Jak uczcić 223. rocznicę uchwalenia Konstytucji 3 Maja? Oto jest pytanie! Osobiście świętowanie kojarzę w pierwszej kolejności z muzyką. Oczywisty był zatem dla mnie fakt, iż tego dnia zawitam do Klubu DOM, na 8. już edycję Burning Down The House.
W sobotni wieczór na scenie zameldowały się trzy kapele: Materia, Scylla oraz Dissolved. Moja relacja w głównej mierze skupiona zostanie na pierwszym z wymienionych bandów. O tym dlaczego tak zdecydowałem napiszę na końcu tekstu.
Zespół Materia przez wielu słuchaczy kojarzony jest głównie z udziałem w polsatowskim talent show. Dla muzyków ze Szczecinka może być to jednak krzywdzące. W swoim dorobku mają już kilka znaczących sukcesów. Za przykład posłużyć mogą występy na Sonisphere Festival 2010, Przystanku Woodstock 2011 czy MetalFest 2013. Przyglądając się zespołowi Materia zauważyć należy, iż jego działalność skupia się wokół koncertów właśnie. Przez 7 lat wspólnego grania, kwartet wydał tylko jednego longplaya (drugi powinien ujrzeć światło dzienne niebawem). Występy Materii na żywo można natomiast wymieniać długo. Jesienna trasa w roku 2013 zawędrowała m.in. do Litwy, Estonii, Bułgarii, Rumunii i Niemiec. Po wstępie określającym jako nardzo koncertowym zespołem jest ekipa ze Szczecinka, przejść mogę do koncertu, który odbył się w Łodzi.
Materia na scenie to prawdziwa petarda. Michu bierze Adiego na barana nie przestawając przy tym grać nawet na moment, a Tadek (git., voc.) podczas koncertu macha gitarą wokół głowy niczym Ben Weinman z The Dillinger Escape Plan. Wskakuje również pomiędzy bawiących się pod sceną fanów i rozpycha się ze swoją gitarą przypominając Rafała Modlińskiego (Semantik Punk/Moja Adrenalina). Podobnie jak wymienione przed momentem kapele, Materia również dba o techniczną stronę swojego grania. Trudno jest stwierdzić czy muzykom bardziej zależy na idealnym wykonaniu swoich kawałków czy też podzieleniu się swoimi emocjami. Oba te aspekty oceniam na 5+!
Podczas sobotniego występu fani zespołu usłyszeć mogli zarówno największe hiciory – „Shayba”, „B-17” i „Give Me Some Free”. Nie zabrakło również interpretacji „Dla Wojtusia z popielnika” oraz materiału zapowiadającego następne wydawnictwo. Reakcja publiczności była z pewnością najlepszą z możliwych – mosh, wall of death, circle pity, singalongi. Niczego nie zabrakło. Nie ma się jednak co dziwić, Michu (voc., bass.) to lider z krwi i kości. Jego naturalność uderza ze sceny i udziela się słuchaczom, przez co po kilku sekundach wszyscy razem bawią się jakby miało nie być jutra.
Jeśli już o przyszłości mowa, to napisać należy, iż właśnie do takich zespołów jak Materia należy przyszłość ciężkiego grania. Charakterystyczny styl, brak przynależności do jakiejkolwiek szufladki oraz poświęcenie się muzyce (niemal trzymiesięczna trasa po Europie) po prostu muszą zaprocentować. Warto zatem wspierać takie bandy i poświęcać im czas. Tak się akurat złożyło, iż podczas poprzedniej, siódmej edycji Burning Down The House, gwiazdą wieczoru był Frontside. Choć złego słowa o ich koncercie powiedzieć nie mogę, to z Materią dla mnie przegrali. Być może dlatego, że sosnowiczan widziałem już w akcji kilkukrotnie, a na Materię wybrałem się pierwszy raz. Lubię poznawać nowe kapele, szczególnie gdy widzę jak dają z siebie na scenie 120% możliwości. W sobotni wieczór świadczyły o tym choćby zerwane struny i połamane pałeczki perkusyjne. Kto nie widział, niech żałuje. Dodam jeszcze, iż specjalnie nie wymieniłem nazwy talent show, w którym Materia wystąpiła. Jeśli przykleiliście im łatkę z tą nazwą, to pozbądźcie się jej jak najszybciej.
We wstępie napisałem, żę skupię się na Materii i słowa dotrzymałem. Z każdym kolejnym koncertem będą zdobywać kolejnych fanów i uznanie dziennikarzy. Błędem z mojej strony byłoby jednak, gdybym nie poświęcił kilku słów dla pozostałych bandów – Scylla oraz Dissolved. Drugi z wymienionych, lokalny skład ma jeszcze przed sobą wiele pracy do wykonania, więc przemilczę ich koncert. Jeśli chodzi o szczecińską Scyllę, to mam dla nich duży szacunek bo grają bardzo solidnie. Brakuje im jeszcze tego „czegoś”. Może jeszcze kilku koncertów, a może trochę więcej wiary w siebie. Nie zmienia to faktu, że w sobotę idealnie rozgrzali publiczność przed koncertem Materii, która Klub DOM doszczętnie spaliła, jak na nazwę imprezy przystało.

