atrapa

Teksty Metalliki: Inspiracje z zewnątrz, cz. I

Witam w kolejnym odcinku serii artykułów poświęconych tekstom Metalliki. W odcinku pilotażowym skupiliśmy się na utworach związanych z wewnętrznym światem zespołu, a głównie samego Jamesa z racji tego, że to on odpowiada za teksty. Tym razem będzie dokładnie odwrotnie – weźmiemy pod lupę te z utworów, o których wiadomo, że odnoszą się do świata zewnętrznego. Wiemy wszak, że James niejednokrotnie sięgał do historii, a także bardziej współczesnych wydarzeń, inspirował się konkretnymi ludźmi, czy też czerpał z literatury, filmu i dokonań innych artystów.

“The Four Horsemen”

Ponownie zaczynamy od wyjątku, tym razem od kawałka kultowego, co do którego znaczenia pewności jednak nie ma, brak bowiem oficjalnego potwierdzenia – analogie i powiązania rzucają się w oczy jednak same i wątpliwości co do nich nie ma – dyskusyjne pozostaje jednak co w rzeczywistości miał na myśli James.

Znaczenie pierwsze:

“Czterej jeźdźcy” to nikt inny jak członkowie Metalliki. Było ich czterech, nosili skóry (jak w tekście), a kawałek pojawił się na ich debiutanckiej płycie, więc nie jest to nic innego jak zapowiedź podboju całego świata z ich strony (co im się – nota bene – udało :)

Znaczenie drugie:

Czterej jeźdzcy pojawiają się w Nowym Testamencie w rozdziale VI Apokalipsy Św. Jana (ciekawostka: w języku angielskim księga ta nazywa się ‘Revelations’ – ‘Objawienia’) zatytuowanym właśnie “Czterej jeźdźcy apokalipsy”, którzy wyruszając w cztery strony świata wieszczą dzień zagłady i sąd ostateczny. To również znajduje swe odbicie w tekście. Pytanie jednak, czy utwór opowiada właśnie o tym, czy też używa tego wyłącznie jako metafory dla znaczenia pierwszego, pozostaje otwarte. Wielu uważa właśnie tak, a wielu przeciwnie twierdzi, że ówcześnie wielu rockmanów inspirowało się Biblią, dorzucając do tego jeszcze pewne spaczenie Jamesa na jej punkcie z uwagi na jego dzieciństwo, przez co symbolika biblijna stała się mu paradoksalnie bliska (widoczna później jeszcze w kilku utworach – np. teledysku “Until It Sleeps”, tekstach “Creeping Death, “The God That Failed”, “Thorn Within” i “The Day That Never Comes”, oraz na samym ciele Jamesa w formie tatuaży z motywami aniołów, etc.).

Podsumowując:

Kto ma rację? Kill’Em All to eksplozja młodzieńczego szału, raczej pozbawiona głębszych refleksji w warstwie tekstowej i osobiście obstawiam, że motyw jeźdźców posłużył wyłącznie jako alegoria muzycznej apokalipsy w wykonaniu Metalliki. Ostatecznie osądźcie jednak sami.

Ciekawostki:

- Nie ma chyba fana, który nie znałby tej historii, o której James mówi tak:

Dave [Mustaine] przyniósł ze sobą ten kawałek z innej swojej kapeli. Wtedy nazywał się “The Mechanix”. Po tym jak opuścił Metallikę niejako go “naprawiliśmy”, szczególnie że tekst Dave’a był całkiem głupi.

Fakt – dotyczył seksu uprawianego z dziewczyną w warsztacie samochodowym, w którym Dave pracował jako mechanik(x).

Poniżej wczesna wersja z niewydanego demo, które pojawiło się jednak jako bootleg pod nazwą “Power Metal”, nagranego w garażu Rona McGovneya w kwietniu 1982r. James śpiewał tu inaczej: jak w “Jump In The Fire” w refrenie trzymał się nuty czysto. Chciał być jak Sean Harris z Diamond Head, ale gdy zrozumiał, że nie brzmi jak on, zdecydował się potem (w finalnej wersji) zaśpiewać końcówkę szorstko.

