Światowa premiera “Death Magnetic” [Update]
Ten dzień nadszedł…Ponad 5 lat po premierze ostatniego albumu studyjnego – “St.Anger” – nadchodzi moment, gdy możemy poznać nowe “dziecko” Metalliki. Album “Death Magnetic” wreszcie trafia w nasze ręce!

Krótkie przypomnienie historii nowego albumu…
Po ponad półtorarocznej trasie koncertowej promującej “St.Anger”, zakończonej w ostatnich miesiącach 2004 roku, Metallica planowała rozpocząć prace nad następnym krążkiem już na przełomnie wiosny i lata 2005. Prace miały odbywać się w studio HQ pod okiem producenta Boba Rocka. Ostatecznie, zespół wszedł do studia 16 grudnia 2005 roku.
James Hetfield:
“Mamy mnóstwo pomysłów. Musimy tylko rozgryźć które są dobre. To wszystko.?
Nazwisko producenta zostało ujawnione przez Larsa Ulricha dopiero 2 miesiące później, 16 lutego 2006 – plotki o tym, że nowy krążek wyprodukuje legendarny “song doctor” Rick Rubin – zostały potwierdzone.
Oficjalny początek nagrań miał miejsce 12 marca 2007 roku, w studio Sound City w Los Angeles. Premiera albumu była najpierw planowana na przełom 2007 i 2008 roku, później na luty 2008. Ostatecznie zdecydowano się na wrzesień 2008.
Od 12 maja tego roku mieliśmy okazję “podglądać” Metallikę w studio, słuchając fragmentów nowych utworów – to wszystko za sprawą nowatorskiej witryny Mission:Metallica. W międzyczasie poznaliśmy nazwę albumu i tytuły wszystkich utworów. 10 sierpnia zespół oficjalnie poinformował o zakończeniu procesu miksowania i masteringu Death Magnetic.
Wielu z nas, być może większość, poznało nowe nagranie już w tamtym tygodniu, za sprawą przecieku spowodowanego przedwczesną sprzedażą albumu we Francji. Również sam zespół udostępniał poprzez swoje strony internetowe nowe nagrania.
Jako redaktorzy Deathmagnetic.pl - pierwszego i jak dotąd jedynego w Polsce serwisu poświęconego jednemu albumowi muzycznemu – chcemy Wam mocno podziękować za to, że przez ostatnie tygodnie wpadaliście pod nasz adres, czytaliście to co dla Was przetłumaczyliśmy, a przede wszystkim nie wahaliście się uczestniczyć w dyskusjach na DM.pl!
W ten wyjątkowy dzień mamy dla Was specjalną fotorelację! Nasz wysłannik – Arras z Lublina - już w godzinach rannych wybrał się ze swoim przyjacielem do Empiku, by jak najszybciej zdobyć “Death Magnetic”. Całe wydarzenie oczywiście utrwalił na fotografiach.
Muzyczny głód Arrasa był tym większy, gdyż do dnia premiery poznał zaledwie trzy utwory z nowej płyty – gratulujemy cierpliwości i mocnych nerwów! Pozdrawiamy i dziękujemy za zdjęcia!




Czekamy na Wasze wrażenia po zapoznaniu się z nowym albumem!
Zobacz również:
165 komentarzy do “Światowa premiera “Death Magnetic” [Update]”
Dodawanie komentarza










OSTRY, chciałbym tylko dodać, że nie widziałem żadnego problemu z tą płytą, kiedy słuchałem mp3, kiedy kupiłem płytę specjalnie głośno posłuchałem płyty na słuchawkach od kompa (średnia klasa) i wtedy to wychwyciłem zaczęło mnie denerować..
OSTRY, fajnie, że masz dobre głośniki o fajnej impedancji choć po tym stwierdzeniu wnioskuję, że nie masz za bardzo
pojęcia o sprzęcie audio i jego parametrach, a nawet jeśli
masz dobry sprzęt, to nie znaczy, że twój słuch jest na tyle
dobry, że potrafisz usłyszeć to, co inni słyszą nie mając takiego sprzętu jak ty.
Co do płyty, to trzaski i przestery powstają z tytułu zbyt
wysokiej amplitudy dźwięku nagranego na płycie i nie pomoże
na to nawet sprzęt audio wykonany w technologii kosmicznej.
