Make-A-Wish to fundacja, która stara się spełniać marzenia poważnie chorych dzieci i nastolatków. Metallica aktywnie wspiera tą organizację od dłuższego czasu i asystuje jej, kiedy to możliwe. Możliwe stało się to ostatnio dla walczącego z białaczką limfoblastyczną Jeda. Wcześniej z Metalliką spędzali czas również inni, o których również piszemy w tym artykule. Warto poznać te historie.

Jed Roberts
We wrześniu tego roku (2010) u 17-letniego Jeda zdiagnozowano raka krwi. Jak mówi jego ojciec, Dean Roberts, jego rodzina na początku walki z chorobą nie potrafiła nawet przeliterować słowa „leukaemia” [z ang. białaczka – u nas łatwiejszy wyraz – red.]. Teraz znają tą chorobę aż za dobrze, gdyż leczenie wymaga regularnych wizyt w szpitalu w Tauranga (Nowa Zelandia, skąd pochodzi Jed) oraz 5-miesięcznego leczenia chemioterapią, którą natychmiast podjęto po stwierdzeniu nowotworu, w Starship Hospital w Auckland.
Gdy Jed usłyszał o Make-A-Wish w Nowej Zelandii, od razu wiedział, czego sobie życzyć. Jego ojciec wspomina to tak:
„Powiedzieli nam, że bardzo trudno jest spotkać się z gwiazdami i że powinniśmy przygotować się na alternatywne życzenie, ale Jed wiedział, czego chciał. Byłem z niego bardzo dumny.”
Gdy spełnienie jego życzenia zostało mu zapewnione na trzy tygodnie przed koncertem Metalliki 14 października w Vector Arena w Auckland, Jed powiedział, że był „podenerwowany, podekscytowany… i nie mógł naprawdę doczekać się tego wieczoru.”
Choroba nieomal sprawiła, że odwołał wszystko, lecz jak mówi jego ojciec, „powiedział 'poczekajcie, pójdźmy tak daleko, na ile dam radę nim odpadnę.'”
Miał okazję spotkać się z każdym z członków zespołu na backstage’u, a jego ulubieniec – James Hetfield – został z nim prawie do samego występu.
Lars powiedział Jedowi:
„Wiem, że możesz być zbyt chory [na to], ale co powiesz na przyjście na próbę na twój własny, prywatny koncert?”
Musiał odrzucić tą ofertę, ale do domu i tak wrócił z podpisanymi kostkami, pałkami, płytami CD i DVD, książkami, ubraniami…
Ojciec Jeda:
„Byli absolutnie fantastyczni… Nie byłem raczej fanem ich muzyki, ale teraz jestem od niej uzależniony.”
Francisco Bilbao
Również w tym roku, lecz w Chile, koncert zza sceny jako spełnienie swoich marzeń oglądał Francisco. Chciał tylko poznać chłopaków, otrzymał jednak znacznie więcej.
Wraz z rodziną został przeeskortowany przez wolontariusza Nicolasa do specjalnej strefy oczekiwania w namiocie zespołu. Przed koncertem każdy z zespołu zajrzał, by usiąść i porozmawiać z Francisco przez kilka minut. Każdy też potem podpisał mu to i owo. Ekipa Metalliki hojnie uraczyła chłopaka parą pałek, kostkami i koszulką.

