Serwis Rolling Stone opublikował dziś świeży wywiad z Billem Wardem na temat jego oświadczenia dotyczącego jego sytuacji w Black Sabbath, o którym pisaliśmy wczoraj. Poniżej przeczytacie jego pełne tłumaczenie specjalnie dla czytelników naszego serwisu:
Zacznijmy od początku. Czy jesteś w ogóle członkiem Black Sabbath?
To dobre pytanie, sam się nad tym zastanawiam. Nie wiem. Powinienem spytać chyba swoich prawników [śmiech]. Nie jestem pewien. Zawsze uważałem siebie za członka Black Sabbath, więc…Napisałeś w swoim oświadczeniu: „Nigdy nie zerwałem ani nie zakończyłem mojej relacji z Black Sabbath”.
To prawda. Innymi słowy – nie odszedłem. Gdybym odchodził z zespołu napisałbym oświadczenie, że rzeczywiście opuściłem grupę.Dlaczego odzywasz się teraz po tak długiej ciszy?
To mi ciążyło. Wszyscy chcieli ze mną o tym rozmawiać. To zostało nierozwiązane, a ja potrzebowałem o tym porozmawiać zanim będę mógł się skupić na własnej muzyce. To, wraz z ostatnimi plotkami na temat działań Sabbath, jest tym, co chciałem przekazać fanom zanim zacznie się więcej plotek.Inni członkowie Black Sabbath powiedzieli, że pracują nad nową płytą. Czy złożyli ci ofertę związaną z tym lub koncertowaniem?
Nie, nie bezpośrednio. Rozmawiali o tym i to jest jedną z przyczyn, dlaczego chciałem, by teraz mnie usłyszano. Czasem czuję, gdy słyszę te historie, że rozmawiają o mnie, ale nie kontaktują się bezpośrednio ze mną. Jedyną osobą, która bezpośrednio się ze mną kontaktowała był Geezer i to było parę lat temu. Pytał, czy mógłby zagrać ze mną jeszcze jeden koncert i odpowiedziałem „Cóż, lepiej zapytaj Sharon”. To była moja odpowiedź. Z mojej strony to nie była raczej za dobra odpowiedź, ale w tym czasie nie byłem w nastroju do dyskutowania o tym.Co zainspirowało cię do napisania swojego oświadczenia?
Są konkretne wypowiedzi, które uważałem za nierealistycznie i po prostu bezczelne. Myślę, że jeżeli jeszcze kiedykolwiek ma być przyszłość w naszych relacjach, przede wszystkim z Ozzym, wszystkie te rzeczy powinny być wyjaśnione. Chciałbym, by to naprawił. Widziałem nagłówek wczoraj „Bill Ward domaga się przeprosin”, a ja niczego się nie domagam. Nie oczekuję żadnych sprostowań, ale potrzebowałbym ich, by ruszyć naprzód.Czy chciałbyś któreś z nich skomentować?
Jedna z najbardziej bolesnych rzeczy, którą wypowiedział Ozzy w 2012 roku to to, że powinienem porozmawiać z zespołem i przyznać, że nie dam rady. Ale w moim świecie nie było do tego powodów. Byłem całkowicie zdolny do grania w studio i na trasie.
Wyszedłem z oświadczeniem dotyczącym „podpisywalnego kontraktu” w lutym 2012, a to dlatego, bo potrzebowałem poddać to debacie. Od tego czasu nikt ze mną nie rozmawiał na temat kontraktu. Zamiast tego, rozmawiali o moim charakterze i winili mnie za „wyciągnięcie wtyczki”, co nie jest prawdą. Jestem tak bardzo lojalny. I to naprawdę boli, kiedy o tym mówię. Jestem tak oddany Black Sabbath, że nigdy, przenigdy, pod żadnym pozorem nie wszedłbym z nimi w sytuację ze złymi zamiarami. Tony i ja graliśmy ze sobą odkąd skończyliśmy 16 lat. Jak można wpaść na to, że po prostu nie byłem gotów przyznać, że nie dałbym rady?Ozzy wspomniał również, że byłeś „niesamowicie otyły”. Czy to prawda?