Spie&*&yć robotę zdarzy się nawet najlepszym i nie trzymaj na siłę strony wydawcy tej płyty, bo w tym przypadku naprawdę im nie wyszło i mam nadzieję, że wyjdzie jakaś reedycja,
gdzie przestaną się wygłupiać z tym podkręcaniem siły głosu
i nagrają kawałki w pełnej, rzeczywistej, a nie sklepanej
dynamice jaka jest na DM (głównie odbiło się to na bębnach).
Co do inżyniera dźwięku, który obrabiał tą płytę, to
zapewne ma taki słuch jak ty, dzięki czemu płyta uraczyła nas
taką marną jakością jaka została wypchnięta do słuchaczy.
Pzdr.
Marogo
P.S. Przesłuchaj dobrze utwór 3, to może cię olśni ;)
wiesz FRANTIC tak się składa ze JBL PLATINUM to dobre głośniki o fajnej impedancji . odpowiednie rozmieszczenie i efekt bliski ideałowi bliski bo pomieszczenie małe . brakuje jakichś 8 -- 10 m2 . wiec nei moge narzekać . separator i wzmacniacz harmann klasa srednia wiec tez ok. tak wiec możliwości odsłuchu przyzwoite . powiedziałbym żyleta . nie ma mowy o trzaskach i zniekształceniach. niczego nie musiałem ustawiać . ja naprawdę nie mam się czego przyczepić. słuchałem kilku ścieżek z osobna moim zdaniem gut -- sehr gut. jeśli chcesz się czepiać ARTOTH ok inżynierze dżwięku
Kurw, jak sie skupiłem, to rzeczywiście te trzaski słychać ;/
OSTRY, gdzie nabyłeś tą twoją kwadrofonię, w hipermarkecie?
A co do inżyniera dźwięku, to jeśli on wg ciebie odwalił kawał dobrej roboty, to chyba masz problemy ze słuchem
BRZMIENIE płyty jest niezłe ja się nie czepiam . mam w domu kwadrofonię więc mogę zanurzyć się w dżwięku . jak dla mnie bomba. bardzo ciekawie brzmią wyizolowane ścieżki . myślę że inżynier dzwieku odwalił kawał dobrej roboty. ciekawie brzmią ścieżki w unforgiven III . dla mnie 10/10
Dla przypomnienia, petycja fanów do firmy fonograficznej, która spierdzieliła DM, żeby go ponownie zremasterowali http://www.gopetition.com/petitions/re-mix-or-remaster-death-magnetic.html
Niestety musze powiedzieć, że ta (jakby nie patrzeć naprawde dobra płyta) jeśli chodzi o trzaski to dramat :( Do tego stopnia, że na początku byłem pewien, że to sprzęt mi nawalił
Ci którzy tego nie słyszą albo mają inną partię płyty czy już nie wiem co albo po prostu mają coś ze słuchem
Przecież chociażby na TDTNC (całym, a zwłaszcza od 4 min) to razi tak, że głowa boli
Mi tam jest zwyczajnie przykro bo psuje to baardzo obraz całego krążka.
i jeszcze jedno :) All Nightmare Long rządzi!!!
Trzeba wystąpić z petycją, albo lepiej -- poczekać na oficjalną amerykańską petycję i się do niej przyłączyć :)
Trzeba wystąpić z petycją, albo lepiej -- poczekać na oficjalną amerykańską petycję i się do niej przyłączyć :)
Wojna głośności … shit!
No oczywiście że spróbuję, czekam tylko na płytę z empiku, i patrząc na to gdzie jest przesyłka, mam duże szanse że dostanę ją dopiero w wtorek ;/
replix tu Artothowi chodzilo akurat tez o przestery itd. W tej francuskiej wersji tez musialy byc wiec oczywiscie mp3 vs cd nie ma zadnych szans. A jako ze nie kazdy slyszy te trzaski itd to warto sprobowac Aroth z oryginalna plyta.
Upewniałem się tylko ^^” No to nie jest tak źle (przynajmniej jak dla mnie) rozumiem narzekania, że to skandal, ale mi to i jakość tych mp3 odpowiadała więc chyab sie płytą nie zawiodę; )
Artoth pomysl logicznie.
Masz plik wazacy 80mb. Wycinasz z niego 90% zawartosci, zostaje 8mb.
Ktory plik bedzie lepszej jakosci?
Czy ta jakość płyty jest gorsza od tych mp3 co wcześniej były wypuszczone?
można prosić więcej fotek tego digipacka:p bo chyba sie skuszę na taki:)
replix, z darmowych edytorów dźwięku polecam Audacity, no
a jak ktoś by chciał coś bardziej wypasionego,to już płatne:
Adobe Audition, Sound Forge, ewentualnie Nero WaveEditor lub
GoldWave.
