Wczorajszego wieczoru podczas koncertu Goodbye To Gravity w Rumuńskim Bukareszcie doszło do wstrząsającego wypadku. Na skutek pożaru wywołanego podczas występu kapeli zginęło minimum 27 osób, a niemal 200 zostało rannych. Incydent miał miejsce w klubie Colectiv, powstałym w byłej fabryce i mającym jedynie jedne drzwi wyjściowe. Tamtego dnia Goodbye To Gravity świętowało premierą swojego nowego krążka, ,,Mantras of War”, razem z 400-osobową publicznością.
Pożar wybuchł na skutek nieodpowiedniego odpalenia fajerwerków podczas występu grupy. Jeden z uczestników koncertu mówił dla telewizji Antena 3:
Ludzie mdleli na skutek dymu. Był totalny chaos, jedni deptali drugich. To tragedia, której można było uniknąć poprzez lepszą organizację ewakuacji.
Inny członek publiczności pisze na Facebooku, że ogniem zajęły się najpierw dwa filary:
Z nich ogień przeniósł się na drewno w środku lokalu, co rozprzestrzeniło go bardzo szybko. Sprawę pogarszał fakt, że jedyną drogą wyjścia były jedne, stosunkowo małe drzwi.
Z kolei Sanda Nicola, lokalna dziennikarka, relacjonuje serwisowi Telegraph:
Część ludzi odwiezionych do szpitala miało oparzenia na całym ciele. Większość ofiar to nastolatkowie i studenci. Sanitariusze mówili, że wiele z tych osób było zza granicy i nie mówiło po rumuńsku.
Goodbye to Gravity zapowiadało kilka dni temu, że na ich koncercie zobaczyć będzie można „specjalne show świetlne i efekty pirotechniczne”. Niestety, nie wszystko poszło zgodnie z ich planem. Ortodoksyjni przeciwnicy ciężkiej muzyki będą mieli teraz pole do popisu? Zdjęcie lokalu sprzed wybuchu pożaru poniżej:
https://www.facebook.com/photo.php?fbid=917992338276590&set=a.215895105152987.51301.100001974976129&type=3
