Czwarta odsłona Playlisty DeathMagnetic.pl to kolejne 4 solidne kawałki z 4. jeszcze świeżutkich krążków wydanych na przełomie 2014 i 2015 roku. I choć Czwórkami, a w szczególności tymi Wielkimi, dosłownie i w przenośni przesiąknąłem, to ostatni rok przewrócił do góry nogami moją thrasherską playlistę.
W moim odtwarzaczu jest miejscami ciężej od propozycji Piotrka, znajdzie się w nim melodyjność, której nie zabrakło na liście Maćka oraz są na nim obecni moi kandydaci do miana albumu roku, których mogę przeciwstawić tym zaprezentowanym przez Michała.
Moja playlista to cztery pierwiastki charakteryzujące dobrą muzykę: melodia, przekaz, technika oraz groove. A czym Wy ostatnio męczycie sąsiadów? Podzielcie się koniecznie w komentarzach pod artykułem i sporządźcie własne Big 4 kawałków i prześlijcie na redakcyjnego maila – z chęcią opublikujemy na naszej stronie Waszą playlistę!
1. Apocalyptica – Dead Man’s Eyes (z albumu „Shadowmaker”)
Niedawno recenzowany przez Maćka „Shadowmaker” Apocalyptiki to mój bezprecedensowy i jedyny kandydat do miana albumu roku 2015 w kategorii lekkie. Krążek ten to nie tylko przepiękna, malowana wiolonczelowymi smyczkami historia obejmująca 10. przejmujących kawałków-konceptów, lecz przede wszystkim to czego sam zespół z utęsknieniem od lat poszukiwał – odnalezienie własnej tożsamości. I nie udało się to z gościnnym tembrem Tilla Lindemanna, ani ekspresją Corey’a Taylor’a. Prawdziwym głosem Apocalyptiki okazał Franky Perez, który czyni muzykę fińskiego zespołu kompletną. Płyta jest filmowa, wzruszająca, mroczna i po prostu niesamowita – dla niedowiarków kapela na swoim oficjalnym YouTube oferuje jej całość do odsłuchu. ’Dead Man’s Eyes’ zaś sprawi, że odgłos padającego deszczu już nigdy nie będzie taki sam.
2. Body Count – Institutionalized 2014 (z albumu „Manslaughter”)
Nowy krążek „glinobójców” to punkowo-metalowa młócka mocno zakrapiana afroamerykańskim feelingiem i nieprzebierającym w słowach rapem niezastąpionego Ice-T. Nisko latające i soczyste „faki” doskonale podkreślają pełne furii i głębokiego przekazu kawałki traktujące o palących problemach społecznych. Mamy tutaj tytułowy utwór mówiący o coraz bardziej zatracającej się we współczesnym świecie męskości, 'I Will Always Love You’ dedykowany weteranom bliskowschodnich konfliktów, 'Back To Rehab’ dający kopa ludziom walczącym z nałogami czy 'Wanna Be A Gangsta’ potępiający gówniarskie zauroczenie zorganizowaną przestępczością. Jednak wisienką na czekoladowym torcie jest nowa interpretacja szlagieru Suicidal Tendencies, która przewyższa oryginał jeżeli chodzi o bardziej dosadniejsze przedstawienie codziennego wkurwa. Jeżeli zaś samo słuchanie tego kawałka Wam nie wystarcza to wbijajcie 16 czerwca na Rock In Summer, bo zarówno pierwowzór jak i coverujący ich band będą liczyli ciała w warszawskim Parku Sowińskiego.
3. Embrional – The Abyss (z albumu „The Devil Inside”)
A oto i kandydat na album roku w kategorii ciężkie, bo „The Devil Inside” to coś więcej niż death metal. Porównać nowy krążek Embrionali do wydawnictw innych przedstawicieli współczesnego death’u to tak jakby porównać styl romański z gotyckim. Twórczość gliwickiej kapeli pozbawiona jest toporności na rzecz misternych i perfekcyjnych w swojej formie popisów technicznych. Gitary prowadzą doskonały dialog z perkusją, która jest na tyle kulturalna, że nie stara się ich przekrzyczeć nadmiernym stosowaniem blastów. Thrasherom polecam 'Whores, Drugs and Brain Dead’, grooverom 'Funeral March’, blackom 'Evil’s Mucus’ a lubiącym akustyczne wstawki instrumental 'Sadness’. Kawałek 'The Abyss’ doskonale odzwierciedla dynamikę całego krążka, który pokazuje, że jeszcze nie wszystko w death’ie zostało odkryte.
4. Sorcery – Besatt (z albumu „Nine Sins”)
Groove i melodia w tradycyjnym black metalu? To mogło się udać tylko bytomskim Besattom, którzy mają więcej oddanych fanów w Brazylii niż w Polsce! Nowy krążek to kolejna po „Tempus Apocalypsis” płyta-koncept tym razem traktująca o 9. ludzkich grzechach opisywanych pełnym jadu screamem Beldaroha. Dołóżmy do tego całkiem dźwięczne pojedynki solówkowe Astarotha i Colossusa oraz pulsującą perkę Externusa a otrzymamy old-schoolowy black metal, który wciąż tak samo silnie pachnie siarką pomimo upływu lat. ’Sorcery’ hipnotyzuje szybkostrzelnym werblem i zaklina głowy do trzepania w zabójczym rytmie blastów.
https://www.youtube.com/watch?v=zSdq8XfwiiY
