28 maja 2008 – czyli przeżyjmy to jeszcze raz…
Poniższy tekst przygotowała dwójka naszych nowych redaktorów - Shetfield1989 i Remstin.
Aż trudno uwierzyć, że już dokładnie rok minął od koncertu Metalliki w Chorzowie. A jednak… I w takich chwilach warto powspominać. Jak to było być jednym z ok. 60 000 tysięcy fanów, bawiących się na koncercie naszego kochanego zespołu w Polsce.. Nareszcie, po czterech latach mieliśmy okazję by znów to przeżyć. Tego nie da się tak szybko i łatwo zapomnieć.

Nigdy nie zapomnę chwili, gdy przeczytałam w internecie o tym, że Metallica zagra w Polsce….ta radość… odliczanie dni do koncertu. Dodam osobiście że moje odliczanie zaczęło się jakieś 160 klika dni przed koncertem. Każdy pewnie też pamięta ten moment… Bilety wysprzedane kilka tygodni przed koncertem, a dla spóźnionych, walka o kupno biletu po w miarę mądrej cenie.
Z moich osobistych przeżyć mogę dodać, że był to mój pierwszy koncert Metalliki, przed którym na dodatek miałam okazję spotkać się i porozmawiać z zespołem. Tego nie da się zapomnieć…

Najpiękniejszy dzień w moim życiu zaczął się już o 2 nad ranem. Co się wtedy czuło? Wielką radość, zniecierpliwienie, zdenerwowanie-co zagrają? Czy zagrają jakiś utwór z nowego albumu? Czy może będzie jakiś utwór z “St. Anger”?? A może po prostu mnóstwo starszych,dobrych kawałków? Jaki będzie to koncert? Czy coś mnie zaskoczy, a może się rozczaruję? Można tak wyliczać w nieskończoność.
Słońce, upał, i ścisk – kto był przed bramą 1 lub 7 tj. przy bramach, przez które wchodziło się na płytę stadionu dobrze wie o czym mówię. Kilkugodzinne czekanie, co ja mówię,, walka. Ale nikt nie narzekał, bo wszyscy mieli świadomość co nas czeka. Koncert najlepszego zespołu na świecie… W koło tłum ludzi,a otwarcie bram dopiero o 15. Ale na atmosferę nie można było narzekać, bo ciągle się coś działo. Zresztą… trudno nudzić się z fanami Metalliki,chyba wiecie o czym mówię. I podkreślę to jeszcze raz, ścisk, ścisk i jeszcze raz ścisk. Ale to chyba również wpisane jest w urok takich koncertów, takie rzeczy się wspomina.
Zgodnie z ustaleniami bramy otwarto o 15, walka o zdobycie opaski i miejsce pod sceną, a później już tylko oczekiwanie na koncert. Przypomnijmy, że jako support zagrał duński zespół Mnemic oraz zespół Machine Head, supportujący Metallikę również na obecnej trasie koncertowej “ World Magnetic Tour”.
A wracając już do samego koncertu,,około godziny 20 50 publika wykonała imponującą falę meksykańska, a o 21 pierwsze dźwięki “Ecstasy of Gold”. Każdy, kto był chociażby raz na koncercie Metalliki, wie co to za uczucie….

