“St. Anger” w wersji zremiksowanej [update: download + bonus]
Brzmienie “St.Anger” było jedną z większych niespodzianek w momencie premiery albumu 7 lat temu. Zaskoczenie okazało się tak ogromne, że do dziś wielu fanów nie słucha tej gniewnej płyty właśnie m.in. przez (delikatnie ujmując) “specyficzny” werbel czy nużącą strukturę zapętlonych w Pro Tools, dalekich od melodyjności utworów. W 2007 roku pewien fan postanowił wziąć sprawy w swoje ręce i stworzyć remiksy kawałków. Bardziej przyjazny dźwięk perkusji, wyższy dźwięk gitar prowadzących, dodanie solówek oraz zmieniona struktura? Czemu nie! Co prawda autor tych sześciu remiksów nie twierdzi, że są lepsze od oryginałów, ale trzeba przyznać, że ta wersja na pewno nie ssie…

Frantic
St. Anger
Shoot Me Again
Sweet Amber
The Unnamed Feeling
All Within My Hands
Dwukrotna próba wrzucenia do sieci podobnej wersji “Some Kind of Monster” zakończyła się niestety oflagowaniem klipu i usunięciem go przez YouTube z uwagi na roszczenia do praw autorskich ze strony WMG, tak więc jednego remixu brakuje.
UPDATE: DOWNLOAD

Oryginalna okładka do powyższego remixu (bo fiut jest wzięty skądinąd ;)
Zawiera niedostępny na YouTube “Some Kind of Monster”:
rapidshare, .rar ~61mb, .mp3 @192kbps
POBIERZ | Mirror #1
Jeśli przestaną działać, mówcie, a najlepiej za wczasu sami wrzućcie gdzieś i podajcie link w komentarzu – dodamy mirrory.
BONUS
Jeżeli komuś nie odpowiadają dodatkowe partie, zmiana tonacji gitar, czy sekwencjonowania utworów, to mamy dla takich ktosiów remixw wersji light, czyli sam remaster. Tym razem na warsztat wzięta została sama produkcja – żadnej ingerencji w utwory jako takie. Wszystko brzmi klarowniej, perkusja nie kłuje w uszy, każdą z gitar i bas słychać wyraźnie z osobna, a wokal ich nie przyćmiewa.

Zawiera wszystkie utwory z płyty:
rapidshare, .rar ~157mb, .mp3 @320kbps
hasło (do rozpakowania): by Dr.Seemann
Autor tego remasteru zrobił to samo również z pierwszymi pięcioma płytami Metalliki (tak – w Black Albumie też doszukał się potknięć, np. dające za mocno po uszach talerze przy dużej głośności). Linki do nich znajdziecie tutaj.
Zobacz również:
34 komentarzy do ““St. Anger” w wersji zremiksowanej [update: download + bonus]”
Dodawanie komentarza









Co to ma być All Within My Hands brzmi w tym re. Chujowo ładnie mówiąc
szkoda SKOM. pamietam, ze była tam niesamowicie pasująca solówka.
Jest w wersji do pobrania.
Tak apropos pierwszej okladki, przypomniala mi sie pierwsza zwrotka ostatniego utworu ;]
Nie…jak sobie ją przypomniałem, to mało co nie spadłem z krzesła :)
Jakoś musieli je jednak mieć ograne, bo nagrali je wszystkie na żywo podczas rejestracji bonusowego dvd.
Jeśli James potrzebował takiej płyty, to dobrze, że ją zrobili, mimo że jest momentami nudna.
Mam kolegę, który słucha prawie wyłącznie Led Zeppelin i the White Stripes i metalem się brzydził, a St.Anger sobie ode mnie przegrał i katował przez pół roku. Reszty płyt Metallicy (oprócz DM) nie trawi w ogóle.
Widać utrafili wtedy w inne gusta
Tzn. James od razu przyznawał w wywiadach, że on był przeciwny tak długim kawałkom ;]
A co do ogrywania… Co innego umieć je, żeby nagrać DVD w studio, a co innego mieć obcykane, gdy się gra w warunkach koncertowych. “Some Kind of Monster” zagrali jedynie 2 razy (2 wieczory pod rząd) i przy obu razach posypali się totalnie w tym samym miejscu…
Taaa, “Co innego umieć je, żeby nagrać DVD w studio, a co innego mieć obcykane, gdy się gra w warunkach koncertowych” jasne, bo na DVD to nagrali tylko 5 riffów, a potem reżyser jest poesklejał w takich pro toolsach tylko że z video i puszczał po 100 razy, a potem to jeszcze dograli te motywy które się nie powtarzją no i james dograł wokal. Oczywiście, wszystko bez przygotowania. A tak już całkiem serio co za idiotyczny tok myślenia. Łatwiej jest nromalnie nagrać płytę niż bawić się w coś takiego, zwłaszcza że jest pełno momentów które się nie powtarzją wogóle (np. pod koniec Sweet Amber czy TUF).
