Niektórzy fani mogą czuć się zawiedzeni, że nie doszło do reunionu klasycznego składu Megadeth. Ostatecznie zdecydowano, że każdy z muzyków pójdzie w swoją stronę i zajmie się swoimi projektami. Szczególnie blisko ponownego dołączenia był bębniarz Nick Menza, który pracował nawet nad nowymi utworami. Muzyk grał już wcześniej w kapeli Dave’a Mustaine’a w latach 1989-1999 (a przez krótki okres czasu także w 2004 roku). Brał on więc udział w nagrywaniu czterech jakże różnych albumów Megadeth: Rust In Peace, Countdown to Extinction, Youthanasii oraz Cryptic Writings. Wraz ze swoim przyjacielem, Davidem Ellefsonem tworzył jedną z najlepiej zgranych sekcji rytmicznych w metalu i na stałe zapisał się w historii muzyki! Po kontrowersyjnym opuszczeniu thrashmetalowego giganta w 1998 roku aktywność artysty znacząco spadła. Menza wydał w 2002 roku solowy album pt. „Life After Death”, po czym zapadł na kilka lat w zimowy sen i dopiero teraz powrócił do gry.
Niedawno mieliśmy okazję przeprowadzić wywiad z Nickiem, w którym bębniarz wspomniał o swoich planach na przyszłość, aktualnych projektach, solowych wydawnictwach i inspiracjach muzycznych. To nasza kolejna rozmowa z thrashowym perkusistą w ciągu kilku ostatnich miesięcy. Gorąco zapraszamy do lektury!

DeathMagnetic.pl: Kilka dni temu napisałeś na Facebooku, że nagrywasz ścieżki perkusyjne w Village Studio. Rozumiem, że pracujesz aktualnie nad projektem z Chrisem Polandem, Jamesem LoMenzo i Rusty Cooleyem. Czego możemy oczekiwać po materiale i kiedy będziemy mieli okazję by go posłuchać?
Nick Menza: Pracuję z różnymi artystami i gramy wszelakie gatunki muzyczne. Jestem zawsze do wynajęcia. Jeżeli mówisz o moim nowym projekcie, to muszę przyznać, że Chris miał operację ręki. Czekamy na jego powrót do zdrowia, wtedy będziemy mogli pisać nowe utwory. Rusty [Cooley – przyp.red] natomiast nie weźmie udziału w tym projekcie, gdyż z nim pracuję nad czymś innym. To fajna sprawa, bo współpracuję i nagrywam muzykę z tak wieloma muzykami jak to tylko możliwe i tworzę ciężką muzykę, ciesząc się przy tym grą. Kocham każdy aspekt muzyki, to całe moje życie. Rusty i ja rozmawialiśmy z Philem Sgrosso z As I Lay Dying oraz Wovenwar i zaangażowaliśmy go jako drugiego gitarzystę, natomiast wokalistą został Jon Howard, frontman Threat Signal.
No właśnie, niedawno powiadomiłeś o współpracy z Rustym. Jestem ciekawy jak do niej doszło. Czy fakt, że gitarzysta odrzucił propozycję gry w Megadeth miał znaczenie?
Mój manager, Robert Bolger, skontaktował się z Rustym, by sprawdzić czy jest zainteresowany jamowaniem ze mną. Prędzej czy później się dogadaliśmy, zaczęliśmy się kontaktować oraz wysyłać sobie riffy. Barierą były nasze lokalizacje, gdyż on mieszka w Teksasie, natomiast ja w Los Angeles. Zobaczymy jednak co z tego wyjdzie!
Macie zamiar zwerbować do zespołu kogoś jeszcze?
Wraz z Chrisem i Jamesem szukamy wokalisty oraz drugiego gitarzysty. Mam silne przeczucie kto nim zostanie, ale na razie za wcześnie by to zdradzić. Z Rustym poszukujemy już tylko basisty.
W Europie nie koncertowałeś chyba od 1998 roku. Planujecie z nową muzyką ruszyć w trasę koncertową?
Jestem przekonany, że odbędzie się trasa. W tym momencie koncentrujemy się na skompletowaniu składu i pisaniu nowej muzyki.
Jesteś synem Dona Menzy, znanego jazzmana, więc muzyka musiała ci towarzyszyć od dzieciństwa. Jakie są twoje muzyczne inspiracje? Czy jest wśród nich coś, co mogłoby zaskoczyć typowego fana metalu?
Słucham wszystkich rodzajów muzyki, chociażby klasycznej, jazzu i rocka. Wiadomo, najbardziej lubię ciężkie granie, jeśli jednak muzyka jest dobra, podoba mi się. Przede wszystkim musi być prawdziwa, ludzie rzeczywiście muszą grać razem w jednym pokoju. Nie ma mowy o generowanej komputerowo muzyce, która jest bez życia. Teraz słucham Opeth, Porcupine Tree, Plini, Widka, Sithu Aye…lista jest bardzo długa.
A Twoje dzieci też muzykują? Chciałbyś, by kontynuowały rodzinną tradycję?
Moi Chłopcy grają na wszystkim. Będę ich wspierał bez względu na to czym się zajmą w przyszłości.
