Jamie Woods, lat 20, niedawno zorganizował petycję wśród mieszkańców południowej wyspy Nowej Zelandii, pod którą podpisało się 11,285 osób, których prośby zostały wysłuchane – Metallica dodała na trasie aż dwie daty w jego miejscowości, oficjalnie odpowiadając na zainteresowanie fanów. Jednak, o ironio, Jamie nie załapał się na bilet – na pierwszy koncert sprzedały się w 28 minut, na drugi – w 5.

Jamie był akurat poza miastem i nie mógł zjawić się na miejscu w zeszły czwartek, by dorwać bilet od ręki, a co do zamówień elektronicznych okazał się nie dość szybki.
„Jestem absolutnie dobity … ale już zaczynam godzić się z faktem, że nie idę. Ostatecznie dostałem, czego chciałem – że przyjadą do naszego miasta. Mam nadzieję, że wszyscy inni się cieszą, szczęściarze wamać.”
No cóż – inni nawet rzucali pracę, by stanąć w kolejce, więc nic dziwnego, że nie pilnując tego jakoś specjalnie chłopak nie dał rady. Ktoś chyba jednak powinien zafundować mu wejściówkę…