Poniżej następna wersja “The Mechanix”, tym razem z oficjalnego demo “No Life ‘Til Leather” z tego samego roku i w tym samym składzie (i choć wpisano Cliffa na listę współautorów, faktycznie w utworze nie grał, na basie wciąż jeszcze był Ron):

Jak brzmi finalna wersja chyba każdy wie (dla zapominalskich: link – http://www.youtube.com/watch?v=C4nCy5CITc8). Po zastąpieniu Dave’a Kirkiem przeszła ona wiele modyfikacji, o których już była mowa, oraz innych, m.in. przed wejściem do studia dodana została w środku utworu wolniejsza, melodyjna partia solowa. Kirk opowiada o jej komponowaniu tak:

Pamiętam, że gdy przyszło tę partię dorabiać, zagrałem coś naprawdę melodyjnego. Lars spojrzał wtedy na mnie i krzyknął: “Yeah, yeah!” On jest wielkim fanem gitary prowadzącej – jednym z jego największych idoli jest Ritchie Blackmore. Na potrzeby tego utworu zrobiłem dwie solówki, nagrałem na dwóch różnych ścieżkach i słuchałem na zmianę. Ciągle jednak nie wiedziałem, którą wykorzystać ostatecznie. Puszczałem sobie więc obie naraz, żeby sprawdzić, czy któraś się bardziej wyróżnia. Okazało się, że granie obu na raz brzmiało świetnie i zdecydowaliśmy się to tak zostawić na nagraniu. Niektóre nuty ze sobą harmonizowały i pamiętam jak Cliff powiedział: “Wow, to się nazywa styl – to brzmi jak Tony Iommi!

(mała dygresja: czy tylko mi podkład do tej partii przypomina “Sweet Home Alabama” Lynyrd Skynyrd? :)

Dave natomiast wydał “Mechanix” po swojemu na pierwszej płycie Megadeth – “Killing Is My Business…. And Business Is Good!”. Możecie jego wersji posłuchać na poniższym klipie i ocenić, komu wyszło lepiej (tekst znajduje się po prawej stronie w opisie wideo):

- Utwór o takim samym tytule ma w swym dorobku również Judas Priest.

- Bruce Dickinson z Iron Maiden nazwał kiedyś Metallikę “zmorą jego życia”. W grze “Ed Hunter” z 1999r. promującej nową maskotkę zespołu na jednym z poziomów w piekle trzeba zabić “Czterech jeźdzców” :)

- Do czasów wydania “…And Justice For All” utwór był nieodłączną częścią niemal każdego koncertu. Potem stał się nierozerwalnym elementem “Kill/Ride medley”.

- Na filmie “A year and a half..” mamy okazję zobaczyć jak umierający na raka nastolatek John Smith dzięki fundacji Make A Wish spełnia swoje marzenie i gra “The Four Horsemen” wspólnie z Metalliką.

“Phantom Lord”

Tylko mała wzmianka, bo sprawa jest małej wagi – tekst nie ma nic wspólnego z niczym konkretnym, ponieważ stanowi wojenny okrzyk zmyślonego, heavy-metalowego stwora (Upiornego / Mrocznego Władcy – czy przypadkiem nie tego z okładki kojarzonej z singlem “Jump In The Fire”? – luźne skojarzenie). Muzycznie to rzekomo najbardziej dojrzały utwór na płycie, zawierający jako jedyny melodyczne gitary w swej strukturze, mający wskazywać dalszy kierunek rozwoju grupy, natomiast najważniejsze jest jedno:

Phantom Lord to nazwa jednej z kapel, w jakiej James grał zanim dołączył do Larsa i prawdopodobnie podobała mu się ta nazwa na tyle, by ją uwzględnić w twórczości Metalliki. Znów nic oficjalnie, ale to raczej nie czysty przypadek.

“Seek And Destroy”

Zdziwieni? Cóż.. Warstwa tekstowa wprawdzie nie nawiązuje do niczego bezpośrednio, ale w jednym z wywiadów James przyznał, że cały kawałek jako taki powstał z inspiracji utworem “Dead Reckoning” Diamond Head z płyty “Am I Evil?”, którego możecie posłuchać poniżej:

Czujecie podobieństwa?

Znaczenie:

Tekst mówi po prostu o kimś, kto szuka byle pretekstu do bójki. Jest to więc dokładna odwrotność przesłania “Wasting My Hate”.