Pzdr.
Marogo
Kupilem wydanie polskie. Dzwiek jest zepsuty. Metallica gra swietnie, ale slychac to jak w starym radiu, trzaski, zero dynamiki, przestery.
Nie warto bylo kupowac krazka :(
Moze mi ktos podac nazwe (darmowego) programu ktorym wiarygodnie moge sprawdzic jakosc swojego nagrania?
Chodzi mi o cos takiego, co podal Marogo, czyli http://img.wklej.org/images/3800Porownanie.png
I zapomniałem dodać, że nie zamierzam się tym martwić, że nie słyszę “problemów” na płytce (jeśli takie istnieją) :D
To porównanie Marogo wygląda strasznie. Jeśli tak wygląda sprawa i jeśli jest to zrobione tylko w imię wojny głośności to przykre. Nie mam możliwości sprawdzenia swoich ripów (nie posiadam takiego programu). Tylko jeśli u mnie ten problem występuje w takiej skali, to rzeczywiście mam kiepski słuch muzyczny i żadnych trzasków i niekontrolowanych przesterów nie słyszę. Ale kurde, ja na serio nie słyszę żadnych niepożądanych efektów dźwiękowych na swojej płytce.
Chyba jestem głuchy bo nie wiem o czym gadacie i cieszę się genialną płytką. A może po prostu nie mam za złe Metallice, że nagrała zajebistą płytę co psuje koncepcję, że skończyli się na Kill’em All.
He…w tej recenzji, do której linka podał kolega Michał,
najlepszy jest (w tym całym cyrku z jakością) tekst:
“Panowie postanowili zamienić producenta Boba Rocka na
Ricka Rubina. Zdaje się, że ten drugi okazał się nie tylko
właściwym człowiekiem na właściwym miejscu (to, że jest
świetnym producentem wiedzą wszyscy od lat)…(…)”.
Fakt, że przecie płyty Slayera są dobrze nagrane, a Rubin
z tego co kojarzę też im wyprodukował parę, a Metallice
zrobili niezłą chałę. Może to sabotaż Jasona N.? ;)
Pzdr.
Marogo
polecam recenzję płyty -- http://www.muzyczna.pl/recenzje-plyt/metallica-death-magnetic-recenzja-plyty
Posłuchajcie sobie Demo magnetic, zero przesterów. Czemu nie można było takiej płyty wypuścić??
Panowie, kolega Adam78 może nie podał najlepszego przykładu
(ale też dobry), gdzie wyraźnie słychać przester, więc ja Wam podam swoje propozycje do jego wyłowienia:
Ogólnie cały utwór 3 jest skopany, sczególnie momenty:
37s do 39s
3:28 do 3:51
5:20 do końca
Utwór 7: 3:05-3:06 (wejście bębnów)
Utwór 10: 31s do 1:50 (potem też)
Miejcie na uwadze, że nie każdy dźwięk jesteśmy w stanie
usłyszeć jako zniekształcony, za to analiza w miarę przyzwoitym
edytorze wyłowi wszystkie przesterowania, które na dobrym
sprzęcie psują znacząco dynamikę utworów.
Dodam, że już w St.Anger słychać i widać skutki “wojny głośności”,
ale wtedy nikt się tym nie przejmował, bo każdy wie, że to była
nieudana płyta w sensie muzycznym. Już wtedy walczyłem, żeby coś
poprawić z głośnością, ale i tak potem nie słuchałem;).
No ale DM to już przegięcie na maxa, fajna płyta, a skopany
poziom dźwięku.
Proponuję porównać sobie w dowolnym edytorze dźwięku jak
wygląda tak zwana obwiednia dźwięku, zresztą tu Wam wrzucam
porównanie dwóch piosenek: z Czarnej: “Through The Never (każdy
kto zna Black Album to wie, że to jest naparzanka) i “Broken, Beat
& Scarred” z DM.
http://img.wklej.org/images/3800Porownanie.png
Widać, że w dolnym utworze “Broken, Beat & Scarred” dynamika
została spłaszczona (poddana kompresji) i potem podciągnięto
głośność, co spowodowało utratę oryginalnego brzmnienia instrumentów
oraz tak zwany clipping, czyli przester spowodowany właśnie zbyt
dużą głośnością.
Jak ktoś chce poczytać o szczegółach technicznych, to zapraszam na
forum, gdzie dyskutowali sobie o tym audiofile:
http://www.hydrogenaudio.org/forums/index.php?showtopic=27691&st=375&p=586201&#entry586201
Pzdr.
