Witam w kolejnym odcinku serii artykułów poświęconych tekstom Metalliki. W odcinku pilotażowym skupiliśmy się na utworach związanych z wewnętrznym światem zespołu, a głównie samego Jamesa z racji tego, że to on odpowiada za teksty. Tym razem będzie dokładnie odwrotnie – weźmiemy pod lupę te z utworów, o których wiadomo, że odnoszą się do świata zewnętrznego. Wiemy wszak, że James niejednokrotnie sięgał do historii, a także bardziej współczesnych wydarzeń, inspirował się konkretnymi ludźmi, czy też czerpał z literatury, filmu i dokonań innych artystów.
„The Four Horsemen”
Ponownie zaczynamy od wyjątku, tym razem od kawałka kultowego, co do którego znaczenia pewności jednak nie ma, brak bowiem oficjalnego potwierdzenia – analogie i powiązania rzucają się w oczy jednak same i wątpliwości co do nich nie ma – dyskusyjne pozostaje jednak co w rzeczywistości miał na myśli James.
Znaczenie pierwsze:
„Czterej jeźdźcy” to nikt inny jak członkowie Metalliki. Było ich czterech, nosili skóry (jak w tekście), a kawałek pojawił się na ich debiutanckiej płycie, więc nie jest to nic innego jak zapowiedź podboju całego świata z ich strony (co im się – nota bene – udało 🙂
Znaczenie drugie:
Czterej jeźdzcy pojawiają się w Nowym Testamencie w rozdziale VI Apokalipsy Św. Jana (ciekawostka: w języku angielskim księga ta nazywa się 'Revelations’ – 'Objawienia’) zatytuowanym właśnie „Czterej jeźdźcy apokalipsy”, którzy wyruszając w cztery strony świata wieszczą dzień zagłady i sąd ostateczny. To również znajduje swe odbicie w tekście. Pytanie jednak, czy utwór opowiada właśnie o tym, czy też używa tego wyłącznie jako metafory dla znaczenia pierwszego, pozostaje otwarte. Wielu uważa właśnie tak, a wielu przeciwnie twierdzi, że ówcześnie wielu rockmanów inspirowało się Biblią, dorzucając do tego jeszcze pewne spaczenie Jamesa na jej punkcie z uwagi na jego dzieciństwo, przez co symbolika biblijna stała się mu paradoksalnie bliska (widoczna później jeszcze w kilku utworach – np. teledysku „Until It Sleeps”, tekstach „Creeping Death, „The God That Failed”, „Thorn Within” i „The Day That Never Comes”, oraz na samym ciele Jamesa w formie tatuaży z motywami aniołów, etc.).
Podsumowując:
Kto ma rację? Kill’Em All to eksplozja młodzieńczego szału, raczej pozbawiona głębszych refleksji w warstwie tekstowej i osobiście obstawiam, że motyw jeźdźców posłużył wyłącznie jako alegoria muzycznej apokalipsy w wykonaniu Metalliki. Ostatecznie osądźcie jednak sami.
Ciekawostki:

– Nie ma chyba fana, który nie znałby tej historii, o której James mówi tak:
Dave [Mustaine] przyniósł ze sobą ten kawałek z innej swojej kapeli. Wtedy nazywał się „The Mechanix”. Po tym jak opuścił Metallikę niejako go „naprawiliśmy”, szczególnie że tekst Dave’a był całkiem głupi.
Fakt – dotyczył seksu uprawianego z dziewczyną w warsztacie samochodowym, w którym Dave pracował jako mechanik(x).
Poniżej wczesna wersja z niewydanego demo, które pojawiło się jednak jako bootleg pod nazwą „Power Metal”, nagranego w garażu Rona McGovneya w kwietniu 1982r. James śpiewał tu inaczej: jak w „Jump In The Fire” w refrenie trzymał się nuty czysto. Chciał być jak Sean Harris z Diamond Head, ale gdy zrozumiał, że nie brzmi jak on, zdecydował się potem (w finalnej wersji) zaśpiewać końcówkę szorstko.

