Za wielkim Faith No More stoi wcale nie mniejszy Mike Patton, któremu po zasileniu szeregów formacji udało się piątkę oszołomów wraz z samym sobą wrzucić na szczyty list przebojów wydając najpierw album „The Real Thing”, później „Agnel Dust” czy wreszcie „King For a Day, Fool For a Lifetime”. Nie oznacza to jednak, że przygoda Pattona z muzyką zaczęła się właśnie od Faith No More i że to rockowe i melodyjne granie było miejscem, w którym legendarny wokalista stawiał swoje pierwsze kroki.
Okazuje się, że projektem, który jako pierwszy Patton zdecydował się poprowadzić było Mr. Bungle założone jeszcze za czasów licealnej młodości w 1985 roku. Pierwszy zespół późniejszego wokalisty Faith No More zadebiutował oficjalnie dopiero w 1991 roku, czyli dwa lata po premierze „The Real Thing” oraz rok przed rzuceniem na sklepowe półki „Angel Dust”. Jednak to nagrana w 1999 roku „California” przyniosła Mr. Bungle sławę i ugruntowaną pozycję na rynku zespołów awangardowych. Połączenie muzyki orientalnej z metalowymi akcentami, aksamitnym głosem Pattona, a to wszystko umoczone w plażowym i słonecznym sosie stanowiło o tym, że „California” to dziś klasyka i wzór dla wszystkich fanów żonglowania gatunkami.
Kolejnym znanym projektem tej samej osoby jest alternatywny, noise’owy Tomahawk, który po dwóch pierwszych, przystępnych i bardzo dobrych albumach skręcił w stronę… muzyki indiańskiej, w której szamańskie okrzyki Pattona przerywane są przez przesterowane gitary i rockową perkusję. Po przesłuchaniu kilku utworów Mr. Bungle można było się podobnego, absurdalnego wręcz ruchu spodziewać, jednak to, co nieoczekiwane przyszło wraz z supergrupą Fantomas. Tymczasem po szamańskim „Anonymous” Tomahawk na wydanym w 2013 roku „Oddfellows” powrócił do swojej pierwotnej, rockowej stylistyki.

Skoro wspomniany został Fantomas… Mike Patton jako serce całego projektu, na basie Trevor Dunn z Mr. Bungle, gitarę objął Buzz Osborne z Melvins a za perkusją zasiadł nie kto inny jak sam Dave Lombardo, który już wówczas zdradzał skłonności do muzyki nietypowej, alternatywnej. Mówiąc „wówczas” przenosimy się pod koniec XX wieku, do roku 1998, kiedy za perkusją w Slayerze zasiadał nie Lombardo, a obecny pałker thrashowców Paul Bostaph. Panowie pod szyldem Fantomas nagrali cztery albumy, z czego zdecydowanie najbardziej znanym jest wydany w 2001 Director’s Cut stanowiący zbiór awangardowych coverów motywów filmowych z XX wieku. Na trackliście znajdują się takie kawałki, jak 'The Godfather’, 'Rosemary’s Baby’ czy 'The Omen (Ave Satan)’.
Na marginesie – Mike Patton kocha Włochy, sam kiedyś posiadał dom ulokowany w wiecznie słonecznej Italii. W ramach swojej solowej kariery nagrał między innymi krążek „Mondo Cane”, na który składa się lista jedenastu coverów włoskich standardów popowych z lat 50. i 60. Do wykonania utworów zatrudniona została 40-osobowa orkiestra, 15-osobowy zespół oraz chór. Innym krążkiem z dumą zdobiącym szereg solowych wyczynów Pattona jest jednorazowy projekt Peeping Tom, który wraz z wokalistą Faith No More współtworzyły gwiazdy amerykańskiej sceny hip-hopowej oraz perełki takie, jak Norah Jones.
Kolejne projekty Mike’a Pattona można wymieniać w nieskończoność, mnożyć i dodawać. Warto wspomnieć jeszcze o kontaktach muzyka z jeżącą włosy na tyłku mathcore’ową grupą The Dillinger Escape Plan, które zaowocowały premierą rewelacyjnej EPki zatytułowanej „Irony Is A Dead Scene”. Godne odnotowania są również kolaboracje z Johnem Zornem, undergroundowym, awangardowym muzykiem jazzowym, który też potrafi to i owo zjeżyć. Panowie współtworzyli wszechogarniającą kakofonię w ramach projektów Hemophiliac, Zu czy Weird Little Boy.
Co aktualnie słychać u jednego z najbardziej płodnych muzyków rockowych świata? W maju tego roku premierę miał długo wyczekiwany nowy album Faith No More zatytułowany „Sol Invictus”. Również do Sylwestra do naszych słuchawek i głośników ma trafić debiut nowej formacji Nevermen zainicjowanej przez Pattona, Tunde Adebimpe z God Is On The Radio oraz rapera doseone. Uff… Posłuchajcie więc playlisty, choć to jedynie ułamek twórczości właściciela rewelacyjnego głosu, nienormalnego kompozytora, miłośnika Włoch, frontmana słynnego Faith No More i sam Ozzy Osbourne raczy wiedzieć, kogo jeszcze.
