Lulu się sprzedaje
Nie sprzedaje się tanio, więc i wyniki sprzedaży póki co takie sobie, choć nie wszędzie (numer oznacza pozycję na liście sprzedaży w danym kraju w minionym, pierwszym tygodniu od premiery, tj. od 31 października):
U.K.: #36
Australia: #33
Holandia: #17
Finlandia: #20
Szwecja: #9
Norwegia: #11
Belgia: #30
W USA szacuje się, że w pierwszy tydzień wyprzeda się 12-15 tys. kopii Lulu. Dla porównania, Death Magnetic sprzedało się tam w pierwsze trzy dni 490 tys. Porównując dalej - najnowsze Megadeth – 13 sprzeda się tam w pierwszy tydzień w około 40-45 tys. egz. (3x więcej od Lulu, ale jakieś 25x mniej od Death Magnetic – bo nie w 3, a w 7 dni). St. Anger w pierwszym tygodniu kupiło w USA 418 tys. ludzi. W czasach przed Naspterem zaś, zarówno Black Album, Load i ReLoad w pierwszym tygodniu nabiły również 5-cyfrowe wyniki sprzedaży (Black Album i Load blisko 700 tys., przy czym ten drugi aż 5 tygodni utrzymywał się na #1 Billboard, ReLoad natomiast podobnie jak St. Anger).

Zobacz również:
20 komentarzy do “Lulu się sprzedaje”
Dodawanie komentarza










LULU na OLis-ie jest na miejscu 16,nie jest źle.
A teraz do wszystkich pogniewanych:
- To coś zupełnie innego. To po prostu Lulu. Nie jest to ani Metallica, ani Lou Reed. To projekt, który nam przedstawiono i z którym chcieliśmy się zmierzyć. Niektórzy fani boją się, że to nowa płyta Metalliki, ale tak NIE jest. Owszem, jest tam trochę mocnych riffów, ale ja niezbyt wiele śpiewam. NA PIERWSZYM PLANIE JEST LOU i jego słowa. Wiem, że niektórym trudno to będzie zrozumieć, ale nie chcemy się ograniczać jako artyści. I zapewniam, nie robimy tego, tylko po to, by namieszać ludziom w głowach. Jak się komuś nie spodoba, niech po prostu poczeka na następny album, gdzie w pełni skupimy się na byciu Metalliką.
Rozumiecie?
tak???
Wszystko fajnie, tylko nie zmienia to faktu że płyta nie nadaje się do słuchania -- broni się na niej tylko kilka niezłych riffów (choć i tak przeciętnych jak na Metallicę). Reszta to kakofonia, monotonia, grafomańskie teksty i bełkotliwe pijackie zawodzenie. Nie obrażam się na zespół -- są wolnymi ludźmi, mogą nagrać co chcą i z kim chcą, szkoda tylko że zrobili to z tak mizernym skutkiem, a tworu w postaci Lulu po prostu nie kupuję i piszę co o nim (płycie a nie zespole) myślę. Powtarzam, któryś raz z kolei -- mogli nagrć piękną bluesową płytę z taką legendą jak Eric Clapton i wmieszać do tego bluesa mocną gitarę, mogli nagrać świetny rockowy album z Markiem Knopflerem, lub zrobić projekt z U2 czy Fishem -- potencjalnie każdy z tych albumów nadawałby się do słuchania, jako pewna ucieczka od wypracowanego (choć na każdym autorskim albumie mety odmiennego i chwała im za to) stylu. Niestety -- woleli stworzyć (od niechcenia zresztą) muzycznego potworka z zawodzeniem starego dziada…
Hej Doda Elektroda wiem ze to nie plyta tylko Mety. Powiedział to James i nie musisz tego powtarzać . Wiemy to. Co nie zmienia faktu ze to gowno, a taka ikona jak Meta nie ma prawa bablac sie w gownie i ma nagrywać tylko zajebiste płyty. Rozumiesz ?
bo co? bo ty tak powiedziałeś? to już nie mogą zrobić czegoś oryginalnego?
O dziwo. na Oficjalnej liście sprzedaży Lulu jest na 16 miejscu, a są to wyniki sprzed dwóch tygodni. Okazało się , że płyta ukazała się u nas 28, czyli w piątek i przez te 3 dni tyle ludzi zdążyło ją kupić, by nabić 16 miejsce. W poniedziałek (około godziny 14) będzie wiadomo na jakim miejscu uplasowała się według sprzedaży od 31.10 do 6.11, czyli w pierwszym oficjalnym tygodniu w Polsce. http://olis.onyx.pl/listy/index.asp?lang=
Lulu to piękny album. Nie genialny, ale PIĘKNY. Jako osoba, która styczność z Velvet Underground i Lou Reedem ma od małego(to samo tyczy się Mety) uważam Lulu za coś niezwykłego, za dzieło swoich ulubionych zespołów. Moim zdaniem wiele osób odrzuca album ze względu na Reeda, być może dlatego, że nie zna dobrze jego twórczości.