Gdy koncert się zaczął, Francisco z rodziną mogli go oglądać z punktu widokowego, jakiego mało który fan może uświadczyć – po prawej stronie na tyłach sceny. Mniej więcej w 2/3 występu zaproszono wszystkich do oglądania występu tuż zza pleców Larsa – małej przestrzeni, w której zespół zmienia / odświeża / dostraja swoje instrumenty podczas przerw.
Gdzieś w połowie koncertu Lars odszedł od perkusji i wręczył Francisco pałki, których dotąd używał. Kirk odwrócił się do Francisco i zadedykował mu utwór podczas wykonywania solo [najprawdopodobniej chodzi o Nothing Else Matters poprzedzone zwykle samotną „improwizacją” Kirka – red.]. Robert przyszedł nawet pomiędzy kawałkami i wręczył mu całą garść kostek.
httpv://www.youtube.com/watch?v=aQ9c9lloh7k
Po koncercie radość Francisco nie znała granic. Całe wydarzenie zrobiło na nim ogromne wrażenie. Po wszystkim chłopiec wystosował list z podziękowaniami o następującej treści:
Przyjaciele z Make-A-Wish,
Jestem bardzo wdzięczny i zafascynowany. Nigdy nie wyobrażałem sobie, że spotkam swój ulubiony zespół, Metallikę. Wciąż nie mogę w to uwierzyć. Nie tylko w zobaczenie ich koncertu, lecz również bycie tuż obok nich. To było coś niesamowitego! Rozmawianie i miłe spędzanie czasu razem… najlepsze chwile w moim zyciu; te wszystkie prezenty… jak sen, nie spodziewałem się tego.
Dziś oglądał ich teledyski i nadal nie mogę uwierzyć, że jeszcze wczoraj naprawdę z nimi przebywałem.
Chcę po prostu podziękować Make-A-Wish za spełnienie mojego marzenia, za umożliwienie mi spędzenia tego czasu z rodziną i dzielenia go z moimi przyjaciółmi.
Dzięki wam nauczyłem się, że marzenia można zrealizować!
Francisco Bilbao
Santiago, Chile 2010
Cody Fossum

