James jedną z najstraszniejszych gwiazd muzyki?
Powstała sobie lista 10 strasznych (bez gradacji) gwiazd rocka i popu. Znaleźli się na niej: Slipknot, Marylin Manson, Lil Wayne, Rob Zombie, Insane Clown Posse, 50 Cent, Screamin’ Jay Hawkins, Jerry Lee Lewis, Alice Cooper i… James Hetfield. Uzasadnienie:
“Wokalista i gitarzysta Metalliki posiada jeden z najlepszych, rockowych, szyderczych uśmieszków. Hetfield rzuca publiczności groźne spojrzenia i spluwa na bok podczas śpiewania. Boże dopomóż idiocie, który spróbuje wskoczyć na scenę, by przybić Jamesowi piątkę.”

Czy naprawdę zasłużył na takie miano i towarzystwo?
Zobacz również:
34 komentarzy do “James jedną z najstraszniejszych gwiazd muzyki?”
Dodawanie komentarza










WTF !? James nie jest straszny ale to towarzystwo, które go na tej liście otacza jest przerażające. Boze 50cent ludzie was do reszty popierdzieliło.
Pewnie że nie ma ;) Peace
Nie ma o co kruszyć kopii, luz, enjoy life..
Ja chciałem tylko zauważyć, że w tej chwili to wy mnie się czepiacie, nie wnosicie kompletnie NIC do rozmowy. Ja chciałem zakończyć dyskusję już parę komentarzy temu, Ty postanowiłeś brnąć w nią dalej, więc proszę, nie mów mi, że to ja wszystko nakręcam.
Nikt mi nie powiedział również, o co tak się ciągle czepiam, podać przykłady, chociaż o to prosiłem. Widocznie niektórzy wolą rzucać słowa na wiatr.
…ale oczywiście wszystko to moja wina. Dobrze, już się nie odzywam.
Fear the Night, czy Tobie sie wydaje, ze ja lub belzebub nie mamy co robic, tylko czytac, jak to pokrzywdzony sie czujesz? Sam prowokujesz, czepiasz sie drobiazgow, rozliczasz za jakies glupotki. Zaczynasz mi przypominac jedna uzytkowniczke innej metallikowej strony, ktora rowniez kazdego rozlicza z kazdej wypowiedzi i raczej tym zniecheca. Daj sobie siana, bo nakrecasz jalowa dyskusje. Chcesz, to miej sobie racje, nie chcesz to jej nie miej.
Fearku -- w takim razie: ‘nie mówi się z pełnymi ustami.’
Hahah, ok, sorry h-a-r-v. ;) Po prostu mnie to zdezorientowało że się nie pojawił, bo zwykle pojawia się od razu. Myślałem, że dostałem bana za kłócenie się z adminem ;)
Gdybyś mi jeszcze powiedział, dlaczego nie mogę dodawać informacji w shoutboxie (pojawia się “Twój komentarz trafił do poczekalni. Musimy go sprawdzić.”), to by było idealnie.
Hehe, Bana nikt tu jeszcze nie dostal. Znawca raz kiedys, bo po prostu nam zbrzydl, ale jak widzisz i jego tolerujemy z powrotem. A gdybys nawet dostal, choc sprzeczka z adminem to zaden powod, to na pewno zostalbys o tym powiadomiony.
W kazdym razie.. Jest tak, ze nasz CMS, czyli ten caly silnik strony, ma wbudowany system antyspamowy, ktory sie kieruje wlasna logika i stara uczyc z czasem. Jest naprawde dobry (na ten moment zablokowal 41 030 prawdziwego spamu), ale czasem blokuje niewinnych ludzi i zagladajac raz po raz do poczekalni / spamu, musimy recznie wylawiac ich komentarze. To samo dotyczy shouta, choc nie widze zadnego Twojego komentarza czekajacego na zatwierdzenie w tej chwili.
Piszesz tam cos teraz i masz blad? To czasem nie nasza wina w ogole, a kwestia konfiguracji po stronie klienta, czyli Twojej, np. jakies firewalle, anty-virusy i in. potrafia robic takie jaja. Alternatywnie mozesz probowac tutaj: http://www.deathmagnetic.pl/shoutbox -- to jest shoutbox, tylko w formie komentarzy -- mozna pisac tam, a wyswietli sie w shoucie w prawej kolumnie. Tam nie powinno byc dodatkowych zabezpieczen poza zwyklym filtrem, wiec w najgorszym razie trafi do poczekalni, a nie zablokuje Ci calkowicie wysylki. Chyba :)
Belzebubku drogi, no tak, tyle że wciskanie mi do ust czegoś, czego nie powiedziałem, to nie jest drobnostka. Chyba że według Ciebie miałem puścić to mimo uszu.