To, co napisałeś, świadczy raczej o braku umiejętności czytania ze zrozumieniem.
Wszystko, co wcześniej napisałem w komentarzu, to przypomnienie wypowiedzi Jamesa i Larsa z różnych wywiadów, a trochę ich już w życiu przeczytałem. Sami przyznali, w jaki sposób montowali ten album, sami to później krytykowali i sami totalnie zmienili formułę przy tworzeniu “Death Magnetic”. Sami też przyznali, że tak naprawdę nie potrafili grać kawałków z “St.Anger”. Więc to raczej im możesz wypominać “idiotyczny tok myślenia”.
Gram na gitarze, gram w zespole, co prawda nie mam wielkiego doświadczenia w koncertowaniu, ale możesz mi wierzyć, że jest różnica w graniu w zależności od tego, ile razy ćwiczymy dany kawałek. Co innego parę razy go przećwiczyć i nagrać “DVD Rehearsals”, a co innego umieć go tak, by co koncert wychodził perfekcyjnie. “Creeping Death” nagrali prawie 30 lat temu i zagrali jakieś 1200 razy od tamtej pory, a jednak do dziś regularnie go grają na próbach przed koncertami. A jeśli dalej nie chwytasz, to dam Ci prostsze porównanie: jeżeli zakujesz dzień przed testem i zdasz bardzo dobrze, to nie znaczy, że po paru miesiącach dalej wszystko będziesz umiał tak, jak świeżo po paru godzinach zakuwania. Wiedzę i umiejętności trzeba regularnie powtarzać, a oni tego nie zrobili z kawałkami z “St.Anger”.
St. Wanker
LOL
Co wy do cholery macie do tych garów? Mi się podoba taki dźwięk werbla akurat po 1. Pasuje do tej płyty, po 2. Jest unikalny…
mi sie zajebiscie podoba st.anger! moim zdaniem swietna płyta, niezłe kawałki, jedyny minus to ofc bebny : >
Pierdolcie się z takim czymś… Dla mnie ta płyta jest w wielu miejscach słaba i dlatego można ją określić mianem kiepskiej. O jej specyficzności decyduje właśnie to brzmienie, które autor tak na siłę (i moim zdaniem nieudolnie) chciał zmienić. Po co? Ta płyta ma właśnie taka być! Ma być agresywna, ma Cię po prostu wkurwić! I właśnie słuchając jej, wkurwia mnie agresywna muzyka i agresywne brzmienie. Mnie to odpowiada.
Tak jak wcześniej wspomniałem inną sprawą jest “kiepskość” St. Anger pod względem kompozycyjnym, bo jest kilka kawałków, które wyjebałbym z tej płyty na zbity ryj! Ale Unnamed Feeling, Frantic, St. Anger, Some Kind of Monster zajmują wysokie miejsca jeśli chodzi o pojedyncze kawałki Metalliki i nie przekona mnie żadna pojebana recenzja i opinia na temat tego albumu…
Święta kurwa racja stary. Dla mnie SKOM, Frantic, St. Anger i Sweet Amber to numery bez których nie potrafiłbym podejść do sesji egzaminacyjnej :D a tak to pełna kurwa i jazda ! YEAH !
Brzmi to dość ciekawie, jednak Frantic…zniszczyć takie arcydzieło
St. Anger rządzi! Jak nagrywali Death Magnetic fani się modlili, żeby była to płyta podobna do tych z ery RTL-MOP-AJFA i tak się stało. Ostatnio wyczytałem na deathmagnetic.pl pretensjonalny artykuł, którego autor zarzuca, że najnwosza płyta metaliki bazuje właśnie na motywach z RTL, MOP i AJFY, że niby dogrzewany kotlet i że się powtarzją… ludzie zastanówcie się czego chcecie! Szacun za nagranie St. Angera, za taki odskok w twórczości, za coś takiego, czego jeszcze nie słyszeliśmy!
PS Że płyta jest regresywna to nie oznacza, że wszyskie fragmenty sa zapętlane w Pro Toolsie. Już bez przesady, nagrali ją jak każdą inną.
Nagrywali fragmenty, konkretne motywy i następnie zapętlali je w Pro Tools. Np. rejestrowali po 4 takty każdego riffu i wtedy większość komponowania polegała na układaniu tego już w samym programie na komputerze. Słowem -- żaden z tych kawałków nie został skomponowany tradycyjnie. Więc nie dość, że nawet nie chciało im się nagrywać całej ścieżki gitary czy perkusji, tylko kopiowali+wklejali dany riff kilkanaście razy, to w ogóle komponowanie muzyki odbywało się na ekranie komputera.
