To był ciężki, ale niesamowity weekend. Na następny dzień po sobotnim DOMOFFON Festiwalu w Łodzi wyruszyłem w 4,5-godzinną podróż do Straszęcina, gdzie odbywał się Czad Festiwal. Powód miał być jeden – The Offspring. Dzień wcześniej doszedł jednak kolejny, jeszcze ważniejszy – jako 1 z 4 dziennikarzy (na 80) otrzymałem możliwość przeprowadzenia wywiadu z Dexterem Hollandem. Na miejscu okazało się, że obok niego zasiadł również inny filar grupy – Kevin „Noodles” Wasserman. Pomimo zapowiadanych 10 minut rozmawialiśmy o wiele dłużej, a panom zdawało się nie spieszyć, mimo, że do koncertu mieli niewiele ponad godzinę. Szczególnie podekscytowany wydawał się Noodles, któremu miejsce imprezy bardzo przypadło do gustu, co zresztą oznajmił później ze sceny. Zapowiedziałem, że polscy fani są naprawdę oddani, o czym zespół przekonał się na koncercie – Dexter stwierdził nawet, że to ich najlepszy koncert kiedykolwiek. Najpierw jednak miałem przyjemność spędzić ponad kwadrans z artystami, m.in. dzięki którym muzyka stała się dla mnie czymś więcej, niż tylko dźwiękami, które można zanucić pod prysznicem.

Cześć…
Noodles: …skurwiele! (śmiech)
Dobrze znów was widzieć w Polsce.
Noodles: Dzięki.
Muszę powiedzieć, że jestem waszym fanem od czasów płyty ‘Americana’, czyli już ponad 15 lat.
Dexter: Wspaniale!
Nawet, jeżeli gracie punka, uważam waszą muzykę za lekko sentymentalną. Pomimo, że jest w niej ta surowa punkowa energia, dla mnie jest ona nostalgiczna. Czy też macie takie poczucie, czy to może tylko dlatego, że słucham was tak długo?
Dexter: Nie, nie czuję, żeby była nostalgiczna…
Noodles: Tak, gramy piosenki ze „Smash” od 21 lat, a niektóre są jeszcze starsze i zawsze fajnie się je gra. Zawsze czekamy, by zagrać ‘Self Esteem’, zawsze czekamy, by zagrać ‘Come Out and Play’ i inne i nie wydają nam się stare. Nie czujemy, że są nostalgiczne. Kiedy słyszymy „nostalgia”, myślimy – to musi być stare. Jeżeli chodzi o sentymentalność – nie wiem…
Mówię raczej o atmosferze muzyki, piosenek, a nie w takim sensie, że wychodzicie na scenę i gracie te same piosenki od 20 lat i dlatego jesteście nostalgiczni. Chodzi mi raczej o teksty, jak ‘Gone Away’, które są o czymś, wiele znaczą.
Dexter: Dzięki, tak jest, rzeczywiście coś znaczą.
Noodles: Tak, dzięki. Myślę, że dziś dobrze się sprawują. Tak jak pytali nas inni dziennikarze… Ciągle przychodzą młodzi fani na nasze koncerty, które śpiewają te wszystkie piosenki, jakby były dla nich nowe. Więc nie uważam, żeby to było nostalgicznie. A sentymentalni ludzie ciągle je kumają.
Dexter: Zgadza się, one ciągle dają nam nowych fanów.
To wspaniałe, że ciągle macie nowych fanów. Także w Polsce – młodzi ludzie znają The Offspring. Nawet jeśli nie słuchają rocka i punka, to znają wasze piosenki. Nie jesteście zapomnianym zespołem, który nagrał znany album 20 lat temu – w Polsce ciągle dobrze się trzymacie.
Noodles: Haha, dzięki, mam taką nadzieję.
Byliście młodymi chłopakami, gdy zaczynaliście – czytałem, że pierwsze okładki sklejaliście własnoręcznie w swoich sypialniach.
Noodles: Tak, to prawda, to był nasz pierwszy singiel.
Teraz jesteście wielkim zespołem z długą historią. Czy powracacie czasem do przeszłości i myślicie „Wow, to szalone, że udało nam się dojść do miejsca, w którym jesteśmy teraz”?
Noodles: Cały czas. Były momenty, gdy po raz pierwszy dostawaliśmy złotą płytę, później platynową… Właściwie to było tego samego dnia.
Dexter: (śmiech)
Noodles: Najpierw dostaliśmy złoto za „Smash”, a następnie wręczyli nam płytę platynową. To nas zaszokowało. Albo gdy pierwszy raz graliśmy w Palladium. Pierwszy raz, gdy otwieraliśmy koncert zespołu z prawdziwego zdarzenia. Graliśmy przed T.S.O.L. w 1989 r. Otwieraliśmy koncerty zespołów, które nas inspirowały. Przez wszystkie te momenty mówiliśmy sobie „patrzcie, jak daleko zaszliśmy”. (śmiech) Teraz jesteśmy w Polsce na Czad Festiwalu i…
Dexter: I to też jest „wow”.
