Koncert zespołu Metallica na Stadionie Narodowym w Warszawie był niesamowity!
Tak ,znam pierwotne znaczenie słowa niesamowity. Niesamowity, czyli budzący lęk. W dzisiejszych czasach wyraz ten zmienił jednak znaczenie – Metallica nie wzbudza we mnie strachu, a wręcz przeciwnie- nieskończone pokłady euforii.
Metallica to dla mnie zespół wyjątkowy- słucham ich od urodzenia, tak jak i wielu innych heavy metalowych zespołów jak np. AC/DC, Iron Maiden, Scorpions, etc dzięki mojemu tacie, który już za młodu dbał o moją muzyczną edukację. Urodziłam się w roku 1991, mam więc dokładnie tyle samo lat co Czarny Album, być może dlatego ten krążek zespołu jest moim ulubionym albumem zespołu. I tak od pokazywania rogów w wieku pięciu lat, Az do koncertu zespołu Metallica uprzyjemnia mi życie.
Pod sceną Sonisphere Festival 2014 znalazłam się około godziny 16, a dokładniej w samym środku występu zespołu Anthrax, tak więc do występu headlinera festiwalu pozostało jeszcze sporo czasu. Zespół grający jako ostatni sapport przed Metallicą- Alice In Chains- zupełnie nie trafił w mój gust muzyczny i na tym pozostawię opis ich występu.
Główny punkt programu- James Hetfield i s-ka – pojawili się na scenie tuż po humorystycznej zapowiedzi trasy „Metallica by Request” i intro ,czyli krótkiego fragmentu filmu „The good, the bad and the ugly” z Flintem Eastwoodem na ekranie- rozbrzmiało „The ecstasy of gold” skomponowane przez Ennio Morricone.
Metallica pojawiła się na scenie od razu z mocnym wykopem- zabrzmiało „Bartery”,
A następnie „Master of puppets”. Kolejno zagrali “Welcome home (Sanitarium)”
i „Ride the lightning” by za chwilę miało zabrzmieć intro „The Unforgiven”.
„The memory Romains”- mój ulubiony utwór z płyty “Load” był kolejnym numerem na koncertowej setliście. Następny utwór- zupełnie nowy materiał prezentowany na letniej części trasy zespołu- „The lord sof summer” poprzedzała pełna niepewności na to, jak przyjmie nową piosenkę polska publiczność zapowiedź Jamesa i niedowierzanie na entuzjastyczną odpowiedź widowni.
„Sad but true” i „Fade to black” zabrzmiały genialnie i zrobiły na mnie piorunujące wrażenie, a zwłaszcza mój ulubiony utwór z albumu „Ride the lightning”, czyli „Fade to black”- maszerujący na ekranach żołnierze, którzy giną na wojnie i scena „zalewa się” czerwienią – moim zdaniem nie można lepiej zobrazować okrucieństwa wojny.
Następnym punktem programu był instrumentalny „Orion” i „One”, by tuz za chwilę miło zabrzmieć „For whom the bell tolls”. „Whiskey In the jar”- jeden z dwóch utworów zapowiedzianych przez fanów- pobudził mnie do jeszcze lepszej zabawy,
by „Nothing else matters” po krótkiej chwili miało wycisnąć z moich oczu łzy. „Enter sandman” zabrzmiał jako ostatni utwór przed bisem.
Gwoździem programu (bis) był „Creeping death”, wybrany przez publiczność za pomocą smsów instrumentalny „The call of ktulu” oraz „Seek & Destroy” z płyty „Kill ‘em all”. Spadające piłki plażowe z logo zespołu tylko jeszcze bardziej podgrzały już
i tak gorącą atmosferę na Stadionie Narodowym w Warszawie. Widok przetaczającej się nad twoją głową ogromnej kolorowej piłki- coś wspaniałego.
Czy było warto? Hell yeah ! Jasne,że tak !!! Jedyne czego żałuję to ,to że nie udało mi się złapać kostki gitarowej! \m/ \m/