Ciekawostki:

- James napisał główny motyw w swojej ciężarówce po pracy w fabryce

- Za czasów Jasona niejednokrotnie to on stawał za mikrofonem przy tym utworze (podobnież przy “Whiplash”). Takie wykonanie znamy chociażby z “Live Shit: Binge & Purge”:

Mimo jego odejścia zwyczaj pozostał. Oto jak Kirk i Rob radzą sobie zamiast niego:

Do tego, tak dla smaczku, fajna wersja z 2004r. z Joey’em Jordisonem ze Slipknot na perkusji:

- To niewątpliwie jeden z najczęściej granych kawałków na żywo, idealny do skandowania, a także nieodłączny punkt w coverowym repertuarze każdej początkującej kapeli i nie tylko.. Sama Pantera niejednokrotnie grała ten kawałek, raz nawet goszcząc na basie Jasona (na żarty momentami bijącego się z Rexem Brownem), kompletnie urywając łeb –
“Please welcome: Pantellica!”, “fuckin’ sing this shit!”:

Podobało się? To tu jeszcze sam link do wspólnego wykonania Whiplash (“‘Cause We’re Pantericca!” – Dime na wokalu, Phil gitara i solo! – wg nagrywającego lepiej niż sama Metallica):

…i już dość tych wideo.. Jedziemy dalej!

“For Whom The Bell Tolls”

Znaczenie:

Jak zapewne wiecie, tekst oparty jest na wojennej powieści Ernesta Hemmingway’a o tym samym tytule – “Komu bije dzwon”. Ten z kolei inspirował się słynnym fragmentem prozy Johna Donne’a z 1623r. (później przekształcił ten wycinek prozy w wiersz o bardzo zbliżonym brzmieniu):

Żaden człowiek nie jest samoistną wyspą; każdy stanowi ułomek kontynentu, część lądu. Jeżeli morze zmyje choćby grudkę ziemi, Europa będzie pomniejszona, tak samo jak gdyby pochłonęło przylądek, włość twoich przyjaciół czy twoją własną. Śmierć każdego człowieka umniejsza mnie, albowiem jestem zespolony z ludzkością. Przeto nigdy nie pytaj, komu bije dzwon: bije on Tobie.

(tekst w oryginale: http://pl.wikiquote.org/wiki/John_Donne)

Powieść Hemmingway’a opowiada o pewnym Amerykaninie, który otrzymał misję wysadzenia mostu zajętego przez faszystów w czasie hiszpańskiej wojny domowej (jedno z ognisk zapalnych drugiej wojny światowej). Przy okazji zakochuje się i odkrywa wiele niepokojących prawd o życiu i śmierci.

Sam utwór Metalliki natomiast dotyczy jednej konkretnej sceny z książki, w której pewnego ranka pięciu żołnierzy, zajmując pozycje na wzgórzu (“Make his fight on the hill in the early day..”), zginęło od nalotu bombowego (Take a look to the sky just before you die..). Kilka ostatnich wersów odchodzi jednak od wątku literackiego i zgodnie z koncepcją całego albumu stanowi pacyfistyczny komentarz o bezsensowności wojny.

Ciekawostki:

- Saxon posiada w repertuarze kawałek o tym samym tytule.

- To jeden z tych utworów, w których unikalny bass Cliffa wszyscy biorą za solówkę (chodzi o melodię na samym początku, którą gra używając lekkiego przesteru).

- DJ Spooky zasamplował fragment utwory na potrzeby kawałka “Mope” nagranego na soundtrack do filmu “Spawn”:

Jak wiemy, na tej samej ścieżce udzielił się też gościnnie Kirk w utworze Orbital – “Satan”:

“Creeping Death”

Tym razem mamy do czynienia ze złożonym przypadkiem: utwór bowiem oparty jest częściowo o Biblię, częsciowo o film i częściowo o dokonania innej kapeli.. Za to w rezultacie to bezapelacyjnie jeden z najlepszych w dorobku Metalliki. Może posłuchajmy na rozgrzewkę bezbłędnego, potężnego wykonania live z Monsters of Rock ’91 w Moskwie przy rekordowej publiczności, wykonania bijącego na głowę studyjne i jakiekolwiek inne (zróbcie głośniej! jeszcze głośniej! “DIEEEE! MOTHERFUCKER DIE!”) \m/

Znaczenie:

Chłopaki oglądali sobie film “The Ten Commandments” (“Dziesięcioro przykazań”) z 1956r. (polecam – zaskakująco dobry jak na swój rocznik i chrześcijański scenariusz – 7.9 w IMDB). Film opowiada historię Mojżesza i wyprowadzenia Żydów do ziemii obiecanej, a jego druga połowa w większości ekranizuje 10 biblijnych plag, jakie dotknęły Egipt. Ostatnią z boskich kar był tzw. Anioł Śmierci.