Podoba wam się to miejsce?
Dexter: Tak, jest świetne.
Noodles: Jest piękne. Oglądaliśmy parę zespołów. Jest dużo drzew, lubię takie rzeczy. To mi przypomina festiwal w Grecji, też było dużo iglastych drzew.
Dexter: Tak, fajne miejsce by się przejść.
Noodles: Jest tak bardzo gorąco.
Dexter: Teraz jest trochę chłodniej.
To wasz 4 koncert w Polsce – wcześniej byliście tu 2 lata temu w Warszawie i w 1999 i 2001 roku. Macie jakieś wspomnienia z Polski? Jakieś dziwne lub śmieszne sytuacje, które pamiętacie?
Noodles: Rozmawialiśmy o tym, że gdy po raz pierwszy graliśmy w Polsce jechaliśmy przez burzę śnieżną. Jechaliśmy wieczność, wstrzymywano nas na drodze, dojechaliśmy akurat na czas, by wejść na scenę. To był długi, wąski klub i było w nim na pewno zbyt wiele osób. Gdy ludzie zaczynali skakać, cały tłum musiał skakać razem z nimi i to tworzyło falę. Jak fala oceanu od sceny do końca klubu. To było niesamowite doświadczenie, nigdy wcześniej tego nie widziałem.
Mamy w Polsce hardkorowych fanów, którzy dają z siebie wszystko na koncertach.
Noodles: Na pewno! Nie widzieliśmy tego nigdzie indziej na świecie.
Dexter: To było niesamowite.
2 tygodnie temu byłem na koncercie Patti Smith i mimo, że ostatnio grała w Londynie całą płytę „Horses” wciąż wspominała polską publiczność.
Noodles: Kto, kto?
Patti Smith.
Noodles: O, Patti Smith, wow. Grała całe “Horses”?
Tak, w tym roku przypada 40 rocznica tej płyty.
Noodles: Wow, nie miałem pojęcia, a słuchałem tego albumu parę dni temu.
Jaki jest wasz ulubiony album z całej waszej dyskografii? Dla mnie jest to „Ixnay on the Hombre” i tworzy „Świętą Trójcę The Offspring” razem ze „Smash” i „Americana” – dorastałem przy tych płytach. A wy co o tym myślicie?
Noodles: To chyba też nasz ulubiony album. Dyskutowaliśmy o tym.
Dexter: Naprawdę? Nie.
Noodles: (głośny śmiech)
Myślę, że była niedoceniona w swoim czasie, ale…
Noodles: Wydaje mi się, że zawsze najnowsza płyta jest naszą ulubioną. Ta, którą piszemy następną też jest czasem naszą ulubioną.
Dexter: Racja.
Noodles: Kochamy je wszystkie. Myślę, że na „Ixnay” jest wiele dobrego materiału. Na pewno wiele rzeczy z „Ixnay” chciałbym wprowadzić z powrotem do setlisty, ale nie wiem jak wielu fanów je zna. To takie „śpiochy” (pomijane, mniej popularne kawałki – przyp.).
Dexter: Na przykład?
Noodles: Zawsze kochałem ‘Amazed’, tak samo ‘I Choose’- uwielbiam solo w tej piosence, zawsze fajnie się je gra.
Dexter: Taa.
Noodles: Ale cała piosenka też jest fajna. Myślę, że to by było rozpoznawalne, nawet jeśli fani jej nie znają.
Dla mnie właśnie ten album jest trochę nostalgiczny – nie wiem czemu, ale gdy źle się czuję, słucham tej płyty i znowu czuję się silny.
Dexter: Ooo, dzięki.
Jest dla mnie ważny i te piosenki są ze mną od zawsze. A co do piosenek – uwielbiam ‘Pay the Man’ i chyba na każdym albumie macie co najmniej jeden utwór, który jest czymś więcej niż tylko punk rockiem. Taka niespodzianka, w której próbujecie innego stylu…
Noodles: Tak jest. Chcemy, by była to dla nas zabawa. I jeżeli jest to dobre, umieszczamy to na albumie i mamy nadzieję, że fani też to polubią. Tak jest z piosenką ‘When You’re in Prison’, która ma taki dziwny klimat, ale fani dostają od niej kopa. ‘Pay the Man’ tak samo, to było coś nowego. Kto inny robi 9-minutową piosenkę na płycie?
Lubicie ją grać na żywo? Jest trochę skomplikowana.
Noodles: Właśnie ją graliśmy, gdzie to było?
Dexter: W Montrealu. Graliśmy całą „Americanę”. To była dobra zabawa. Mam taką piosenkę na nową płytę, ale bardziej w stylu 'Intermission’ – wczesne lata 60-te, jazz.
Noodles: O, rozmawialiśmy o takiej piosence, którą mam ci przynieść, 'Peggy Lee’ – piosenka na dudach. Jest genialna.