Ciężko mi stwierdzić, czy dyskusje z moim udziałem kończą się kłótnią, na razie coś takiego zauważyłem jeden raz. Bo rozmówca był zbyt nerwowy. Jeżeli już coś kończy się kłótnią to dlatego, że zamiast racjonalnych argumentów słyszę coś w stylu “nie bądź idiotą” bądź -- jeszcze lepiej -- “jestem starszy, więc nie kłóć się ze mną”.
Pomijam już fakt, że sam teraz chcesz sprowokować kłótnie, zupełnie bez powodu wpierdalając się tutaj.
Gdybym chciał się jeszcze Ciebie uczepić, to powiedziałbym, że zdanie, że nie ma obiektywnych opinii to głupota (no tak, stwierdzenie “słońce świeci” to pewnie też przemanipulowana przez media subiektywna opinia).
Ale nie zrobię tego, bo nie mam zamiaru dać Ci się sprowokować.
Mam prosbe -- jesli komentarz sie czasem nie pojawia od razu, to poczekaj, nie pisz 4 kolejnych w zmienionej formie, bo potem nie wiem, ktora wersje mam zatwierdzic ;] Zatwierdzilem pierwszy.
Fea(r) The Night -- człowieku zaczynasz działać mi na nerwy. wszystkich poprawiasz, czepiasz się drobnostek w ich wypowiedziach, a w dodatku rzadko kiedy masz racje. większość rozmów z Tobą jakie czytałem kończą się kłótnią.
a, i nie ma czegoś takiego jak obiektywna opinia -- to jest tylko opinia większości, która z reguły jest przemanipulowana przez media i tych twoich ‘recenzentów-krytyków’.
h-a-r-v, podejrzewam, że Gus G. napisał te solówki, bo w duecie kompozytorskim Osbourne-Churko żaden z nich nie gra na gitarze. Tzn. Churko może gra, ale nie ma na tym polu żadnych sukcesów. To nie zmienia faktu, że rola samego dogrania solówek nie bardzo się ma do całego procesu komponowania.
A może solówki były już napisane, to nie zostało dokładnie określone, tyle, że nie wiem, kto w takim razie miałby je napisać. Tak czy siak Gus G. odwala u Dziadka Ozza raczej sesyjną robotę, co stwierdził sam Ozzy.
Stary, Twój komentarz w ogóle nie nawiązuje do mojego, zaczynasz robić mi jakiś wykład że jestem niewyżytym małolatem, a w ogóle nie odpowiedziałeś na to, co ja powiedziałem ;) Ty akurat pierwszy wcisnąłeś mi w usta coś w stylu “nie został dopuszczony do nagrywania”, chociaż czegoś takiego nie powiedziałem. Naprawdę nie wiem, co co Ci chodzi.
To w koncu dograc = dorobic, czy = zagrac juz gotowe? To drugie to taki chyba troche policzek dla gitarzysty, chyba ze to tylko studyjny jakis. Nie znam sie na Ozzym, nie przepadam za nim. Tak tylko pytam, bo mowi sie, ze klotnie najczesciej nie powstaja w wyniku roznicy zdan, ale roznicy w rozumieniu uzytych slow.
TommiK, czytaj ze zrozumieniem, błagam… Napisałem “przy Scream nowy gitarzysta nie był dopuszczony do KOMPONOWANIA”.
Komponowanie. Pisanie utworów. Widzisz chyba różnicę pomiędzy napisaniem utworu a dograniem solówek?
Ile Ty masz lat? Jeśli szukasz kogoś, wobec kogo będziesz mógł grać eksperta w dziedzinie muzyki i elokwencji wypowiedzi, to mówię od razu -- nie będę się w tym babrał, mam ciekawsze rzeczy do roboty niż jałowe spieranie się z Twoim widzimisię, nie potrzebuję też słuchać, gdzie powinienem był dopisać “moim zdaniem”, ani czym się różni opinia subiektywna od obiektywnej. Zaraz mi zaczniesz tłumaczyć, że źle stawiam przecinki. Takimi ‘wykładami’ proponuję obdarzać dzieci z podstawówki ;] Daruj sobie już tłumaczenie mi, spadam na uczelnię.