Rok temu, a dokładnie 1.8.2009r. (3 tyg. po swoich urodzinach 8 lipca) podobna historia rozegrała się w Dublinie, podczas wizyty Metalliki w Irlandii, gdzie chory od dziecka na nerwiakowłókniakowatość typu 1, a następnie dotknięty rakiem mózgu już jako nastolatek Cody spędził cały koncert w Marlay Park w Dublinie z Metalliką na backstage’u.
Cody przybył na Wyspy ze swoją mamą i tatą aż z Minnesoty (USA). Na lotnisku czekał już na niego wolontariusz fundacji, co mimo zmęczenia wprawiło Codiego w wyraźnie dobry nastrój. Tego dnia zwiedzał Dublin w autobusie bez dachu, a następnie odpoczął w 4-gwiazdkowym hotelu Burlington, który ufundował pobyt jemu i jego rodzinie. Następnego dnia był jego wielki dzień.
Spod hotelu prosto na koncert zabrał go żółty Hummer. Wszyscy oczywiście otrzymali bilety na koncert. Na miejscu zabrano ich do sekcji VIP na backstage’u. Jego rodzice zostali zaproszeni na wykwintny obiad, podczas gdy on sam stanął przed swoimi bohaterami.
Podczas krótkiej przerwy w występie cały zespół podszedł do Codiego i po raz kolejny obsypał go prezentami i metallikowymi gadżetami, w tym pałkami, które dopiero co były używane na scenie. Zapytali go o jego ulubiony utwór, po czym wyszli z powrotem na scenę i wykonali go dla niego z dedykacją: „To dla naszego nowego przyjaciela, Coriego”.
Było to Nothing Else Matters. Moment ten zza sceny nagrał przy nim jego tata, wideo poniżej:
httpvh://www.youtube.com/watch?v=PSiTDjyNxJQ
W opisie filmiku czytamy:
[James] powiedział Cory, ale jestem pewny, że miał na myśli Cody, oto dlaczego… Dosłownie chwilę wcześniej nim James zaczął śpiewać Nothing Else Matters był na backstage’u z Codym i rozmawiali o intro do utworu na pustych strunach. Nagle tak po prostu James powiedział „muszę lecieć”, podszedł do mikrofonu i zadedykował utwór Coriemu… (Codiemu, zwykła pomyłka) i zaczął śpiewać. Cody, jego mama i ja (tata) byliśmy za sceną przez cały koncert, oglądajcie, a zobaczycie jak Kirk staje obok Codiego i gra, również po większości utworów Lars przychodził na tyły i pytał Codiego, jak mu się podoba występ, dawał mu pałeczki i przybijał żółwika
Cody z występu wyszedł uwznioślony, jako że tak on jak i jego rodzice przeżyli fantastyczny dzień. Następnego dnia jego irlandzkie doświadczenie wzbogaciło się o obiad przy pokazie tradycyjnego tańca irlandzkiego, śpiewu i muzyki – czegoś zupełnie odmiennego od Metalliki, ale czego nie można przegapić tam na miejscu.
Na poniższym wideo opowiada krótko o zwiedzaniu miasta:
httpvh://www.youtube.com/watch?v=Up_IL0XnYoI
Rodzina była wdzięczna hotelowi, firmie wynajmującej Hummera (Moonshine Limos), a zwłaszcza Metallice za możliwość spełnienia tego marzenia. „Ludzie tacy jak wy sprawiają, że marzenia się spełniają. Dziękujemy!”
Cody zmarł 10 września 2009r. – 40 dni po koncercie. Miał 17 lat.
httpvh://www.youtube.com/watch?v=zRKuObu8xXs&NR=1
Jonathan Matthew Unseld aka Dylan
Gdy go zdiagnozowano miał 13 lat. Zmarł mając 18 2.7.2006r. Chorował na raka kości – mimo rocznej remisji jaka nastąpiła wskutek chemioterapii i częściowego usunięcia / wymiany miednicy, choroba powróciła, by już pozostać do końca.
httpvh://www.youtube.com/watch?v=19PwJHwCjG0
Na początku filmiku ustala z Jamesem, co będą grali (z nim na basie). Pada na Nothinga, którego potrafi. „Zrobimy tam trochę hałasu, będzie fajnie” – mówi James. Dalej wywiązała się ciekawa rozmowa z Kirkiem o tabulaturach:
[KH:] Zagramy trochę utworów z St. Anger. Które chciałbyś, żebysmy [ogólnie] wybrali?
[JU:] Lubię St. Anger, wiesz, Frantic i wszystkie wasze stare rzeczy jak Whiplash, Jump In The Fire i.. wiesz.. gdybyście, gdybyście dali radę zagrać Anasthesię, byłoby super..
[KH:] [śmiech] Wiesz co… nooo nie wiem, stary… nie wiem, to była, to była bardziej w całości rzecz Cliffa, rozumiesz.. jesteś chyba pierwszą osobą od bardzo dawna, która o to poprosiła. [śmiech]
[JU:] Wiesz, gdybyście tylko mogli, to dość trudne do zagrania, tzn. próbowałem zajrzeć w taby i to jakby.. tam było długie na jakieś 22 strony, więc..
[KH:] Tak, wiesz.. najlepsze w tabulaturach jest to, że wiesz.. przeglądasz je… wybierasz łatwe fragmenty, wiesz… a jak już rozpracujesz te łatwe rzeczy, to bierzesz się za te nieco trudniejsze, starasz się im podołać, wiesz, to tak jakby wchodzenie po drabinie.. i potem, zanim się zorientujesz stary, będziesz łapał całosć, tzn. gdy np. ja biorę tabulatury z jakimiś skomplikowanymi partiami robię tak, że teraz zagram tą część, tą część i tą część, a teraz po prostu skupię się wokół tej w środku, żeby dostać się do tamtej części i wiesz.. wkrótce już to umiesz, tak zwykle ja radzę sobie z kawałkami muzyki, które są dla mnie skomplikowane.. ale stary, fajnie będzie z tobą jammować..
Grają NEM. Podczas jammowania Lars „ma złe wieści” dla Roba 😉 Ostatecznie Rob kończy jako „support system”. Dalej grają Roam.
Poniżej film upamiętniający jego życie:
httpvh://www.youtube.com/watch?v=i6UO8TUzhec
Wcześniej film ten zawierał podkład Metalliki. Dziś próbując wejść na poprzednią wersję czytamy: „Ten film wideo zawiera treść od partnera Sony Music Entertainment, który zablokował go w Twoim kraju na mocy praw autorskich.” Miło.
Chris i Kelly
Zespół zainspirowany ich obecnością w HQ 20.08.2002r. wydał nawet specjalny filmik (dzięki za linki Kuku! – na stronie Metalliki już nie działają).
httpvh://www.youtube.com/watch?v=NSwn7VTKRpc
httpvh://www.youtube.com/watch?v=njnZ-M7vQZ8
Chris i Kelly, a także ich zaproszeni przyjaciele, Matt i Tristan, spędzili z zespołem dzień w HQ. Na wejściu zabrano ich do skarbca z metclubowym towarem, skąd mogli wziąć, co tylko chcieli i co tylko zmieściło im się w ich nowych, również metallikowych torbach. Dostało się również rodzicom, którzy prosili, by o nich nie zapomnieli.