I zaczęło się – pierwszy utwór to “Creeping Death” – 60 tysięcy fanów wykrzykujących ” Die!” – to trzeba było po prostu przeżyć.
“Keep it up my friends!”
Na tym utworze również fani posłali w kierunku sceny gigantyczną flagę z napisem: ,, Metallica – We are for you, you are for us”. Zrobiła ona wielkie wrażenie na zespole, podkreślając to w jednym z wywiadów, a James aż chwycił się za głowę..W takich chwilach jestem dumna, że mieszkam w Polsce…
Następnie ,,For whom the bell tolls”.
It`s good to see you again”!!!
I wzajemnie. Utwór rozpoczęty solówka Roba. A publika rzecz jasna wniebowzięta.
Kolejnym wykonanym utworem był ,,Ride the lighting” – osobiście bardzo chciałam go usłyszeć. Niesamowicie energicznie wykonany..
,,For years, it`s too long?? It`s much too long, James”.
,,Hey, it` sound like you mean business out there. I know you`re gonna be in the front. Hey, did you guys see that banner over here? The huge banner? It`s absolutely beautifull, thank you POLAND”. It`s called…“Harvester of sorrow”.
Kolejny świetny numer w setliście.
,,The unforgiven”,,,”And justice for all” i genialny ,,Devil`s Dance” i słowa Jamesa:
“You sound good. This song is very scary, so don`t be afraid.”
Kolejny utwór po prostu wbił wszystkich w ziemię – genialne, mocne, ciężkie, głebokie wykonanie ,,Disposable Hereos” i kolejny dialog Jamesa z publicznością:
“How many people have seen Metallica before? ( 3/4 stadionu podnosi ręce ) Bullshit..Bulshit, you`re just raising your hands because you don`t wanna look like a dick”.
-,,Do you want it?”
-,,Yeah”
-”No, no, no…Do you want it?”
-”Yeaaaah”
-”No, no, no…..DO YOU WANT IT?”
-”YEAAAAAAAAH”
-”One, two, one, two, three, four”

Albumu ,,Master of puppets” ciąg dalszy – “Welcome Home”. Co tu dużo mówić, piękna piosenka,,,cudowne wykonanie. A potem? ,,Master of puppets”!!! Euforia jaka wybuchła na stadionie przy pierwszych dźwiękach jest po prostu nie do opisania. ,,MASTER, MASTER!!!”
,,Are you alive?! This is my friend, Lars Ulrich on the drums.”
“Whiplash!”
Znamy, pamiętamy, wspominamy – czyli “Kill`em all”.
I nareszcie… to na co wszyscy czekali.. utwór, który ile razy by nie słuchać, wciąż jest magiczny, cudowny, przenosi w inny świat – ,,Nothing else matters”…. Tu powtórzę jeszcze raz..to trzeba było przeżyć… bo to nieziemskie uczucie.
Kolejnym kawałkiem było ,,Sad but true” , a zaraz potem ,,One” z masą efektów pirotechnicznych. Następnie kolejny klasyk tj. ,,Enter Sandman” , a po nieco dłuższej przerwie:
“I`ve got something to say. I killed your baby today”
czyli ,,Last carres”, następnie energiczne ,,So what” i ostatni utwór, jak to zwykle bywa – ,,Seek and destroy”:
,,Thank you, goodnight”
,,Have you heard the album called ,,Kill`em all?”
,,Do you like ,,Kill`em all? Do you wanna hear ,,Kill`em all? Good..this is your song..sing loud my friends…SEEK AND DESTROY!!!
Setlista:
1. Creeping Death
2. For Whom The Bell Tolls
3. Ride The Lightning
4. Harvester Of Sorrow
5. The Unforgiven
6. …And Justice For All
7. Devil’s Dance
8. Disposable Heroes
9. Welcome Home (Sanitarium)
10. Master Of Puppets
11. Whiplash
12. Nothing Else Matters
13. Sad But True
14. One
15. Enter Sandman
———————————————————–
16. Last Caress
17. So What
18. Seek and Destroy

To był niezwykły dzień, płakać się chcę jak włączy się video z koncertu, posłucha jakichkolwiek nagrań z tego dnia albo popatrzy na zdjęcia. Można wciąż się zastanawiać, jak ONI to robią… CZTERY OSOBY i muzyka… a miliony szczęśliwych dzięki nim osób.
To tylko rok…. A może jednak aż rok? Bo jakby nie patrząc przez ten rok bardzo wiele się
wydarzyło w obozie Metalliki. Nowa, genialna płyta ,,Death Magnetic” oraz trasa koncertowa
,,World Magnetic Tour”. Czy będzie nam dane zobaczyć jeden z koncertów tej trasy w Polsce? Miejmy nadzieję, że tak. Lars obiecał w Chorzowie, James wspominał o koncercie Polsce podczas występu w Lipsku. Jak będzie w rzeczywistości? Pozostaje nam w nadziei czekać tylko na oficjalne info.
Zobacz również:
22 komentarzy do “28 maja 2008 – czyli przeżyjmy to jeszcze raz…”
Dodawanie komentarza