Prawda jest taka, że byłem za gruby, by występować na scenie, ale nie byłem za gruby, by grać w studiu. Mogłem zagrać ścieżki z wagą, w jakiej byłem. Wszyscy ci faceci wiedzą, że mam naprawdę rygorystyczny system ćwiczeń. W sierpniu 2011 zacząłem zrzucać wagę, bo pomyślałem „OK, jesteśmy prawdopodobnie 5-6 miesięcy od trasy koncertowej”. Kiedy byliśmy w Anglii chodziłem 6 mil przed śniadaniem, ćwiczyłem ze sztangą, chodziłem 2-3 mile popołudniami i grałem 3-4 godziny dziennie.Jaki kontrakt byłby „podpisywalny” dla ciebie?
Chciałem zarobić lepsze pieniądze, niż przy zeszłych koncertach festiwalowych. Myslę, że było to jakieś 80,000 dolarów za festiwale i pewnie teraz usłyszę wszystkich westchnienie, ale to na prawdę nie jest dużo forsy, kiedy grasz festiwale. I wszystkie koncerty pomiędzy. Byłem gotowy na negocjacje w odpowiedni sposób.
Chciałbym też być uwzględniony przy wydawnictwach i chcę tam swoje imię i wizerunek, by mieć bezpieczny kontrakt, ponieważ imię i wizerunek były problemem w przeszłości. Dostaję stawkę z góry za moje imię i wizerunek na gadżetach, a my walczyliśmy z prawnikami o możliwość odpowiedniego kontraktu dotyczącego mojego imienia i wizerunku. To trwało od lat, ale niestety nie przyniosło rezultatów.
Chciałem także udziałów w wydawnictwach (dochodów z udziału w pisaniu utworów). To był tylko gest dobrej wiary, że „bębnienie oznacza pisanie”. Jeżeli nagrywasz swoją ścieżkę, to piszesz. Nie gram beatów, bo tego nienawidzę. Jestem orkiestracyjnym perkusistą. Jestem muzycznym perkusistą. Jestem wizjonerskim perkusistą i byłem nim od bardzo, bardzo dawna. Upominałem się o uznanie. Nic, o co prosiłem nie było nie z tego świata, złe czy przesadzone. Uważałem, że byłem bardzo racjonalny.Tony Iommi powiedział, że ty byłeś tym, który „wyciągnął wtyczkę” z reaktywacji.
Nie wyciągnąłem żadnej pieprzonej wtyczki. Ciągle chciałem negocjować, nawet po tym jak zamknęli drzwi. W styczniu 2012 otrzymałem list od ich menedżera, który mówił, że wynegocjowałem już wszystko, co mogłem, ale czułem się bardzo przybity, że do tego doszło. Ale kontynuowałem. Próbowałem skontaktować się z każdym, ale nie mogłem. Jedyną osobą, która do mnie dzwoniła był Ozzy, i to Ozzy zadzwonił tamtego miesiąca mówiąc „Kiedy tu będziesz? Musisz tu być.” Ale wiesz, ten biedny człowiek pewnie nie wiedział, że oni już zamknęli drzwi.Wspomniałeś, że domagałeś się udziału w wydawnictwach, ale przecież zawsze byłeś wymieniany jako twórca materiału na albumach Sabbath.
Moje autorstwo w katalogu Black Sabbath pozostało nienaruszone. Jeżeli podpisałbym kontrakt na nowy album, nie otrzymałbym żadnego udziału autorskiego. Próbowałem negocjować, nawet o mały procent, ale na to się nie zanosiło. To nie było nowością: jeżeli jesteś perkusistą, to masz kurwa pecha.Jak przebiegała twoja ostatnia trasa z zespołem w 2005 roku?
Muzycznie to był wspaniały czas, ale odszedłem z wielkim dyskomfortem przez kontraktowe decyzje, które musiałem podpisać. Chciałem grać z zespołem. Wiedzieli to, więc zadecydowałem, by podpisać kolejny kontrakt, który nie był już tak dobry. Powiedziałem do Tony’ego „To wszystko. Już nie mogę. Nie mogę już tego ciągnąć.” Wyszedłem z trasy spłukany. Myśleli, że zarobiłem miliony? Zarobiłem dobrze, ale było to nierealistyczne.Pojawiłeś się z zespołem 11.11.2011r., gdy zostało ogłoszone, że powstanie nowy album. Dlaczego pojawiłeś się bez kontraktu?