Dexter: Wow, widzisz, to się dzieje właśnie teraz – tworzenie!
Noodles: Ta, kreatywny proces (śmiech).
Czyli właśnie pracujecie nad nowym materiałem?
Noodles: Tak, rozmawiamy o nim w trasie. Nie stajemy przy mikrofonach i go nie nagrywamy, ale zrobimy to, gdy wrócimy we wrześniu.
Więc wyjdzie w przyszłym roku?
Noodles: Tak, zaczniemy nagrywać we wrześniu, może trochę dłużej. Do Dnia Dziękczynienia pewnie się rozstaniemy i wrócimy do studia prawdopodobnie w styczniu.
Jak zmieniło się u was przez lata pisanie piosenek? Przypuszczam, że teraz nie mieszkacie już obok siebie, a raczej w innych miejscach.
Noodles: Ja mieszkam na górze, a on na dole (Noodlesowi chodzi tutaj o niebo i piekło – przyp.).
Dexter: (śmiech)
Wymieniacie się mailami, czy wolicie się spotkać razem i dopiero pracować nad utworami?
Noodles: Widzimy się cały czas. Właśnie zrobiłeś swoje domowe studio, muszę wpaść do ciebie i pewnie będzie fajnie.
Dexter: O tak, musisz.
Co was inspiruje do pisania nowych piosenek? Stara muzyka, nowa muzyka, którą słyszycie, a może wydarzenia na świecie?
Noodles: Wszystko to. Zdecydowanie. Odkrywanie starych piosenek też może cię zainspirować. I to, co się dzieje na świecie inspiruje nas jeżeli chodzi o teksty.
Czego możemy się dziś spodziewać? I czego wy oczekujecie, gdy wychodzicie na scenę? Gracie lepiej, gdy czujecie energię bijącą od fanów?
Noodles: Na pewno. Gdy widzimy śpiewających, skaczących, klaszczących fanów, wszystko to…
Dexter: Chcemy, żeby fani szaleli.
Noodles: O tak. Karmimy się tym i oddajemy jeszcze więcej.
Musicie dalej to kochać, bo gdy widziałem was 2 lata temu w Warszawie ciągle brzmieliście świeżo, uśmiechaliście się, wyglądaliście na podekscytowanych.
Noodles: Na pewno. Lubimy się podkręcać i rozśmieszać, to jest zawsze dobra zabawa.
Dexter: Fajnie, gdy na koncercie ludzie dużo śpiewają. To znaczy, że znają słowa i to mi się podoba.
Wolicie grać w mniejszych klubach, czy lubicie festiwale, stadiony?
Noodles: Wszystko! Wszyscy o to pytają, a ja jestem łakomy i chcę wszystkiego po trochu. Chcę grać bardziej intymne, klubowe koncerty, średnie też i później te wielkie festiwale, które są szalone. Właśnie graliśmy na Rock en Seine w Paryżu 2 dni temu i odlecieliśmy, było wspaniale.
Dexter: Tak, wszystko to jest fajne.
Noodles: Kiedy ostatnio graliśmy w klubie?
Dexter: W Manchesterze to był pewnego rodzaju klub, duży klub.
Noodles: Tak, to był pewnego rodzaju amfiteatr. W Londynie też.
Dexter: Graliśmy niedawno w klubie w Aspen.
Noodles: To był chyba najmniejszy koncert, jaki graliśmy.
W jakich miejscach lubicie grać? Gdy już planujecie trasę i nie możecie się doczekać, by tam wystąpić.
Noodles: Chodzi ci o miejsca? Brixton Academy – graliśmy tam wiele razy i to miejsce jest super. W naszym rodzinnym mieście graliśmy w Palladium i to świetne miejsce. Myślę, że nie graliśmy aż tyle razy w Polsce, by wiedzieć, jakie miejsca są u was najlepsze.
W Polsce akurat graliście chyba we wszystkich miejscach: w klubie, w hali, na stadionie, teraz festiwal. Ale to wciąż za mało!
Noodles: Lubię to wszystko, naprawdę. I gramy wszędzie, zależnie od tego w której części świata gramy i jakiego rodzaju show gramy. Parę lat temu graliśmy całe „Ignition” i wtedy występowaliśmy w mniejszych klubach. To było niesamowite.
Graliście już całe „Ignition”, „Smash”, „Americanę”…
Noodles: „Ignition” wyszło w 1992, więc graliśmy je w 2012, a zeszłego lata graliśmy „Smash”.
Dexter: To prawda.
Ominęliście waszą ulubioną „Ixnay on the Hombre”!
Dexter: O tak, „Ixnay”! To będzie w 2017.
Więc macie plany, by ją zagrać?
Dexter: Nie wiem, może. To może być ciekawe.
Noodles: Pewnie będzie to wyglądać jak koncerty „Ignition”. Może trochę większe.
Dzięki za rozmowę i wasz czas.
Dexter: Dzięki, miło było cię poznać.
Noodles: Dzięki Michael, trzymaj się!