Marogo
Komentarz wyżej skierowany do SKOMa.
Bo początkowo to nie rzucało się na uszy. Ja sam dopiero to zauważyłem, gdy kupiłem płytkę i odtworzyłem na playerze, na dobrych, zamkniętych słuchawkach. Wcześniej słuchałem nowych utworów w słabej jakości -- albo mptrójek ściągniętych z neta, albo wma z metallica.com. Tam takie rzeczy (chociaż pewnie były jeszcze bardziej słyszalne) uchodziły uwadze, bo słaba jakość to tłumaczyła. Ale gdy pojawia się na CD, który powinien dawać dźwięk czysty jak łza, to już jest nie w porządku. A i tak zauważyłem to wyraźnie dopiero przy TDTNC, który z racji wydania jako singiel już znałem i nie skupiałem się na tym, by poznać utwór, tylko najzwyczajniej w świecie go słuchałem. Wtedy to zaczęło mi przeszkadzać.
Death Magnetic -- to dla mnie najlepsza płyta, której nie da się dłużej, normalnie słuchać z uwagi na przestery, bo albo jakiś idiota chciał coś zrobić, poprawić w imię “Loudness War” lub ktoś po prostu coś spierdzielił, na co po cichu liczę, bo wtedy, za miesiąc dwa kupię normalną płytę i będę najszczęśliwszym fanem Muzyki na Świecie.
A ci wszyscy co tego nie słyszą -- cieszcie się Death Magnetic.
Nie zakazuję nikomu wyrażania swoich, subiektywnych opinii (może powinienem bardziej rozwinąć zadnie , w którym mówiłem o szukaniu dziury w całym). Świetnie, że masz swoje zdanie. Wg. mnie to podstawa w życiu. Ale smutne jest to, ze niektórzy, którzy początkowo nie widzieli (a raczej słyszeli) problemu, przestali w pewnym momencie słuchać dla przyjemności tylko zaczęli śledztwa czy aby na pewno ich wersja jest w porządku, bo niektórzy napisali że płyta jest zrąbana. Dlatego ci którzy mają problem z dźwiękiem, muszą się z tym pogodzić raczej, a ci co go nie mają to chorym wg. mnie jest takie doszukiwanie się czegoś na siłę.
Panie/Panowie wrzucę wav z audiograberra ale dajcie mi parę dni bo obecnie jestem na iPlusie i nawet nie mam ściągniętego żadnego dobrego wave editora. Wrzucę fragmenty gdzie przester wręcz razi. To nie kwestia sprzętu -- bez wątpienia. Dla mnie opcje są dwie:
a) wadliwa partia CD
b) (nie)słyszący inaczej ;-)
Majkel, może jednak z twoim słuchem nie jest do końca w porządku, bo nawet analiza komputerowa czystego rippu z płyty pokazuje, że nagranie najzwyczajniej przesterowuje (w przypadku TDTNC akurat przy uderzeniach werbla, który wyraźnie trzeszczy). Gdy wrzucam nagranie do programu Reaper, to widzę jeden szeroki biały pas -- miks jest tak intensywny, że nie ma momentów opadu sygnału. To samo było na St Anger, ale to jest BALLADA. Taka, która męczy i uszy, i sprzęt. Proponuję oszczędzać swoje mega-świetne słuchawki BOSE.
SKOM, mnie również to gówno obchodzi (i dlatego nie przejmuję się zdecydowaną większością pozytywnych recenzji), ale mówienie “płyta jest genialna, a rzekome trzaski to szukanie dziury w całym” to już atak na subiektywizm opinii, a ja bronię się przed nim, wskazując na udokumentowany przypadek negatywnej opinii o albumie. Masz z tym problem? I uważasz, że nie ma trzasków? Proponuję się zapoznać ze zrobionym przeze mnie ripem wprost z oryginalnej płytki ze sklepu:
http://www.wrzuta.pl/pliki/hNBfMxQSmS/track04
Załaduj plik wewnątrz archiwum do dowolnego edytora ze wskaźnikiem poziomu i podziwiaj, jak przy uderzeniach w werbel wartość osiąga magiczne, czerwone 0,0.