Zresztą wszystko to przyznawali później w wywiadach, jednocześnie stwierdzając, że to nie było najlepsze rozwiązanie, bo w momencie wydania płyty tak naprawdę nie potrafili grać tych kawałków (oprócz ciągle męczonych Frantic i St.Anger), poza tym najwyraźniej nie czuli tych numerów, bo często podkreślali, że one są tak specyficzne, że nie pasują do setlist opartych przecież na KEA, RtL i MoP. Zresztą normalne, jeżeli piosenki komponuje się w tak mało naturalny sposób. A jeśli nie wierzyć w to, co mówili w wywiadach, to przecież wszystko to jest widoczne w SKOM i w bardzo licznych wyciętych z filmu scenach dołączonych na bonusowej płycie.
Później Lars podkreślał mocno, że utwory z “Death Magnetic” ogrywali do upadłego, znali każdy dźwięk na pamięć i dopiero wtedy zaczęli je rejestrować w studio. Dzięki temu, wypuszczając album w 2008, mieli za sobą jakieś 2 lata ogrywania tych utworów. Teraz wystarczy porównać, ile razy grane były kawałki z St. Anger, a ile razy z Death Magnetic (pomijając to, że z DM każdy numer wykonali na żywo, czego nie można powiedzieć o Anger).
sie sluchacze z klapkami na oczach czepiaja dobrego albumu.dla mnie ta plyta jest zajebiaszcza i czesto lubie do niej wracac…wlasnie dla tego innego brzmienia,dla tego wlasnie werbla bo sprawia to ze czujesz jakbys byl w garazu obok napoiertdalajácego zespolu.az sobie znowu zapodam,a te durne przeróbki zachowajcie dla siebie,mija sie to z celem i brzmi ch*jowo;)
Moja pierwsza płyta metallici do St.Anger i ona sprawiła, że się zakochałem w Mecie, dlatego nie możecie jej tka bardzo jechać XD
Po przesłuchaniu innych albumów nie słuchałem St.Anger, ale obejrzenie “Som Kind of Monster” i przejrzenie wszystkich tekstów na 100% przekonałem się do tej płyty.
Znalazlem chyba ostatni dzialajacy link w sieci z tym. Zrobie reupload w jakies przyjazne miejsce i zrobie update z linkiem do pobrania. Oczywiscie wraz z zagnionym w akcji Some Kind of Monster.
no harv trzymam Cię za słowo :D
Całkiem nieźle to brzmi … Ale i tak lubię orginał bo jest specyficzny :P
Okładka świetna xD
Zacząłem słuchać Szalonego i mi się odechciało po połowie. Oryginał to oryginał -- mimo tego że perka brzmi jak puszki to wolę jednak wersję niezmienioną. Ma tą “agrechę”.
jak dla mnie oryginał lepszy :) jedynie Frantic fajnie brzmi, reszta średnio ;) ale i tak szacun dla gośćia który to zremiksował ! no i okładka najlepsza na świecie !:D
Jak dla mnie, to angera nawet bez tego sie przyjemnie slucha ;)
O_O
Tego sie przyjemnie słucha! : O
to jest zajekurwabiste
nie ma też dirty window, my world i purify ;P
Tak, podobnie jak Some Kind of Monster.
Nie ma, bo nie zostaly zremiksowane.
powiem tak -- Anger jaki był taki był, ale SKOM UF czy My World i Frantic to bardzo dobre utwory…Pomijajac brzmienie perkusji Larsa nalezy stwierdzic ze gra na tej płycie kilka fajnych patentów i jesli o sama gre chodzi to gra tam o wiele lepiej niż na DM, na ktorej perka to najslabszy element albumu…
Ponadto, ze sie tek wyraże -- poziom spierdolenia produkcji Amgera nie jest o wiele wyższy niż poziom spierdolenia roboty przez pana Fiedelmana na DM, a moda spłaszczania brzmienia zespołom metalowym to ostatnio jakieś fatum. No bo przeciez brzmienie The Day czy My Apocalypse to jest jakaś porażka…Niestety takie samo puste, suche i pozbawione przestrzeni brzmienie -- serwuje nam Meta na nagraniach z koncertów -- LIve Metkach i oficjalnych DVD, a robienie z perki Larsa kartonu to juz jakas paranoja….Gdzie ta przestrzen z Reload, Czarnej czy Garażówki cd1??
Brakuje też Invisible kid
Symfonia w lekkiej partii Unnamed Feeling miazdzy..
Świetna rzecz i jeszcze lepsza okładka albumu :)