Kłócenie się o miskę wiatru. Dla mnie wyrażenie w stylu “Ozzy jest w świetnej formie bo nagrał dwa świetne albumy” to wyrażenie obiektywne, bo jednak to, w jakiej formie jest muzyk można ocenić zwykle bez mieszania w to gustów. Dla kogoś innego to ocena subiektywna. Masz rację, koniec dyskusji.
To, co ja napisałem o rozstaniu Osbourne’a i Zakka było zaczerpnięte z trzech wywiadów(dwóch z nim samym i jednym z Zakkiem w Top Guitar). Przyczyny zresztą dość podobne do tych, które Ty wymieniłeś. To, że Gus nie był dopuszczony do komponowania, to fakt, mówił to w niedawnym numerze Top Guitar. Gdy przyszedł do studia kawałki były już zrobione, musiał jedynie dograć solówki.
Najpierw pisałeś: “nowy gitarzysta nie został dopuszczony do nagrywania”.
Później: “Gdy przyszedł do studia kawałki były już zrobione, musiał jedynie dograć solówki.”
Przecież to są dwie różne rzeczy, lol… Zostawiam ten temat, bo raczej nic sensownego się z tego nie urodzi. Ładna pogoda jest :)
Tak się składa, że zdanie “to były dwa zajebiste albumy” niewiele ma wspólnego z gustami. Czym innym byłoby użycie zwrotu “MOIM ZDANIEM to były dwa zajebiste albumy”, jest różnica pomiędzy opinią obiektywną a subiektywną. Można powiedzieć “w mojej opinii St. Anger to najlepszy album Metallici”, ale powiedzenie “St. Anger to najlepszy album Metallici” nie jest już w porządku.
Sam Osbourne tłumaczył się z rozstania z Zakkiem tak, że ponoć jego muzyka zaczynała brzmieć tak, jak Black Label Society. Cóż, nie wnikam, czy na serio tak było, czy to tylko pretekst. Gusa G. znam już od trzech lat, wtedy sporo słuchałem zespołu Dream Evil, którego był członkiem i do tej pory jakoś się do niego nie przekonałem. Granie power metalu, gdzie wystarczy w solówce szybkość i słodkie melodyjki, to jednak coś innego, niż występowanie z Osbournem. Cóż, zobaczymy, jak wypadnie kolejna płyta Księcia Ciemności, bo przy Scream nowy gitarzsyta nie był dopuszczony do komponowania.
“Czym innym byłoby użycie zwrotu “MOIM ZDANIEM to były dwa zajebiste albumy”, jest różnica pomiędzy opinią obiektywną a subiektywną.”
Pouczasz mnie jak dzieciaka w szkole i myślisz, że ja takich rzeczy nie wiem. No myślałem, że to dosyć oczywiste i domyślisz się, że jeśli wypowiadam się w komentarzach i podpisuję pod tym własnym nickiem, to wyrażam własną opinię. Chyba, że zwariujemy i przed w każdym zdaniem będziemy dodawać “Moim zdaniem…” ;] To nie są kodeksy prawne, tylko komentarze na serwisie muzycznym, więc nie rozliczajmy z każdego użytego słowa.
To, co napisałem o rozejściu się Ozza i Zakka było zaczerpnięte z niedawnego wywiadu z blabbermouth.net, jak trzeba to mogę go poszukać w wolnej chwili. Ale może lepiej zakończmy dyskusję, bo raczej nic tu po moich opiniach, skoro znasz takie informacje, jak np. to, że “przy Scream nowy gitarzsyta nie był dopuszczony do komponowania“. Takie coś raczej wykracza poza wyrażanie własnej opinii ;]
TommiK, “dwoma zajebistymi albumami”… No chyba ich nie słuchałeś uważnie… Black Rain i Scream to dobre albumy, ale na pewno nie wybitne czy “zajebiste”. Weźmy za przykład Scream, bo ten album akurat mam osłuchany na świeżo. Tam naprawdę dobra jest może połowa piosenek, reszta to już zwykłe męczenie buły. Ozzy po prostu w miarę trzyma poziom, nie zeszmacił się, ale do jakimś muzycznym objawieniem jego ostatnich dokonań nazwać się nie da. Powiedziałbym, że z jego wszystkich albumów wydanych w tej dekadzie można by wybrać naprawdę świetnych tyle, żeby akurat zrobić jeden bardzo dobry album. Zresztą sam możesz przejrzeć recenzje Scream, ja akurat jestem ostatnio z prasą muzyczną na bieżąco i w żadnym znaczącym piśmie muzycznym w Polsce Scream nie załapał się na więcej niż 7/10.