httpv://www.youtube.com/watch?v=sv-dNlB68OY
Poniżej następna wersja „The Mechanix”, tym razem z oficjalnego demo „No Life 'Til Leather” z tego samego roku i w tym samym składzie (i choć wpisano Cliffa na listę współautorów, faktycznie w utworze nie grał, na basie wciąż jeszcze był Ron):
httpv://www.youtube.com/watch?v=J6JWIohob7k

Jak brzmi finalna wersja chyba każdy wie (dla zapominalskich: link – http://www.youtube.com/watch?v=C4nCy5CITc8). Po zastąpieniu Dave’a Kirkiem przeszła ona wiele modyfikacji, o których już była mowa, oraz innych, m.in. przed wejściem do studia dodana została w środku utworu wolniejsza, melodyjna partia solowa. Kirk opowiada o jej komponowaniu tak:
Pamiętam, że gdy przyszło tę partię dorabiać, zagrałem coś naprawdę melodyjnego. Lars spojrzał wtedy na mnie i krzyknął: „Yeah, yeah!” On jest wielkim fanem gitary prowadzącej – jednym z jego największych idoli jest Ritchie Blackmore. Na potrzeby tego utworu zrobiłem dwie solówki, nagrałem na dwóch różnych ścieżkach i słuchałem na zmianę. Ciągle jednak nie wiedziałem, którą wykorzystać ostatecznie. Puszczałem sobie więc obie naraz, żeby sprawdzić, czy któraś się bardziej wyróżnia. Okazało się, że granie obu na raz brzmiało świetnie i zdecydowaliśmy się to tak zostawić na nagraniu. Niektóre nuty ze sobą harmonizowały i pamiętam jak Cliff powiedział: „Wow, to się nazywa styl – to brzmi jak Tony Iommi!

(mała dygresja: czy tylko mi podkład do tej partii przypomina „Sweet Home Alabama” Lynyrd Skynyrd? 🙂
Dave natomiast wydał „Mechanix” po swojemu na pierwszej płycie Megadeth – „Killing Is My Business…. And Business Is Good!”. Możecie jego wersji posłuchać na poniższym klipie i ocenić, komu wyszło lepiej (tekst znajduje się po prawej stronie w opisie wideo):
httpv://www.youtube.com/watch?v=STlvinbRfIo
– Utwór o takim samym tytule ma w swym dorobku również Judas Priest.
– Bruce Dickinson z Iron Maiden nazwał kiedyś Metallikę „zmorą jego życia”. W grze „Ed Hunter” z 1999r. promującej nową maskotkę zespołu na jednym z poziomów w piekle trzeba zabić „Czterech jeźdzców” 🙂
– Do czasów wydania „…And Justice For All” utwór był nieodłączną częścią niemal każdego koncertu. Potem stał się nierozerwalnym elementem „Kill/Ride medley”.
– Na filmie „A year and a half..” mamy okazję zobaczyć jak umierający na raka nastolatek John Smith dzięki fundacji Make A Wish spełnia swoje marzenie i gra „The Four Horsemen” wspólnie z Metalliką.
„Phantom Lord”

Tylko mała wzmianka, bo sprawa jest małej wagi – tekst nie ma nic wspólnego z niczym konkretnym, ponieważ stanowi wojenny okrzyk zmyślonego, heavy-metalowego stwora (Upiornego / Mrocznego Władcy – czy przypadkiem nie tego z okładki kojarzonej z singlem „Jump In The Fire”? – luźne skojarzenie). Muzycznie to rzekomo najbardziej dojrzały utwór na płycie, zawierający jako jedyny melodyczne gitary w swej strukturze, mający wskazywać dalszy kierunek rozwoju grupy, natomiast najważniejsze jest jedno:
Phantom Lord to nazwa jednej z kapel, w jakiej James grał zanim dołączył do Larsa i prawdopodobnie podobała mu się ta nazwa na tyle, by ją uwzględnić w twórczości Metalliki. Znów nic oficjalnie, ale to raczej nie czysty przypadek.