Steelin, powiem ci tak, gówno mnie obchodzą recenzje wydawane przez różne portale itp. (wg. mnie trzeba mieć chyba własne zdanie, a nie wzorować się na tym co napiszą w artykułach). Płyta jest świetna dla mnie i dla wielu ludzi, którzy się wpisywali troszkę wcześniej. Później padło hasło, płyta jest spierdzielona, i wiele osób zaczęło pod tym podpisywać. W tym momencie skończyła się pozytywna dyskusja na temat płytki i utworów, a zaczęło się gadanie o o trzaskaniu i przesterach. Wg. mnie to może być wina egzemplarzy, a może zawodzą moje uszy. Tylko denerwuje mnie to, że chwilę po premierze był zachwyt, potem zaczęło się przesłuchiwanie utworów nie z przyjemności tylko dlatego żeby znaleźć te skopane przestery. Ja nic takiego nie słyszę i zamierzam się cieszyć płytą. Jeśli problem jest aż tak duży i te trzaski i łomoty są na waszych płytkach przeszkadzające, to zwracam honor, nie szukacie dziury w całym. Ale ci co mają wszystko ok z dźwiękiem na ich płytkach to niech nie szukają problemu tylko cieszą się świeżym nabytkiem :D
Dokladnie, niech ktos kto ma przestery niech wrzuci na RS jakis kawalek, w ktorym najbardziej rażą i bedzie mozna porownac ze swoja plyta, kawalkami na stronie itp.
Audiofilem nie jestem ale w mojej wersji nie mam trzasków ani temu podobnych “wynalazków”. Marcin może mieć rację co do lewej partii. Swoją drogą intro do Broken, Beat & Scarred rozsadza czaszkę -- poezja :) And DM for All
Adam78 ja rowniez u siebie nic w 0:59 nie zauwazylem, jak i nigdzie indziej.
Moze zgraj ze swojej plyty day that never comes i wrzuc na rapidshare.pl
Porownam to ze swoja wersja (bez polskiej ceny)
Plyta w wersji normalnej, zadnych przesterow nie zauwazylem -- nawet w podanym przez kolege wyzej fragmencie The Day That Never Comes. Sluchane na sluchawkach AKG jak i zestawie stereo dosc przyzwoitej jakosci. Wyglada na to, ze chyba pokazala sie jakas lewa partia plyty.
Mam wersje pelna, nie z polska cena. Plyty przesluchalem juz wiele razy, zadnych nieporzadanych efektow nie zauwazylem (a uwierzcie mi, sluch mam).
Wszedlem sobie na deathmagnetic.pl, czytam komentarze, widze ze dziwna sprawa, ponoc sa przestery.
Adam78: Specjalnie kilkukrotnie przesluchalem The Day That Never Comes, skupiajac sie na 59 sekundzie i uderzeniu w talerz. Najpierw na zestawie komputerowym Logitech Z-5500, zadnego przestera, zadnego trzasku.
Pomyslalem ze moze sprobuje na sluchawkach BOSE.
Znow 59 sekunda, znow talerz Ulricha, znow absolutnie nic negatywnego.
Podsumowujac, albo szukacie dziury w calym, albo wasz sprzet audio nawala, albo wyszla partia wadliwa.
Tyle odemnie ;)
Pierdzi -- jak jechałem autem to na the end of the line jak coś zapiszczało to myślałem że mi w aucie coś się urwało !
A po drugie -- okładka ma błąd w tekście Judas kiss.
Gadacie bzdury, nic nie pierdzi, szukacie dziury w całym. ;)
Na francuskiej to samo
Marogo lub Adam78: moglby ktorys z was sprawdzic rip-a z tej francuskiej wersji, ktora wyciekla? Bo jak widac nie kazdy slyszy te przestery, a byloby wiadome wiecej -- czy kazda plyta jest skopana czy tylko pewne partie itd.
Marogo respekt! Podpisuję się pod każdym Twoim słowem. Właśnie o to chodzi. Piekielny niesmak. Ci którzy piszą że przesteru nie mają, pewnie go po prostu nie słyszą. To jak z piecami MessaBoogie: jednym pierdzą pozytywnie, innym negatywnie -- ale obiektywnie rzecz biorąc trzeszczą ;-) Choć w przypadku MB ten trzeszcz można pokochać, bo wiosło może przesterować … ale cała płyta NIE!!
Tytułem przykładu żeby każdy wiedział o co chodzi:
Day that never comes: wystarczająco wyraźny przester (aby być przykładem) u mnie pojawia się dokładnie w 59 sekundzie, uderzenie talerza, lewa słuchawka. Powtarza się po każdym uderzeniu talerza w tym fragmencie (bodajże to “china”). Wczoraj słuchałem płyty z polską ceną u kumpla na innym sprzęcie. Ja mam digipacka. Problem dotyczy wszystkich płyt, albo określonej partii.
