Lance Bradford (23 lata) powiedział, że był tak zdeterminowany, by dostać bilety na Metallikę, że odszedł z pracy, by koczować przed outletem z biletami, jego pracodawca bowiem nie chciał dać mu wolnego popołudnia, aby mógł to zrobić.

Bradford powiedział, że czuł się „oszukany i zły”, gdy Metallica ogłosiła swoje przybycie do Nowej Zelandii, ale nie do Christchurch, gdzie mieszka.
Niedawno jednak jego ulubiony zespół zaskoczył zmianą planów ogłaszając tam w wyniku petycji fanów dwa koncerty, na które bilety rozpoczęto sprzedawać dziś o 9 rano (ich czasu).
„Kiedy dowiedziałem się, że przyjadą, pomyślałem że skoro wykazali wolę tu przybyć, to w takim razie ja wolę rzucić pracę i stawić się w kolejce.”
Wraz z przyjaciółką, Christie Porter, przybył na miejsce przed 17-stą dzień wcześniej spodziewając się kolejki, ale okazali się jedynymi czekającymi przez noc.
„Jeśli nie zajmiesz kolejki, musisz polegać na komputerze i internecie, a wszyscy właśnie tak zrobią jutro rano.”
Lance i Christie to nie jedyni fani z Nowej Zelandii, którzy wykazali się nie lada poświęceniem, by dostać się na koncert Mety. Wcześniej pewna para wydała więcej niż większość byłaby gotowa dać, by przedostać się z jednego końca kraju na drugi,by zobaczyć ulubiony zespół na żywo.