PS Polecam artykuł na temat Lulu w nowym numerze “Teraz Rock” :)
ciężko się dziwić że takie wyniki, bo to nie jest płyta lekka, do słuchania od tak. trzeba się nieco przy tym skupić, i do kurwy nędzy rozumieć teksty (ukłon do ludzi narzekających na smętne riffy -- jak chcecie do poważnych i niezbyt wesołych tekstów podłożyć riffy w stylu z Fuel, to pozdrawiam). i jeszcze raz przypomnę -- to jest Lou Reed i Metallica, a nie odwrotnie.
co ku*** z tego skoro tego tworu NIE DA SIE SŁUCHAĆ?
Zawsze znajdzie sie jakis “pseudo inteligentny pajac” który będzie bronił “głębokiego dna”
pozdrawiam
to że jesteś ograniczony jedynie do thrashu czy czego tam słuchasz to twój zajebany problem. ja tam mogę spokojnie odsłuchać tą płytę, i moim zdaniem tylko pumping blood i mistress dread nie da rady słuchać, ale reszta jest całkiem ok. nie górne loty, ale w porządku. Metallica udowodniła że ma jaja zrobić z kimś coś niekomercyjnego, nie podoba ci się -- nie słuchaj, poczekaj na płytę METALLIKI. żal mi ludzi którzy potrafią raz przesłuchać cd nie łapiąc sensu i pierdolić o tym samym w setkach komentarzy, nie wysilając się na wymyślenie nic nowego. i nie wiem kogo nazywasz pseudo inteligentnym pajacem, ale wsadź sobie to określenie głęboko w dupę. nie każdy kto myśli inaczej niż Ty czy 1000 osób jest pajacem. pozdrawiam.
zgadzam się z pewną częścią Twojej wypowiedzi -- “to nie jest płyta…do słuchania” -- niestety do tego sie nie nadaje…Tekst z riffami w stylu Feel nie jest również trafiony bo te z Lulu poziomem zbytnio od Feel nie odstają (co piszę z bólem serca, ale i nadzieją że te dobre zostawili na własny album). Co do zrozumienia tekstów -- to największy problem z nimi jest taki że są niestety pseudoartystowskim bełkotem bez ładu i składu, a doszukiwanie się w nich symboliki czy głębokigo sensu jest raczej wyrazem ich niezrozumienia i leczenia własnego komplesu na zasadzie “zachwycam się bo Lou Reed wielkim wieszczem jest”. Jeśli ktoś melorecytacje, fałszowanie, jęki i zawodzenia przypominające zdemenciałego menela pod monopolowym określa jako “manierę wokalną” to chyba utracił zmysł słuchu i poczucie estetyki…
PS. zapewniam Cię, że nie jestem ograniczony do Trashu, ani szeroko pojętego metalu jako gatunku muzycznego. Potrafię docenić DOBRĄ muzykę w każdej jej odmianie -- od muzyki klasycznej, poprzez jazz, blues, reggae, punk, muzykę elektroniczą po różne odmiany rocka od lat 60 po czasy obecne. Jeśli coś jest nagranym “na kolanie”, niedopracowanym bublem, który “rani uszy” to nie będę się tym zachwycał wyłącznie dlatego że nagrał to “legendarny” Lou Reed i moja ulubina kapela metalowa.
nie wiem, mnie te teksty całkiem pasują, każdy utwór tematycznie nawiązuje do kolejnego, tzn ten sam klimat, i nie mogę powiedzieć że to jest coś co powinno zostać uznane za arcydzieło, pokryć się podwójną platyną itd, tylko płyta jest po prostu ok. nie Lou, nie Metallica, tylko wspólny projekt. i chodziło mi o Fuel, bo z kolei Feel to ja nawet na youtube nie włączę, a co dopiero słuchać ich płyty..
to jest jakieś nieporozumienie. 15 tys?! to zdecydowanie za duzo
Przecież to dziwka więc wiadomo że sie sprzedaje
A myslisz ze skad tak postawiony tytul?
Tak w ramach małej poprawy, milion to nie jest sześciocyfrowa liczba :) Poprawcie na sześciozerowe wyniki sprzedaży :)
+1. Zle doczytalem, chodzi o 5-cyfrowe. Doprecyzowalem konkretnie, o jakich mowa.
Tylko kto to kupuje? Ludzie maja rożne zboczenia….
znane są może liczby sprzedaży w Polsce ?
Wodzu -- tak . 0 egzemplarzy . Dziekuje dobranoc.