Luck runs out: sprawił, że Metallica przyjedzie do jego miasta i nie załapał się na bilet
Jamie Woods, lat 20, niedawno zorganizował petycję wśród mieszkańców południowej wyspy Nowej Zelandii, pod którą podpisało się 11,285 osób, których prośby zostały wysłuchane – Metallica dodała na trasie aż dwie daty w jego miejscowości, oficjalnie odpowiadając na zainteresowanie fanów. Jednak, o ironio, Jamie nie załapał się na bilet – na pierwszy koncert sprzedały się w 28 minut, na drugi – w 5.

Jamie był akurat poza miastem i nie mógł zjawić się na miejscu w zeszły czwartek, by dorwać bilet od ręki, a co do zamówień elektronicznych okazał się nie dość szybki.
“Jestem absolutnie dobity … ale już zaczynam godzić się z faktem, że nie idę. Ostatecznie dostałem, czego chciałem – że przyjadą do naszego miasta. Mam nadzieję, że wszyscy inni się cieszą, szczęściarze wamać.”
No cóż - inni nawet rzucali pracę, by stanąć w kolejce, więc nic dziwnego, że nie pilnując tego jakoś specjalnie chłopak nie dał rady. Ktoś chyba jednak powinien zafundować mu wejściówkę…
Zobacz również:
Sprawdź, co kryje się pod tagami [3D]:
Jeśli masz ochotę, zostaw swój komentarz, lub zapisz się do RSS i otrzymuj automatyczne powiadomienia o nowych wpisach.
Dodaj komentarz
Komentarze
13 komentarzy do wpisu “Luck runs out: sprawił, że Metallica przyjedzie do jego miasta i nie załapał się na bilet”












No raczej nie wypadało jemu, organizatorowi tak szlachetnej akcji oficjalnie powiedzieć “spoko, kupię bilet na eBayu” ;)
Ja bym się nie pogodziła z tym tak łatwo jak ten koleś. Cóż … ironia losu działa.
Mi tez nie chcial odczytac – chodzilo o to, ze kody kreskowe byly przetarte i dlatego nieczytelne. Obok bramek staly budki, gdzie przyjmowano reklamacje – wbijali kod z palca i jak bylo ok, dawali pieczatke z ktora dalej mozna bylo normalnie przejsc. No chyba, ze komus wyskoczylo, ze bilet z drugiej reki. Ja tak kupilem (Allegro), ale na aukcji numery byly zakryte, wiec luz.
Jak byłem na bemowie to u jednego kolesia przed mną w bramce czytnik nie chciał potwierdzić autentyczności biletu i go gdzieś ochroniarz wysłał aby poszedł z tym biletem gdzieś indziej sprawdzić, ale nie wiem gdzie bo od razu biegłem pod same barierki i tak byłem 30-40 metrów od sceny, oparty o barierki początku płyty a końca GC ;)
I nadal się zdarza. Live Nation ostro tępi wszystkich, którzy kupują bilety w nieautoryzowanych punktach sprzedaży. Jeśli taki bilet zostaje zidentyfikowany (np. z Allegro) to jest od razu anulowany przy bramkach, a właściciel odsyłany z kwitkiem.
No też prawda. Ale przypadki ludzi, którzy usłyszeli na bramkach, że ich bilet jest do wyrzucenia, też są znane ;) (tzn. nie wiem, czy Sonisphere tak się zdarzyło, ale generalnie się zdarzało)
Fear The Night powiem Ci że mąż mojej kuzynki po robocie w dzień koncertu wpadł na pomysł aby pójść jednak na ten koncert, kupił bilet za 150 zł i na luzie wszedł an koncert ;] zależy jak leży, nieraz mogą oszukać nieraz mogą po prostu próbować odzyskać kase ;]
Bilety na bemowie prawdopodobnie były całkowicie prawdziwe, wszak koniki nie przewidzieli, że wejściówek będzie do bólu, więc pozostało im odzyskać chociaż część kasy.
W sprawie tego gościa, to ci którzy podpisywali się pod petycją o koncert, powinni teraz w geście podziękowania, wystosować petycję do Mety o darmową wejściówkę VIP dla gościa.
weaver, no tak, tylko że łatwo się nadziać, bo na pewno jest też sporo fałszerzy – na Bemowie sprzedawali bilety także po 150 zł, nie sądzę, żeby były prawdziwe. A sądzę, że w Nowej Zelandii także sprawdzają prawdziwość biletów czytnikiem ;)
kupi przed koncertem, na pewno znajdzie się kilku takich którzy będą chcieli odsprzedać bilet za mniejszą lub większą kwotę, na bemowie tak było, wszędzie i zawsze tak jest ;)
“Jestem absolutnie dobity … ale już zaczynam godzić się z faktem, że nie idę.”
Szacunek… Ja bym się nie pogodził.
ojtam ojtam, na pewno ktos na ebayu mu sprzeda, najwyzej bedzie musial najpierw sprzedac chate ;P
Pechowiec :/ moze jak James sie o tym dowie to mu zalatwi jakas wejsciowke ^ ^