Lars Ulrich w rozmowie z Rolling Stone oznajmił, że długo wyczekiwany następca Death Magnetic (2008) jest już w drodze. Żartobliwie przytoczył także powiedzenie: „gdzie jest życie, tam jest i nadzieja.”
Zapytany o to, czy nowy album Metalliki został nagrany, Ulrich odpowiada:
Powiedziałbym, że w większości jest ukończony. Mamy wiele obowiązków, którymi musimy się zająć. Życie w obecnej Metallice nie polega jedynie na tworzeniu albumu. Wiąże się z tymi wszystkimi rzeczami, które robimy, graliśmy na AT&T Park, on robi to, ja robię tamto. Mamy tyle różnych spraw, w które się angażujemy. A album powstaje tam, gdzie zupełnie nic się nie dzieje.
Całkiem poważnie, [nasz plan zajęć] jest właśnie taki, jak nam się podoba. Odpowiada nam. To nie jest tylko płyta, trasa, płyta, trasa. My lubimy robić. W przyszłym tygodniu robimy Record Store Day i wiele innych rzeczy. Cały czas coś się dzieje, lecz album jest prawie gotowy.
Kirk Hammett, w ostatnim wywiadzie dla Alternative Press oznajmił że „tak jakby” zatrudnili Grega Fidelmana jako producenta ich dziesiątego albumu.
Nie przyprowadziliśmy żadnego innego producenta i jest to bardzo wątpliwe, że zrobimy to na tak późnym etapie projektu.
Fieldman był technikiem podczas nagrywania Death Magnetic – płyty, która była krytykowana przez część fanów za zbyt głośną i surową mieszankę dźwięków. Na pytanie o to, jaka właściwie jest rola Fidelmana w procesie powstawania albumu, Hammett wyjaśnia:
Pojęcie „producent” samo w sobie nie jest jednoznaczne. Każdy rozumie je inaczej. Jeżeli rozumiecie je w tradycyjny sposób – robimy to z Gregiem. Mniej więcej.
Praca z nim to przyjemność. Umie słuchać. Wie jak zagonić do roboty, bez wkurwiania wszystkich wokół.
Za najtrudniejszą część nagrywania albumu Hammett uważa skoordynowanie członków zespołu i pogodzenie ich planów zajęć.
Życie ma swoje wymagania. Próbujemy nagrywać album i jechać w trasę, próbujemy być zespołem. Jednak zdajemy sobie sprawę, że kiedy ktoś będzie miał sprawy rodzinne, to staje się to priorytetem. Nie ma nic ważniejszego.