Usłyszcie :)
Marcus, żadne zabiegi tu nie pomogą, bo oryginalne brzmienie
instrumentów zostało bezpowrotnie zniekształcone i utracone
właśnie przez obcięcie tych “pików”, które nadają dźwiękowi
jego dynamikę.
Proponuję objrzeć, jak pisałem wyżej w komentarzach, na czym
polega ta fatalna w skutkach operacja podkręcania głośności:
http://www.youtube.com/watch?v=3Gmex_4hreQ
Podsumowując: ta świetna płyta “Death Magnetic” została zepsuta
pod względem dynamiki albo przez niedopatrzenie “inżynierów”
dźwięku i jeśli chłopaki z Mety o tym nie wiedzieli, to teraz
mogą zażądać od wydawcy albumu reedycji za friko, a jeśli
wiedzieli, to sami stracą kasę z tytułu mniejszej sprzedaży
albumu.
Ja od dnia premiery mam już gorzki niesmak, bo choć płyta jest
super pod względem dokonań Mety, to odpycha mnie od albumu jego
przester (clipping, kompresja) .:(
Pzdr.
Marogo
Jeszcze raz ja -- co do przestera :) Mam propozycję do testów. Program audiograber -- skopiujcie płytę do formatu wav wykorzystując przy okacji opcję PEAK Level -- do zmniejszenia przesterowania -- wiem że nie zmieni to wszystkiego ale zmiana powinna was usatysfakcjonowac. Ja tak zrobilem jest ekstra.
Nie wiem czy zauważyliście -- ale Polskie wydanie tak naprawde (i chyba na szczęście) nie jest do konca polskim wydaniem. Płyta jest tłoczona nie przez TAKT czy inne g… ale przez Universal U.S. :) Wiec cieszmy sie jakoscią płyty -- napewno lepsze komponenty uzyte -- no i lepsze tłoczenie. A co do muzyki to… Brak słów do opisania. Warto było tyle czekać :)!!!
Oryginalna płyta jest spie…na, ma zły mastering, tzn. wydali
płytę w imię “wojny głośności” (Loudness War) polegającej na tym,
że podkręca się poziom dźwięku ile się da, co by było jak
najgłośniej, stąd te przestery i trzaski. Ale w imię czego? Żeby
było słychać głośniej w radio? Poczytajcie sobie o tym na Wikipedii:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Mastering
Tu macie filmik jak to “paprają” wydawcy płyt:
http://www.youtube.com/watch?v=3Gmex_4hreQ
A tu jest petycja fanów Mety do firmy fonograficznej, która sp…ła
Chłopaków album, żeby go ponownie zremasterowali:
http://www.gopetition.com/petitions/re-mix-or-remaster-death-magnetic.html
Wpisywać się, to może wyjdzie “Death Magnetic Second Edition” :)
Mam nadzieję, że wam wyjaśniłem wystarczająco w czym problem.
Pzr.
Marogo
taka smieszna/smutna ciekawostka. z tego co czytalem to w Anglii Death Magnetic kosztuje okolo 10funtow za pelna wersje (czyli 2 godziny pracowania przy stawce minimalnej, normalnie zarabiajacy Anglik popracuje sobie godzinke z hakiem albo i krocej i plytke bedzie mial). u nas normalna wersja kosztuje od ok 50zl wzwyz co przy polskich zarobkach oznacza co najmniej jeden dzien roboty. wniosek taki ze w Polsce plyty nadal sa dobrem po czesci luksusowym…
co do przesteru. przed zakupem oryginalu postanowilem sobie plytke przesluchac zatem sciagnalem sobie wersje puszczona na siec na samym poczatku w jakosci 320kb/s. dzwiek w niej jest ok. po tym jak poczytalem ze ludzie narzekaja na jakosc dzwieku postanowilem sam obadac sprawe i sciagnac FLACa ktory byl wypuszczony juz po wejsciu albumu do sklepow. no i musze niestety stwierdzic ze pierwsza wersja mimo teoretycznie gorzej jakosci gra o wiele lepiej. szczegolnie slychac to w glosniejszych partiach utworow jak np w koncowce The Day That Never Comes. ja sie na tym nie znam ale roznice czuje:)
Polecam konf prawsowa z Berlina, można się pośmiać
http://www.hobnox.com/stage,Sly-Fi-Roadie,548abc41344c902a25deddf52caf51d5 Pzdr