Bill Ward, oryginalny perkusista Black Sabbath, który ostatecznie nie wziął udziału w ostatniej reaktywacji zespołu, od 2012 roku pozostaje w konflikcie z resztą dawnych kolegów. Właśnie wydał najnowsze, obszerne oświadczenie na temat jego sytuacji i odczuciach dotyczących przede wszystkim wokalisty Ozzy’ego Osbourne’a, który, zadaniem Warda, potraktował go niesprawiedliwie:
Nie wydawałem publicznych oświadczeń dotyczących moich relacji z Black Sabbath od lutego 2012. Dzisiaj chciałbym odnieść się do tych relacji w oficjalnym oświadczeniu. Dziękuję.
Nie zerwałem ani nie zakończyłem mojego związku z Black Sabbath. Jednak od 2012 roku często pojawiały się niedokładne komunikaty o mnie jako osobie i jako muzyku, które wywołały we mnie wycofanie i zerwanie emocjonalnych i duchowych więzi przede wszystkim z Ozzym. Jego retoryka wywołała największy zgrzyt. Ciągle pojawiające się nieprawdziwe informacje na mój temat stworzyły konieczność, bym zmierzył się z tymi problemami. I teraz, wraz z bliskim wydaniem nowej płyty Bill Ward Band i lawiną plotek na temat nowych projektów Sabbath czuję, że powinienem się wypowiedzieć w prawdziwy i niecyniczny sposób.
Zawsze były spekulacje na temat tego, czy oryginalny skład Sabbath pojawi się na nowej trasie czy płycie. Ze smutkiem muszę przyznać, że nie wezmę udziału w żadnym muzycznym przedsięwzięciu dopóki nie zostaną wyjaśnione złe słowa skierowane przeciwko mnie. Muszę dodać, że nie spodziewam się, by się to stało, ale przede wszystkim czekam na wzięcie odpowiedzialności Ozzy’ego za wszystkie słowa, które według mnie nie były prawdą. Chciałbym, by Ozzy zweryfikował swoje przejaskrawione opinie. Chciałbym, aby otworzył się na swój nierealistyczny punkt widzenia. I ponieważ zostałem skarcony publicznie, chciałbym, by publicznie zweryfikował swoje słowa, a nie przez reprezentantów Ozzy’ego, którzy mają we krwi przekręcanie słów. Nie chciałbym kontynuować rozmów z nim bez rozstrzygnięcia tego pozornie niemożliwego do rozwiązania dylematu.
Nie uważam, że wcześniejsze silne relacje mogą takie pozostać po tej dyspucie poprzez sprzątnięcie obraźliwych słów pod dywan albo poprzez drobne przeprosiny albo „o, to już nieważne”. Według mnie to nie działa w ten sposób. Naprawienie złych uczynków, to to, czego chcę, jeśli mam jeszcze kiedyś być jego przyjacielem.
Ciągle nie został stworzony i pozostaje odległy „podpisywalny” kontrakt. Wymagałbym „podpisywalnego” kontraktu zanim zrobię krok do przodu, który pozwoli nam jeszcze raz zagrać razem. Chcę kontrakt, który mogę zaakceptować.
To moja prawda, to moje stanowisko.
Nie słyszałem niczego więcej oprócz obraźliwych i fałszywych uwag i jeżeli jako zespół lub jako jednostki chcą kontynuować to wszystko w ten sam sposób, to każda myśl o oryginalnym składzie Black Sabbath będzie się wciąż oddalać.
Mówiąc prościej, to zależy od nich.
Bardzo tęskniłem za graniem i za nimi jako ludźmi; miałem złamane serce poprzez stratę tego, czym myślałem, że byliśmy. I teraz wiecie jakie jest moje stanowisko.
Bardzo niedługo mój zespół, Bill Ward Band, wyda nowy album ironicznie nazwany „Odpowiedzialne bestie”. Ponownie wystartowałem z nim w maju 2012 i osiągnęliśmy w końcu nasz cel – dobry miks, dobrze wyprodukowane nagranie. W tej chwili robimy ostatnie poprawki w cyfrowej książeczce.
Jest jeszcze dużo innych projektów w różnych stadiach zaawansowania, o których mam nadzieję będzie więcej wiadomości, gdy sprawy wyjaśnią się w tym roku.
Byłem bardzo szczęśliwy pisząc nowe piosenki, grając na perkusji i pracując z innymi muzykami. Dostąpiłem łaski muzycznych wizji i możliwości ujarzmienia ich. Patrzę optymistycznie w przyszłość.
Do naszych wielu fanów Sabbath – bardzo was kocham. Jesteście wyjątkowymi ludźmi. Rządzicie!
Głęboko żałowałem od stycznia 2012, że reaktywacja się nie odbyła. Pozostałem wierny wam i szczery sam ze sobą. Gdybym nie był szczery przez cały czas, już dawno bym zginął. Moja ręka jest w waszej i chciałbym poznać was wszystkich bliżej. Trzymajcie się.
Teraz jest czas, by poznać efekty mojego oświadczenia i wziąć udział w tym, co mnie jeszcze czeka.
Wygląda na to, że Bill wciąż czeka na ruch ze strony zespołu i zdecydowanie jest gotowy do wzięcia udziału w nagrywaniu ostatniego albumu grupy oraz ewentualnej trasie koncertowej. Co na to reszta? Pozostaje nam oczekiwać na jakiekolwiek komentarze drugiej strony konfliktu, a w szczególności „wywołanego do tablicy” Ozzy’ego Osbourne’a.