Tak naprawdę w Biblii nie ma o nim wzmianki, z jakichś powodów jednak wszyscy o nim mówią. W Księdze Wyjścia 12:12-13 czytamy:

12 Tej nocy przejdę przez Egipt, zabiję wszystko pierworodne w ziemi egipskiej od człowieka aż do bydła i odbędę sąd nad wszystkimi bogami Egiptu – Ja, Pan. 13 Krew będzie wam służyła do oznaczenia domów, w których będziecie przebywać. Gdy ujrzę krew, przejdę obok i nie będzie pośród was plagi niszczycielskiej, gdy będę karał ziemię egipską.

Tak więc to sam Bóg zstąpił o północy, by wymordować wszystkich pierworodnych synów, omijając tylko te domostwa, których drzwi pomalowane zostały krwią baranka (Egipcjanie o tym nie wiedzieli w zw. z czym życie stracił również syn samego faraona, który dopiero po tym ciosie ugiął się i uwolnił Izraelitów).

W filmie plaga ta została ukazana na nocnym niebie jako zielona chmura, powoli rozpościerająca swe macki (pomimo iż zgodnie z biblijnym tekstem plaga była niewidzialna, czy też nie miała formy). Gdy Cliff zobaczył tę scenę, powiedział: “Whao – it’s like creeping death!” (“Wow – to jest jak pełznąca śmierć!”) – tak się to reszcie spodobało, że zdecydowali się tak zatytułować utwór.

Obejrzyjcie zmontowane pod muzykę sceny z filmu, odpowiadające śpiewanym przez Jamesa słowom (jeśli interesuje Was tylko sama “Pełznąca śmierć”, to pojawia się od 4:00):

Zauważcie, że niemal identyczny motyw widnieje na okładce singli “Creeping Death”:

Jeśli o warstwę muzyczną chodzi to daleko od Pisma Świętego wcale nie uciekniemy. Księga Wyjścia, w której dzieją się zekranizowane i opisane w utworze sceny, to inaczej Exodus. Brzmi znajomo? Tak, tak – zanim Kirk opuścił Exodus nagrał z nimi demo zatytuowane “Die By The Sword” (“Smierć od miecza” lub “Zgiń od miecza” – śpiewane w miejscu, gdzie obecnie jest “Die by my hand”), które stanowiło pierwowzór dla “Creeping Death”. Spokojnie – to nie plagiat – Kirk sam był autorem i miał prawo zrobić z tym, co chciał. Demo to więc nigdy nie stało się pełnoprawnym utworem Exodus na którejkolwiek ich płycie, ani też samo nie ujrzało światła dziennego.

Musiało ono przejść sporą ewolucję nim osiągnęło finalny kształt, albowiem autorstwo przypisane jest wszystkim czterem (Hetfield / Ulrich / Hammett / Burton), co znaczy, że każdy musiał znacząco na niego wpłynąć. Wiemy na pewno, że zmieniono tekst i przynajmniej kilka riffów. Demo z trzema innymi kawałkami Exodusu z czasów, gdy grali z Kirkiem, krąży nadal po sieci – można więc chociaż częściowo dowiedzieć się, jak “Die By The Sword” mogło brzmieć (zdecydowanie bardziej w stylu “Kill’Em All”).

Ciekawostki:

- James:

Zanim nagraliśmy album mieliśmy demo “Ride The Lightning” [utworu] i jeszcze jednego kawałka. Więc w sumie gdzieś dema tych trzech kawałków z innymi słowami muszą być [trzech? wypowiedź zapewne wyrwana z kontekstu, wcześniej widocznie mówił o jeszcze innym]. Kiedy robiliśmy to ciężkie, załamujące się nagle przejście w środku z “Die by my hand”, jak już nagraliśmy te chóralne wokale, usiadłem w sterowni i wszyscy po prostu oszaleli [na tym punkcie]! Ta partia to było naprawdę coś – była w tym niemal jakaś nowa producencka jakość. Ten cały album był dla nas dużym krokiem.

- Kirk (w wywiadzie dla Kerrang w 2008r.):

W tym [solo] naprawdę jest surowa, potężna energia. Jestem podekscytowany, gdy go słucham i to jest jedno z tych, które po dziś dzień absolutnie uwielbiam grać na żywo. Według mnie to jedna z najlepszych solówek, jakich nasze utwory Metalliki kiedykolwiek się dorobiły.