Dalej obejrzeli resztę biur fanklubu, gdzie zostali zaproszeni do zostania oficjalnymi jego członkami. Następnie trafili do salonu, gdzie zespół – wtedy jeszcze bez Roba, za to z Bobem, oczekiwał ich. Po kilku minutach witania się i pogawędek, Metallica zabrała wszystkich na przechadzkę począwszy od sali prób. Pokazali im cały sprzęt i instrumenty. Kirk zapytał, czy ktokolwiek potrafi grać – okazało się, że wszyscy. Chris i Matt (na zdj. powyżej pakujący torbę) mieli nawet własny zespół, który m.in. coverował Metallikę. Ten pierwszy grał na bębnach, a drugi gitarzył.

Następny przystanek – konsola. Tam Bob powiedział im co nieco o nagrywaniu. Wtedy też Lars zapytał, czy nie chcieliby posłuchać nieco nowego materiału. Chyba wziął ich z zaskoczenia, bo zareagowali na to nerwową ciszą. Wtedy Lars odpalił:
„Cóż, nie musicie, jeśli nie chcecie!”
Wszyscy wybuchnęli śmiechem i przytaknęli już bardziej pewni siebie.

Teraz trzeba było wybrać, co im puścić. Kirk dylemat rozwiązał krótko:
„Może by tak ten [jedyny]dobry?”
Wszyscy znów wybuchnęli śmiechem, a James ustalił, jak ma być:
„Puśćmy im po prostu kilka, zaczynając od tego, nad którym ostatnio pracowaliśmy.”
Potem posypały się pytania i sugestie: „Lepiej dajcie to na płytę!”, albo „Kiedy to będzie w sklepach?”
Po dawce wrażeń należało się posilić. Czym? Pizzą oczywiście. Zajadając się gadali o muzyce. Larsowi spodobało się, że Kelly lubi Iron Maiden, dlatego spytał, czy ktokolwiek słucha Deep Purple, AC/DC, Blue Oyster Cult, UFO, itp. Goście odpowiedzieli, że słyszeli co nieco, ale nie siedzą zbytnio w old-schoolowej muzyce. Wtedy też Lars poczuł nieodpartą potrzebę odpowiedzenia im o tym wszystkim.

Kolejna zabawna sytuacja – podczas lunchu Chris opowiedział, że w jego szkole pewnie będzie wrzało. Jak się okazało, miała u nich miejsce batalia Metallica vs. Megadeth – co lepsze? [skąd my to znamy] – oczywiście nie wolno było lubić obu. Zespół uznał to za komiczne, bo dlaczego by się nie pogodzić?
Po jedzeniu czas pograć.

Od lewej: James, Kelly (gitara), Lars, Kirk, Chris (perka), Matt (gitara) i Tristan (bass) z przodu.
Grali około godziny, a bardzo luźna setlista wyglądała następująco:
1. Enter Sandman
2. For Whom The Bell Tolls
3. Sad But True
4. Dyers Eve (niecałe)
5. …And Justice For All
6. I Disappear


Na koniec, gdy już pomału trzeba się było żegnać, Lars przygotował niespodziankę. Rozdał dzieciakom old-schoolowe płyty ze swoją ulubioną muzyką, by mogli się ją poznać, przeżyć i pokochać. Zespół pożegnał ich słowami:
„Wspaniale było was tu gościć. Świetnie się bawiliśmy, a wy nas inspirujecie.”
Cała czwórka chłopców żegnała się od serca i na koniec dodała:
„Dziękujemy wam chłopaki, że byliście dla nas tacy fajni, nigdy nie zapomnimy tego dnia.”
Marek

Marek to polski marzyciel, który co prawda nie miał okazji spotkać się z zespołem, lecz dzięki fundacji Mam Marzenie otrzymał swoją upragnioną gitarę – Expandera, model używany przez Jamesa. Jego historię możecie poznać na stronie fundacji (dzięki za informację, Olek).
————————————————————————–
Metallica gościła prawdopodobnie, a wręcz na pewno więcej dzieciaków. Artykuł będzie aktualizowany z czasem w miarę zdobywania informacji.