Los Angeles, rok 1981.
James het field wszedł do Sali prób, po czym ujrzał Larsa Ulricha, oddającego się swojej pasji – dłubaniu w nosie. Duńczyk zobaczywszy gitarzystę podszedł do niego z wyciągniętą dłonią.
– Witaj.
James upewniwszy się iż na dłoni Larsa nie pozostały żadne z wydobywanych przez niego namiętnie skarbów, odwzajemnił uścisk. Przyjrzawszy się perkusji, stwierdził iż jeden z talerzy jest ułamany, drugi powyginany, a trzeci… Trzeci był ok. A raczej byłby gdyby usunięto z niego prawie centymetrową warstwę brudu. James chwycił gitarę, gotowy do wpychania metalu w tyłek wszystkim sąsiadom naokoło, jednak kiedy podłączał wzmacniacz do kontaktu, 220v skumulowanej energii elektrycznej przeszyło jego ciało, przewracając go na ziemię, lecz zarazem dając mu energię do grania metalu przez następne 30 lat (oraz tworząc ową efektowną fryzurę którą posiadał na początku swej kariery).
The End