- Slayer ma w swoim dorobku utwór o tytule “Die By The Sword” (czyż wielka czwórka się świetnie nie uzupełnia? – nic w naturze nie zginie)

“The Call of Ktulu”

Utwór nie posiada znaczenia, bowiem posiadać go nie może – to instrumental. Posiada jednak tytuł, który wprost nawiązuje do twórczości H. P. Lovecrafta jako pierwszy w dorobku Metalliki. Nazwisko to wróci do nas jeszcze nieraz przy okazji innych pozycji. Warto więc z grubsza przybliżyć sylwetkę tego autora i powiedzieć, jak to się w ogóle stało, że Metallica polubiła go szczególnie:

Howard Phillips Lovecraft (ur. 20 sierpnia 1890 w Providence, zm. 15 marca 1937 w Providence) – pisarz amerykański, autor fantasy i opowieści grozy (weird fiction). Jest jednym z prekursorów science fiction (fantastyki naukowej).

Przeważająca większość twórczości Lovecrafta odnosi się do stworzonej przez niego “mitologii Cthulhu” (termin ten wprowadził już po jego śmierci pisarz August Derleth) – panteonu niewyobrażalnych bóstw z innych światów. Sam Lovecraft mówił o “kosmicznym horrorze” – w którym strach wykracza poza racjonalne czynniki, gdy człowiek spotyka się z rzeczami, których nie jest w stanie objąć umysłem.

Jego opowiadania więc były i są pełne ciemności związanej z owym strachem i wojnami bóstw. To w połączeniu z jego archaicznym i nadzwyczaj romantycznym stylem pisania przyciąga jak magnes uwagę zespołów metalowych rezonując z ich przekazem, stając się elementem ich twórczości i wizerunku (np. jedna z kapel nazwała się Azathoth – jak jedno z bóstw, co za swój przydomek wybrał sobie również gitarzysta legendarnego Morbid Angel; grecki Septicflesh nagrali utwór na cześć zmarłego pisarza pt. “Lovecraft’s Death”; Dani z Cradle of Filth wyrażał swą miłość do dzieł Lovecrafta w wielu tekstach i tytułach, w tym utwór w “Mother of Abominations i “Chtulu Dawn” będącym bezpośrednią manifestacją zamiłowania do twórcy – w dodatku nazwali cały swój album greatest hits “Lovecraft and Witchhearts”; Iron Maiden na okładce “Life After Death” umieścił słynny cytat z prozy Lovecrafta; z polskich kapel inspirację czerpią: Vader, Empherish, Hellish).

Tak się złożyło, że “horror” to coś, w czym doskonale czuł się nikt inny jak Cliff Burton. Miał swoistego bzika na punkcie wszelkich kultów i treści okultystycznych. Uwielbiał klimat horrorów i sci-fi klasy B. Inspirował się zespołami takimi jak Misfits i W.A.S.P, które uczyniły z horroru element swojego image. Był też wielkim fanem twórczości Lovecrafta i to on przestawił chłopakom surrealistyczne i niepokojące światy zrodzone w jego pokręconej wyobraźni. Dał im opowiadanie “Shadow Over Innsmouth” (“Widmo nad Innsmouth”) i nie trzeba było długo czekać, by załapali bakcyla.

Powracającym motywem jest bluźniercza księga Necronomicon (wiele lat temu powstała na PC gra o takim tytule, a scieżkę dźwiękową do niej skomponował i nagrał.. John Petrucci z Dream Theater! – polecam) napisana przez szalonego Araba Abdula Alhazreda (prawdopodobnie jest to pseudonim, który Lovecraft sam sobie nadał w młodości). Zawarte są tam tajemnice o pradawnych bóstwach, które kiedyś rządziły Ziemią i teraz czekają na moment, aby wrócić. Jednym z Wielkich Przedwiecznych jest Cthulhu – bóstwo śpiące na dnie oceanu.

