy.
httpvh://www.youtube.com/watch?v=qBNytOkh40M
Po drugie primo, w sobotnią noc Rob obchodził swoje 46. urodziny i standardowo już padł ofiarą tradycji masakrowania ciastem. Poniżej widzimy przyczajoną na niego na schodach amunicję:

Egzekucja była nieunikniona:
httpvh://www.youtube.com/watch?v=LN5mPqksBpc




Dalej.. primo.. o ile pierwsza setlista w Perth była jak to zwykle bywa pierwszego dnia (lub jedynego) raczej standardowa, o tyle ta druga, w urodziny Roba właśnie, miała w sobie tę moc, jak zwykle „ta druga”. Po raz kolejny Orion + Clover na jednej setliście i do tego kilka szybkich – Heroes, Never, Apocalypse, Fire, Whiplash.. niezłe combo.
- That Was Just Your Life
Cyanide
Harvester Of Sorrow
Disposable Heroes
One
Through The Never
My Apocalypse
Sad But True
No Leaf Clover
Orion
The Day That Never Comes
Master Of Puppets
Fight Fire With Fire
Nothing Else Matters
Enter Sandman
– – – – – – – –
Stone Cold Crazy
Whiplash
Seek and Destroy
httpvh://www.youtube.com/watch?v=3lyQSBNAZec
Na stronie Triple M możecie obejrzeć ich fotki z tej odnogi ogólnie.
Na koniec 14-i-pół-minutowa kompilacja nagrań kilku fragmentów koncertu w fajnej jakości autorstwa jednego z fanów, który stał w pierwszym rzędzie dosłownie na wyciągnięcie ręki chłopaków:
httpvh://www.youtube.com/watch?v=Hgx-O5N-V70
Tutaj wykonanie Oriona w zadziwiająco przyzwoitej jakości (dźwięku), jak na komórkę:
httpvh://www.youtube.com/watch?v=U24qwvQ9Nx0
Po więcej odsyłamy już na YouTube. Oficjalne zdjęcia i wideo oczywiście niebawem u nas. Całe koncerty do odsłuchu nieco później. Stay tuned.
Reasumując, poprzeczkę na mające nadejść ostatnie koncerty zarówno zespół, jak i sami fani zawiesili wysoko. Kolejne występy w Sydney, Adelaide i Melbourne. Start, a raczej finish już za ~2 tygodnie. Nie wiemy, co zmyślnego jeszcze zagrają po ostatnich wyskokach typu Orion, Clover, czy The God That Failed, ani czy fani okażą się jeszcze bardziej narwani, ale na bank znów w akcji zobaczymy ciasto, ponieważ 18 listopada, kiedy to wypada pierwszy w ostatnim na trasie Melbourne, a przed-przed-ostatni w tym roku koncert, urodziny obchodzi Kirk – będą więc dwie dobre okazje, by skopać tyłki.