Death Denied to założony w 2009 roku polski zespół grający w klimatach southern rockowo-metalowych , który sam o sobie mówi, że czerpie inspiracje z „klasycznego, gitarowego grania spod znaku Black Sabbath oraz z pustych butelek po Żubrze”. Zresztą ich debiutancki album „Transfuse the Booze” pełen jest podobnych „alkoholowych” nawiązań – wystarczy spojrzeć na nazwy niektórych utworów: ‘Jack, Jim and Johnny’, ‘Lady Liquor’ czy okraszony świetnym refrenem ‘River of Booze’. Już sama czarno-biała okładka (swoją droga prosta, ale świetna) przedstawiająca osobliwe połączenie wikinga i harleyowca podłączonego do kroplówki z Jacka Danielasa daje nam jasną wiadomość – będzie niezła jazda!
Oprócz wymiennego wcześniej Black Sabbath, muzycznie słuchać wpływ takich kapel jak Black Label Society, Mötorhead czy Hellyeah. Zwłaszcza gitary budzą silne skojarzenia z brzmieniem Zakka Wylde’a (co w żadnym wypadku nie jest zarzutem). Większość utworów utrzymana jest w wolnych i średnich tempach i posiada charakterystyczny southern metalowy groove. Może niepotrzebnym udziwnieniem jest lekko senny utwór ‘Moonshine Healing’, ale z drugiej strony znajduje się pomiędzy dwoma kopiącymi tyłek killerami – ‘The Morning After’ i ‘The Ballad of Gerard B.’ (która wbrew nazwie wcale nie jest balladą). Jak rozumiem, utwór ten miał zapewniać słuchaczowi chwilę wytchnienia od rockowej jazdy, co spokojnie, w kontekście całego albumu, można zespołowi wybaczyć.
Trzeba przyznać, że Panowie z Death Denied brzmią ciężko i konkretnie. Zadziornego rzężenia ich nisko strojonych gitar słucha się z niemałą przyjemnością, a teksty okraszone pijackim poczuciem humoru wprawiają słuchacza w czysto rock’n’rollowy nastrój. Co należy zaliczyć za plus, w głosie śpiewającego po angielsku wokalisty nie słychać polskiego akcentu, z czym niestety problem ma wiele młodych kapel. Na płycie pojawia się kilku, bardziej lub mniej znanych, gości. Wokalu w utworach ‘The Trampled and the Strong’ oraz ‘River of Booze’ użyczył Wojciech 'Suseł’ Kałuża z J.D. Overdrive, w ‘Tumbleweeds’ gościnie zaśpiewała Anna Pietrasiewicz z zespołów Usta i Sin Trinity, zaś na klawiszach w numerach ‘Engines of Eternity’ oraz ‘Dyin’ Time’ zagrał znany z warszawskiego Leash Eye Piotr 'Voltan’ Sikora. Ponadto, we wspomnianym ‘Engines of Eternity’ solówkę na perkusji zagrał Paweł Jaroszewicz znany z dwóch świetnych płyt grupy Vader – „Necropolis” i „Welcome to Morbid Reich”.
Podsumowując, mogę z czystym sumienie polecić debiutanckie LP Death Denied. Na albumie znajduje się 12 utworów składających się na ponad 46 minut rasowego, „południowego” grania. Przyznam, że oprócz wspomnianego wcześniej słabszego punktu pod postacią ‘Moonshine Healing’, płytę – od pierwszych okrzyków w ‘Jack, Jim and Johnny’ do wieńczących ostatni utwór kojących dźwięków pianina – słuchało mi się z prawdziwą przyjemnością. Trudno o lepszy soundtrack do opróżniania butelki Jacka Danielsa, niż „Transfuse the Booze”.
Ocena: 9/10
Tracklista:
1. Jack, Jim and Johnny
2. Lady Liqour
3. Engines of Eternity
4. The Trampled and the Strong
5. Tumbleweeds
6. The Devil I Know
7. River of Booze
8. The Morning After
9. Moonshine Healing
10. The Ballad of Gerard Butler
11. Mould
12. Dyin’ time