Dałem wątpliwości prawnikom, którzy próbowali poukładać ten kontrakt. Nie chciałem nie brać udziału w 11/11/11 tylko dlatego, że nie miałem kontraktu. Powiedziałem „Zaufam w dobre zamiary, że zdobędziemy ten kontrakt”. To postawiło mnie w bardzo niekomfortowej pozycji wiedząc, że nie mam kontraktu.Kiedy przestałeś próbować kontaktować się z zespołem?
Próbowałem negocjować jeszcze tydzień przed charytatywnymi koncertami w Birmingham w maju 2012. Byliśmy spakowani i gotowi do drogi w Los Angeles, czekając na samolot, czy powiedzą tak. Grałem 3-4 godziny dziennie na próbach w Los Angeles na scenicznym zestawie Sabbath.Co wstrzymywało cię od skontaktowania się z innymi członkami zespołu na poziomie personalnym?
To wyglądało jak „Znajdźmy tak wiele, jak można i zwalmy to na Billa.” Więc zacząłem od „odłączenia” mówiąc w języku trzeźwości. Kiedy kogoś kochasz i zaczynają mówić nieprawdę i to bardzo boli, musisz usunąć z siebie miłość. Kiedy mówię „usunąć miłość”, nie chodzi mi, że miłość odeszła, tylko o miłości, która umieszczam gdzieś bezpiecznie w głębi siebie. Więc miłość ciągle tam jest. To robiłem w 2012 roku.
Gdybym ciągle miał nastawienie „To nic chłopaki, rzucajcie we mnie gównem”, to by mnie zniszczyło jako osobę. Nie pójdę tą drogą, to znęcanie się nad sobą. Jestem od 32 lat bez pieprzonego drinka albo narkotyku, nauczyłem się śmiać ze swojej trzeźwości i nie mówić rzeczy, które są niestosowne. Później Ozzy pojawił się z tymi tekstami. I to był jak „Och, naprawdę Oz?”.Ale dlaczego nie porozmawiałeś z nim jak z przyjacielem?
Oz wychłostał mnie publicznie. Gdyby powiedział to za zamkniętymi drzwiami pewnie byśmy dobrze się pokłócili mówiąc „Hej, pierdol się”. Ale on zrobił to publicznie. Używam tego samego środka, którego użył on. On mówi to publicznie, więc i ja mówię to publicznie.Mówisz jakbyś stracił przyjaciela.
W czerwcu i lipcu 2012 przeszedłem stratę wielkiej przyjaźni. Rozpaczałem nad utratą jego w moim życiu. To było straszne. Płakałem. To było naprawdę straszne. Pomyślałem „O mój Boże, już nawet nie wiem kim jest ta osoba.”Parę lat temu Ozzy przyznał: „Nie nienawidzę Billa. Kocham go. Ale nie mogliśmy już pozwolić ludziom czekać. Nie życzę mu źle. To była decyzja biznesowa. Musieliśmy iść dalej.”
Cóż, jak na kogoś, kto mnie kocha, cholernie zmienił tutaj zdanie. Ludzie, którzy się kochają nie chodzą dookoła i nie wypowiadają komentarzy typu bycia otyłym albo kwestionując moją lojalność wobec zespołu. To jest złowieszcze.Jeżeli wspomniałeś znów o swojej wadze, jak się teraz masz?
Nic mi nie dolega. Ważę 80 kg. Dużo chodzę, także na bieżni.Powiedziałeś jednak, że byłeś trochę chory.
Zachorowałem w październiku 2013, lecz było to po wszystkim tym, o czym rozmawialiśmy. Miałem zapalenie uchyłków, które dało mi w kość. Straciłem przez to kolejną 1/3 serca, gdy to się stało. Więc byłem naprawdę w złym stanie, przez chwilę byłem na łożu śmierci. Po tym jak wycięli mi żołądek mam teraz blizny, które mogę każdemu pokazać.