wzruszające….
No jeśli chodzi o spotkanie to po prostu spełnienie marzeń…
Żałuję, że mnie na nim nie było;/ Na pewno było na nim super…
Ooo, gdzieś tam sobie stoję (ledwo żywa). To był piękny czas… Zazdroszczę Ci spotkania z zespołem:)
W tym artykule jest błąd. James nie powiedzial trzy razy Do you want it ??!?! …Za trzecim razem zapytał ..”Do you need it ?! ” Pozdrawiam
@kopytek: nie ma to jak jeść pizzę na koncercie Metalliki…jak dla mnie żenada..
Było super, nigdy tego nie zapomnę;p \m/
dziękuje shetfield,
według mojej, hym nic :P
Według mojej rozkładówki czasowej to właśnie leci Devil’s Dance xD
racja,wszystko mi sie pomieszalo;]
PS. Z tego co mi wiadomo to flaga była puszczona na Ride the Lighting a nie na Creeping Death.
To już rok, jak ten czas szybko leci…
Dzisiaj cały dzień z Metą, u mnie właśnie w głośnikach słychać Creeping. Ciary na plecach pojawiają się od razu. Czekamy na rok 2010 i jedziemy znowu !!!
Mi_rai napewno bedziesz mial,mam nadzieje za niedlugo zobaczyc ich koncert;]
,,For years, it`s too long?? It`s much too long, James”.
4 pisze się Four :)
niestety nie dojechałem na koncert :/ żałuje strasznie
Możliwe że to byl najpiękniejszy dzień w moim krótkim życiu.
Nadal jak słucham creeping death z tego koncertu ma łzy w oczach i ciary na plecach. A pamietam że jak się zaczynało ecstasy to pęcherz miałem peły płynu, ale kiedy Lars wyszedł na scene odrazu mi się odechciało, byłem w amoku, koledzy taty i tata mówili że non stop gadałem w przerwach piosenek w których darłem ryja. Naseek & destroy jedłem mini czy tele pizzę. Master of puppets… gdy nadchodził moment gdy trzeba wykrzyknąc master!!! specjanie sie dwa razy nieodzywałem żeby uslyszeć jak caly stadion, sześćdziesiąt tysięcy ludzi śpiewa/drze się… Ziemia się trzęsła podemną, coś niesamowitego, na creeping death James awsze zachęcał do spiewania “die”, nas nie trzeba było. Na Harvesterze mówiłem że moge umrzeć w tedy,(w tym okresie ten kawałek najbardziej mnie kręcił…)i ta przerwa w środku utworu… zdezorientowany byłem na devil’s dance, przyznam że był to moment, w którym nie mogłem złapac co to za song, ale tylko przez dziesięć sekund, później było mi wstyd. :)
A najbardziej mi było żal pana w koszulce iron maiden, który był zalany/naćpany prawie w trupa, przespał cały koncert. Nie ma to jak sie przespać na koncercie najlepszego zespołu(wszech)świata, no ale cóz pech to pech, a może głupota…
Ale było świetnie, a ja chce jeszcze i jeszcze. W 2010 widzimy się znowu :)
aż się łza w oku kręci…
Stwierdzenie “CZTERY OSOBY i muzyka, a miliony szczęśliwych dzięki nim osób” jest mocne i trafia w samo sedno. Dzięki za arta kubku : )
Masz racje;] Z góry przepraszam za wszelkie pomyłki,ale artykuł był w nocy pisany
Ale wspomnienia :D
PS: A z tym DO YOU WANT IT
to na końcu było: DO YOU NEED IT
Jest co wspominac…
WOW!!!
dzięki za przygotowanie tak dużego artykułu :)
I pomyśleć, że to już rok…