Szkoda, że Ozzy skończył współpracę z Zakkiem, bo z solowym projektem Osbourne’a zawsze było tak, że jego siłę napędową stanowił po części gitarzysta, a po części producent. I Ozzy miał świetnego gitarzystę (Zakka) i niezłego producenta (Kevin Churko). Gus G. to gitarzysta świetny technicznie, ale nie jest żadnym objawieniem, w porównaniu z Zakkiem wypada raczej średnio.
A po The Osbournes miał jeszcze, o ile się nie mylę, inne show na MTV
“No chyba ich nie słuchałeś uważnie… ”
O tak, to jest argument, który zwali każdego z nóg, szczególnie, że tłumaczysz mi coś, co ściśle łączy się z gustami, o których podobno się nie dyskutuje ;]
Co do zmiany składu, to wiesz chyba, że poprzedni album (Black Rain) był właśnie nagrany z Zakkiem? Ten nowy jest mimo wszystko ciekawszy, bardziej rozbudowany, zresztą krytycy też uznają dopiero ten ostatni za wielki powrót Ozza. A z Zakkiem zakończył współpracę, bo potrzebował gitarzysty na trasę koncertową i do stałej dyspozycji, a Wylde jednak najlepsze kąski muzyczne i większość czasu poświęcał na swoje BLS.
Dziadka Osbourne’a należy się bać raczej dlatego, że jest szalony, a nie straszny :D
Tak na serio, to w ostatnich latach strasznie spierdolił sobie wizerunek tymi wszystkimi telewizyjnymi show typu “The Osbournes”. Z ikony metalu stał się maskotką metalu.
W ostatnich latach pokazał klasę dwoma zajebistymi albumami, teraz znowu koncertuje, wymienił skład. “The Osbournes” było dekadę temu, to już prehistoria.
No Araya może nie jest obecnie szczególnie straszny, faktycznie to raczej już wizerunek poczciwego thrashowego dziadziunia, ale z drugiej strony do jego uśmiechu bardziej pasuje mi określenie “szelmowski” niż “promienny”. ;) Tak czy siak solidnego kopniaka fanowi sprzedał:
http://www.youtube.com/watch?v=zyD-3sHSHig
Wiem, że nie za dobrze widać. Szkoda, że Kerry King nie jest frontmanem, miałby pewne miejsce w tym rankingu ;)
Ozzy według Ciebie jest straszny? :D Ozz też miły jest i sympatyczny.
@Fea The Night -- Aray’a straszny? Szczególnie ze swoim szerokim i promiennym uśmiechem… :)
ręka w górę kto się boi 50 centa
Hmmmm, coś mi tu nie pasuje. No tak kurwa nie ma tu dziadka Ozzy’ iego! Nie nwiem dlaczego. A James może mial takie miny demoniczne na koncertach w okresie Load, miedzy innymi na Cunning Stunts, Enter Sandman dosc ciekawie zostal wykonany.
No ale w tej dekadzie Papa Het faktycznie cos nie za bardzo u niego z demonicznym charakterem.
Hehe :D
Nie mają co robić, ci co to robią ;P
Fotka całkiem, całkiem, ale czy straszna?
James straszny? No bez jaj… To jeden z najsympatyczniejszych frontmanów ever ;) Na scenie mnóstwo się uśmiecha i to raczej w mało “demoniczny” sposób. Podejrzewam, że komuś, kto wskoczy na scenę przybić mu piątkę nic się nie stanie. Dziennikarz, który to pisał, w ogóle nie zna wizerunku Papy Heta.
Już bardziej należy się bać Toma Arayi, który poczęstował kiedyś usiłującego się dostać na scenę fana kopniakiem ;) Ogólnie widać, że to robili ludzie, którzy gówno się znają… Slipknot straszny? Raczej śmieszny. Straszny to może dla pięciolatków.
Niezłe ma kiełki na tym zdjęciu xD
Iście diabelska mina :D
no i pewnie gdyby tylko mógł to zionął by ogniem, a i przed każdym występem najprawdopodobniej opiłowuje sobie rogi:)