Ostatnimi czasy popularnym stwierdzeniem jest, że „Rock nie Żyje”. Zgodzisz się z nim? Jakie zespoły są twoim zdaniem przyszłością metalu?
Rock nigdy nie umrze! Bez niego ludzie zwariują i sami zginą. Przyszłość metalu ma się dobrze. Moim zdaniem Meshuggah jest najbardziej 'heavy’. Sprawdź ich na żywo, a zostaniesz zmiażdżony przez drgania basu, perkusję, siekające gitary i krzyki przerażenia.
A znasz może jakieś polskie kapele? Behemoth i Vader są rozpoznawalne na zachodzie, a do fascynacji Decapitated przyznał się Marty Friedman.
Wydek jest z Polski [chodzi o Macieja „Widka” Dawidka, z którym Nick współpracował w ubiegłym roku – przyp. red]
Jeżeli poruszyliśmy temat Martiego, to chciałbym dowiedzieć się czy utrzymujesz z nim kontakt. Miałeś okazję w ciągu kilku ostatnich lat odwiedzić go w Japonii?
Rozmawiałem z Martym tylko w tym roku. Spotkaliśmy się podczas próby reunionu starego składu Megadeth, co niestety nie wypaliło.
Porozmawiajmy trochę o perkusji. Jesteś bębniarzem, który reprezentuje starą szkołę. Co zatem sądzisz o współczesnych perkusistach, dla których blast-beaty i triggery są podstawą?
Jestem graczem, który bardzo ceni sobie feeling. Myślę, że triggery powinny istnieć, bo jeśli chcesz brzmieć świetnie, potrzebujesz dobrego wyposażenia. One nie sprawią, że grasz lepiej, poprawią jedynie sound instrumentu. Dzięki temu możesz osiągnąć na żywo najlepsze możliwe brzmienie.

Dave Lombardo wspomniał, że jego ulubionym bębniarzem młodego pokolenia jest Eloy Casagrande z Sepultury. Czy tobie zaimponował jakiś młody perkusista?
Jest tak wielu niesamowitych perkusistów, naprawdę mam wybrać jednego? Buddy Rich wciąż jest najlepszym bębniarzem wszech czasów. Takie jest moje zdanie!
Wielu fanów uważa ciebie za najlepszego perkusistę Megadeth. Co sądzisz o swoich poprzednikach i następcach?
Jestem wdzięczny wszystkim fanom za wsparcie i miłe słowa. Megadeth miało wielu świetnych perkusistów, ja byłem trzecim z ośmiu, którzy grali w tej kapeli.
W 2002 roku ukazał się twój solowy album pt. „Life After Deth”, który swoją drogą bardzo mi się spodobał. Jak go oceniasz z perspektywy czasu? Planujesz jego reedycję lub nagranie kolejnych wydawnictw? Mógłbyś coś powiedzieć o okolicznościach jego powstania?
To był mój pierwszy album, który zrobiłem samodzielnie. Nagrałem wszystkie instrumenty oraz wokal. To w nim kocham najbardziej, a jednocześnie nienawidzę. Planuję jego reedycję, gdyż na dobrą sprawę nigdy nie został oficjalnie wydany. Po prostu miałem go w sprzedaży na swojej stronie internetowej. Sprzedało się jakieś 10,000 egzemplarzy. Uwielbiam tworzyć muzykę, to moje hobby. Robię to codziennie i non-stop. Mam wiele kawałków, z którymi nie wiem co zrobić. Może powinienem wydać dysk twardy, na którym znajdzie się 1000 giga moich utworów (śmiech)?
Po wydaniu „Life After Deth” praktycznie zniknąłeś na kilka lat ze sceny muzycznej. Czym się zajmowałeś przez ten czas?
Wychowywałem dwóch chłopców i cieszyłem się życiem. Potrzebowałem przerwy od koncertowania i bębnienia. Granie metalu na perkusji odciska piętno na twoim ciele. To jak profesjonalna gra w piłkę nożną. Gdy jesteś w formie może ci się wydawać, że jesteś jednym z najlepszych graczy na całej scenie.
A często słuchasz muzyki, którą kiedyś nagrano z twoim udziałem? Chodzi mi o to, czy lubisz wracać do przeszłości?
Najczęściej nie z własnego wyboru, ale robię to.
Na koniec chciałbym zapytać cię o najbardziej nietypową rzecz, jaka przytrafiła ci się kiedykolwiek na scenie.
Obchodziłem wtedy swoje 27 urodziny i graliśmy z Mega w Salt Lake. Mój techniczny, Rob Corrsie, załatwił, że tego dnia pod moim podestem perkusyjnym była naga striptizerka. Kiedy spojrzałem w dół, zauważyłem jak wkładała do swojej waginy pałeczkę perkusyjną, przez co nie mogłem na czas zagrać swojej partii w pierwszym kawałku. Dzięki Rob!
Wielkie dzięki za poświęcony czas, Nick. Życzę miłego dnia! Chciałbyś na koniec coś przekazać polskim wielbicielom?
Dziękuję moim wszystkim fanom na tej planecie. Bez was nie byłoby mnie tutaj. To wszystko co mam do powiedzenia. Bądźcie na bieżąco, gdyż wkrótce czeka was więcej mojego bębnienia. Kocham was wszystkich.
Rozmawiał: Jakub Czpioła