Cztery dni zanim to się stało miałem operację prawego ramienia. To dzieje się perkusistom, którzy grają mocno. Ta operacja się udała. Było dobrze i pomyślałem „Świetnie, nie wygląda na to, że będę w trasie, więc zajmę się swoim ramieniem. To dobry czas, by to zrobić”. Byłem zajęty unieruchomionym ramieniem, a pojawiło się zapalenie uchyłków.
Poszedłem na rehabilitację kardiologiczną, by odbudować mięsień sercowy i naprawdę dobrze sobie z tym radzę. Próbują przywrócić mi 70% wydolności serca. Teraz mam około 50%. Mięsień sercowy będzie rósł udowadniając, że ćwiczysz. A z moim ramieniem jest już dużo, dużo lepiej. Ciągle chodzę na terapię, ale gram od ponad roku i uderzam mocno. Umiem grać na pieprzonej perkusji.Czy teraz jesteś w formie, by dołączyć do Black Sabbath?
O tak, absolutnie. Nie mam wątpliwości. Wiem, że sugerowali mi, bym grał połowę koncertu, ale nie chcę grać połowy koncertu. Jestem gotów, by zagrać cały pieprzony koncert Black Sabbath. Więc te problemy ze zdrowiem są teraz ciągle poruszane i to prawda, że mam chorobę serca i to prawda, że byłem chory parę lat temu. Ale kiedy chodzi o zdrowie, zawsze staram się o siebie dbać. Każdego dnia zawsze mówię sobie „Czy mógłbym dziś zagrać koncert, nieważne co się ze mną dzieje?”. I odpowiedź zawsze brzmi: „Tak”. Wymagam od siebie dużo więcej, niż oni wszyscy.Wcześniej powiedziałeś, że byłeś z zespołem w Anglii przed ogłoszeniem powrotu w 2011 roku. Jamowaliście?
O, te sesje były wspaniałe. Mieli dużo pomysłów, ale nie stworzyliśmy wtedy żadnego kawałka. Wychodziliśmy z pomysłami na nowe utowry, ale nie mogliśmy niczego ukończyć. Ale myślę, że Tony grał znakomicie. Ja grałem dobrze. Graliśmy naprawdę głośno. To były dobre dni.Czy któreś z tych pomysłów skończyły na albumie „13”?
Szczerze, to nie słuchałem „13”. Słuchałem tylko jednej piosenki, myślę, że to było „God is Dead?” i trwało to jakieś 30 sekund. Posłuchałem później ścieżki perkusji, której użyłem pierwotnie i wyłączyłem ją. Nie mówię tego, by stworzyć problem, czy dlatego, bo chcę być mądry. Mówię tylko, że nie chcę słyszeć moich pomysłów granych przez kogoś innego na albumie. Nie przesłucham tej płyty. Nie chcę odkryć tego, co tam jeszcze jest. I szczerze, nie podobało mi się to, co słyszałem. Nie brzmiało to jak coś, co uznaję za Black Sabbath.Coś jeszcze chciałbyś powiedzieć fanom Black Sabbath w obecnej sytuacji?
Patrzę na to realistycznie. Nie mam ukrytych przesłanek. Nie mam potrzeby wbicia ich w ziemię. Nie potrzebuję się z nimi kłócić czy być dla nich niemiły albo dziwny. Są rzeczy, które zostały powiedziane i muszą zostać wyjaśnione. Muszą zostać naprawione zanim będę mógł iść dalej i powiedzieć sobie szczerze: „OK, możemy odnowić naszą przyjaźń”. Jeżeli nie chcą iść tą drogą, to OK. Ja po prostu mówię prawdę i poddaję to pod dyskusję, mając nadzieję, że fani to zrozumieją. Próbuję być odpowiedzialny, bezpośredni i szczerze mówić o tym, na jakim etapie teraz jestem.
Jak widać Bill rzeczywiście nie jest w najlepszej kondycji fizycznej, co sam przyznaje. Z drugiej strony twierdzi, że jest w stanie podołać trudom wielomiesięcznej trasy koncertowej. W tej sytuacji, mimo, że jest pełen zapału do działania, chyba nie można dziwić się pozostałym członkom zespołu, że postanowili dać mu odpocząć i nie ryzykować całego przedsięwzięcia związanego z reaktywacją dla tak niepewnego ogniwa, jakim jest w chwili obecnej Ward.
