Metallica w katowickim Spodku ’96: relacja z koncertu w Metal Hammerze + wideo
Kolejna ciekawostka nadesłana przez Anitę. Skan z 15-letniego wydania polskiego Metal Hammera zawierający relację z koncertu Metalliki w Katowicach w 1996r. Do obejrzenia / poczytania TUTAJ, a poniżej wideło z tamtego wydarzenia.
Creeping Death (Jason!) / Sad But True /
wręczenie zespołowi złotego i platynowego LOAD przez przedtawicieli Polygram Polska
Zobacz również:
6 komentarzy do “Metallica w katowickim Spodku ’96: relacja z koncertu w Metal Hammerze + wideo”
Dodawanie komentarza










Byłem, widziałem, skandowałem: “K…wa mać, ile mamy stać!”. Miałem miejsce gdzieś w jakimś siedzącym sektorze, ale szybko dogadałem się z ochroniarzami i wpuścili mnie (i moją obecną żonę) na płytę. Jak się obróciła scena, mieliśmy zespół parę kroków przed sobą. Kurde, to już tyle lat minęło? Wydaje mi się, jakby to było wczoraj…
Heh Anonim, jestem ten sam rocznik i mam niemal identico wspomnienia i wrażenia z tego koncertu i z tego z Wawy w ’99. Miałem trochę bliżej, bo z Bydgoszczy, wyruszyliśmy w nocy i pod spodkiem koczowaliśmy z kumplami już chyba o 8 rano :) Pamiętam jak przyjechały autokary około godziny 9-10 a my tam się wokół nich kręciliśmy licząc, że może przybijemy piątki z wychodzącą z nich MetĄ :) Niestety tak się nie stało, zobaczyłem ich dopiero na scenie, miejsce miałem podobne, w linii prostej blisko do sceny, widok doskonały, i imho lepsze to było miejsce niż na płycie bo nie musiałem się przeciskać w tłumie i wyglądać komuś przez ramię żeby coś zobaczyć. Ogólnie cała wyprawa spłukała mnie totalnie, bilet na koncert, pociąg, jeszcze koszulka kupiona na miejscu -- która niestety mi gdzieś zaginęła :(, tak, że cały dzień przeżyłem bodajże na jednej kanapce i herbatce wypitej w kawiarni-restauracji znajdującej się naprzeciw spodka :) Po porannym koczowaniu przed spodkiem przenieśliśmy się tam, żeby się nieco ogrzać a że nikt nie miał kasy, więc żeby nas stamtąd nie wywalili to zamawialiśmy po jednej herbatce po kolei w gronie około 10 osób i piliśmy je możliwie wolno, i tak przez kilka godzin :) Później znów pod spodek gdzie tłumy domagały się już wejścia i skandowały m.in. “k.. mać ile mamy stać!” :) Tam znowu z 2h ściśnięci przed jakimiś barierkami i w końcu wejście do środka i kumulacja gromadzącej się cały dzień adrenaliny :)
Pod względem bezpieczeństwa było z grubsza ok, o ile ktoś się nie natknął na kolesi ze Szczecina :) Była mała grupa zadymiarzy, którzy przyjechali na koncert trochę jak kibole na mecz, z kimś się poganiać, kogoś okraść itd., ale do godzin popołudniowych policja ich powyłapywała, później było już lajtowo, rano musieliśmy raz spieprzać :)
Ja miałem 16 lat, wtedy Metallica to było całe moje życie… Jak dowiedziałem sie, że zagrają w Polsce to było jak spełnienie sumy wszystkich marzeń :) Nie było opcji żebym nie jechał. Powiedziałem matce, że jadę i w ogóle nie ma rozmowy. Musiała widzieć, to coś w moich oczach, bo niespodziewanie zgodziła się bez najmniejszych obstrukcji (przypominam miałem 16 lat mieszkałem w Gdyni, więc podróż przez całą Polskę, a komórki to widziałem wtedy tylko w telewizji). Tak więc w dniu koncertu rano do pociągu i jazda. Na szczęście jechało też kilku znajomych. Ogólnie w pociągu wesoło. Jak dojeżdzaliśmy do Katowic, na peronach coraz więcej policji, ale był spokój. Oczekiwanie pod Spodkiem, tłumy, myślałem że nie wejdę, pękło kilka szyb… i wreszcie w środku… Miałem miejsce na trybunach przy barierkach, także scene miałem właściwie na równym poziomie. Widok bajeczka. Na początek Corrosion of Conformity. Nie podobało mi się, nagłośnienie kiepskie, nie znałem ich muzy poza jednym chyba kawałkiem, który słyszałem na mtv w headbangers ball (przypominam także, że nie było youtube, dzizas co za czasy), także ogólnie tak sobie. Publika skandowała cały czas Metallica! Metallica! o co COC nie mieli żalu chyba bo sami to skandowanie podsycali na koniec. No i wreszcie się doczekałem, jak wyszła Meta czułem się jak w kinie, to było tak nierzeczywiste… dziwne, ale fajne uczucie. Trzeba trochę zrozumieć kontekst. Jako zwykły dzieciak wtedy mogłem ich zobaczyć w mtv, plakatach w bravo czy w popcornie. Internetu wtedy na pewno nie miałem… Byli trochę jak z kosmosu. No i jeszcze ta oprawa… genialna pirotechnika, światła, inna skala inny wymiar. Na polskich koncertach tego nie było… Generalnie dla mnie to był koncert życia, adrenalina i ciary na plecach, potem jakoś wszystko się rozmyło i spowszedniało, byłem też w Warszawie w 99, ale to już nie to samo, może ja byłem już inny, może klimat w hali był inny, ale koncertu w Katowicach i tego co wtedy czułem nie zapomnę nigdy :)
Boże miałam 8 miesięcy, los mnie pokarał ż urodziłam się tak późno
A 6 dni później się urodziłam… Jestem wcześniakiem, może Metallica mnie ‘wybudziła’… ;D \m/ ?
super :D