“The Call Of Cthulhu” (“Zew Cthulhu”) to pierwsze tego typu opowiadanie Lovecrafta z 1926r. Metallica po prostu nadała utworowi ten sam tytuł. Ale czy na pewno ten sam? Oczywiście, że nie – na okładce wyraźnie napisane jest “Ktulu”. Nie jest to błąd, czy też niewiedza ze strony zespołu, jak niektórzy chcieliby myśleć. Zawarta w książce legenda głosi, że zakazane jest wypowiadanie imienia “Cthulhu” werbalnie, bądź pisemnie przez zwykłych śmiertelników, gdyż to natychmiast przywoła stwora. Metallica celowo zmieniła jego imię, by tego przypadkiem nie robić – ot, swoisty strach przed bestią. A tak serio najpowszechniejsze wersje są dwie: albo z szacunku do pisarza chcieli dostosować się do zakazu, wszak są tylko owymi śmiertelnikami, albo zrobili to w obawie przed złamaniem praw autorskich. Co ciekawe jednak, Lovecraft sam w późniejszych opowiadaniach używał pisowni “Ktulu”, bądź “Klulu”, więc może oni je po prostu znali i uznali, że tak im wygodniej i właśnie ta trzecia wersja jakoś najbardziej do mnie przemawia.

Ciekawostki:

- Dave miał swój udział w kompozycji, Kirk nie miał wcale

- Na pierwszej płycie CD S&M tytuł został zapisany jako “The Call of The Ktulu”, zamiast “The Call of Ktulu” – na tylnej okładce tego błędu nie ma – wersja ta otrzymała nagrodę Grammy za najlepszy rockowy instrumental

- Tytuł wersji demo brzmiał “When Hell Freezes Over” (“Kiedy piekło zamarza” – w nawiązaniu do znanego również u nas powiedzenia “Prędzej piekło zamarznie, niż..”, co rzekomo ma nigdy nie nastąpić)

- Około 1:38 utworu zaczyna się ukryta pod mixem basowa solówka Cliffa – przy odpowiedniej regulacji EQ można ją uwypuklić

Z ostatniej chwili:

Niektóre, choć bardzo nieliczne źródła donoszą, że inspirowane Lovecraftem jest również:

“Trapped Under Ice”

Źródła te podają, iż James inspirował się jego twórczością pisząc tekst, ale jeśli to prawda, to chodzi raczej o to, że robił to na własny sposób, chcąc zrobić coś w tym klimacie, bez odwoływania się do lovecraftowskiej mitologii i opowiadań – te bowiem wskazane już nie są.

Skoro tak, przyjrzyjmy się mu bliżej:

Znaczenie:

Utwór opisuje koszmar osoby, która jednocześnie tonie i zamarza na śmierć bezskutecznie wołając o pomoc. Ma ona rzekomo symbolizować kogoś żyjącego niczym zombie – wyalienowanego, samotnego, wypalonego, możliwe nawet, że uzależnionego od prochów i obrazować jego cierpienie. Ale to tylko domysły..

W jednym z wywiadów na początku lat 90′ James powiedział, że utwór dotyczy tego, iż nie puszczano ich w radio (!). W latach 80′ wszyscy bowiem utożsamiali metal z satanizmem przez co Metallica nie mogła się przebić, mieli więc poczucie “uwzięzienia pod lodem”. Dopiero w latach 87-89, gdy hard-rock stał się bardziej popularny, m.in. za sprawą takich kapel jak GN’R, Poison czy Warrant, przyszła odwilż i Metallica zaczęła wypływać ugruntowując swoją pozycję na dobre po “…And Justice For All”.

Tak więc.. czy aby na pewno to Lovecraft? Jeśli o przekaz chodzi – na pewno nie. Pasuje to raczej do poprzedniej części o tekstach Metalliki i ich bólu istnienia. Jeśli idzie o styl pisania – być może Lovecraft w tym jest. Nie wiem.

Ciekawostki:

- To kolejny kawałek który swój żywot zaczął jeszcze w Exodus jako demo pt. “Impaler”, lecz tym razem został przez nich wydany (po sporych zmianach) na płycie “Tempo of the Damned” – Kirk był autorem riffu otwierającego utwór. Finalna wersja w wydaniu Exodus brzmi tak:

- Jeszcze do niedawna niezwykle rzadko grany na żywo – w tym raz na sam koniec koncertu w Chicago 5. stycznia 2000r. – James powiedział wtedy:

Jakis koleś poprosił nas przed koncertem byśmy to zagrali. Nie graliśmy tego od 15 lat, więc nie wińcie nas, jak coś po drodze spierdolimy.

Kawałek na dobre wrócił do łask dopiero podczas obecnej trasy koncertowej.

To koniec pierwszej części, a przed nami kolejne.. Zapraszam niebawem :-)

~h-a-r-v


Zobacz również:


39 komentarzy do “Teksty Metalliki: Inspiracje z zewnątrz, cz. I”


Dodawanie komentarza

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.



Możesz używać następujących tagów HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

You can add images to your comment by clicking here.