Najlepsze riffy wszechczasów wg Slasha [update: uzasadnienia i odsłuchy]

Na prośbę PasteMagazine były gitarzysta Guns N’ Roses podał swoją listę najlepszych riffów w historii rock & rolla. Na pierwszym miejscu ulokował “Black Dog” Led Zeppelin. W zestawieniu znalazło się również miejsce dla “Disposable Heroes” Metalliki.

Pełne TOP10 wraz z uzasadnieniami:

01. Led Zeppelin -- “Black Dog”

“Ten wydaje mi się oczywisty. Tne kawałek jest tak cholernie monstrualny. Naprawdę, naprawdę ciężki.”

02. The Yardbirds -- “Over Under Sideways Down”

“Nie możesz nie kochać tego bluesa, sposób w jaki buja w tę i z powrotem wraz z rytmem. Jest jednak również nieco groźny. Podoba mi się to.”

03. Jimi Hendrix -- “Purple Haze”

“Bierzesz to za oczywistość, bo słyszałeś go tak wiele razy, ale on po prostu jest tak dobrze skonstruowanym, niemalże perfekcyjnym riffem. Jest bardzo wyjątkowy pod względem struktury i techniki. Bardzo oryginalny jak na rock’n'rollowy riff.”

04. Queen -- “More Of That Jazz”

“Brian May pisał niesamowite kurwa riffy przez całą karierę Queen. Kiedy zaczynałem grać na gitarze, Jazz właśnie się ukazała i ten kawałek mnie kompletnie rozwalił. Jest również niemal kompletnie niedostrzeżony.”

05. The Eagles -- “Life In The Fast Lane”

“Riff zabójca, absolutnie zabójczy. Boże, musiałem słyszeć ten utwór po raz pierwszy, gdy byłem w podstawówce. Cholera, to naprawdę było tak dawno?”

06. Metallica -- “Disposable Heroes”

“Ten pochodzi z Master of Puppets, który jest najwspanialszym albumem Metalliki wszechczasów. Kocham rytm i timing w jego przypadku, posiada w sobie też silne czarnowidztwo [ew. jest bardzo ponury - przyp. tłum.]. Tak jakbyś po prostu wiedział, że coś złego zaraz się wydarzy.”

07. Jeff Beck -- “Superstition”

“Brzmienie, jakie ta grupa wyciąga z kaczki i przesteru jest nieco funkowe, ale nadal rockowe jak chuj. Jedno z najlepszych gitarowych brzmień wszechczasów.”

08. Van Halen -- “Show Your Love (I’m The One)”

“Niektóre kapele pojawiają się z idealnym pierwszym albumem i to nagranie determinuje unikalne brzmienie zespołu. Van Halen to jedna z tych grup, które osiągnęły to na pierwszej płycie. Jest surowe i piękne, i ma w sobie autentyczną energię, jak pieprzony gitarowy popis [tour-de-force - wyczyn, stanowiący potwierdzenie zręczności - przyp. tłum.] prosto w twoją twarz.”

09. Aerosmith -- “Back In The Saddle”

“Myślę, że był to jeden z pierwszych riffów, których kiedykolwiek nauczyłem się grać. Włóczyłem się, kiedy usłyszałem ten riff, chyba byłem wtedy w domu jakiejś laski. I wtedy puścili to w radio i zdałem sobie sprawę, że mam ważniejsze rzeczy do roboty. To był jeden z najseksowniejszych, niechlujnych gitarowych riffów jakie nadeszły po “Whole Lotta Love”.

10. The Beatles -- “I Want You (She’s So Heavy)”

“Jest tripujący, jest bluesowy. Jest lekki i nagle robi się bardzo ciężki. A to wszystko dlatego, że mieli dwa osobne nagrania, które niezbyt się podobały, więc zgrali je ze sobą razem. Klasyka.”

Wiadomo, że muzyka rockowa właśnie riffami stoi. W związku z tym zachęcamy, abyście podzielimi się z nami Waszymi ulubionymi zagrywkami gitarowymi.


Zobacz również:


Sprawdź, co kryje się pod tagami [3D]:


 

Jeśli masz ochotę, zostaw swój komentarz, lub zapisz się do RSS i otrzymuj automatyczne powiadomienia o nowych wpisach.



Skomentuj ten temat



Komentarze


16 komentarzy do wpisu “Najlepsze riffy wszechczasów wg Slasha [update: uzasadnienia i odsłuchy]”