W ostatnim wywiadzie dla Road Recovery, organizacji wspierającej ludzi walczących z uzależnieniami, James Hetfield przyznał, że przez całe swoje życie obawiał się brania odpowiedzialności oraz w jak sposób przezwyciężył swój problem. Frontman Metalliki wspomniał także o swoim drugim lęku – piątym krzyżyku, który strzelił wokaliście i gitarzyście w zeszłym roku. Całość wypowiedzi Papy Heta tłumaczymy poniżej.
James Hetfield o swoich największych życiowych lękach:
Bałem się odpowiedzialności przez całe moje życie. Nie chciałem brać odpowiedzialności za samego siebie. Pamiętam, że gdy byłem jeszcze dzieciakiem, zorganizowano szkółkę letnią dla uzdolnionej młodzieży co już samo w sobie było dla mnie dziwne. Uzdolnionej… Jasne! [śmiech] I miałbyś chodzić do budy w lecie, bo jesteś utalentowany. Czekajcie… Jak jesteś uzdolniony to nie powinieneś przecież chodzić do szkoły latem.
Tak przy okazji to było w podstawówce i tematem szkółki było kręcenie filmu. Powiedziano nam: „Okej, będziecie kręcili film, więc stwórzcie grupy i zastanówcie się w nich nad pomysłami co chcielibyście przedstawić.” I gdy zebraliśmy się w grupy od razu powiedziałem: „Hej, a co wy na to, żeby zrobić…” i zaproponowałem moje wszystkie wizje. I wtedy opiekunowie powiedzieli: „No dobrze. A teraz wybierzcie lidera swojej grupy, który będzie wam przewodził i który będzie za wszystko odpowiedzialny.” A ja się jakby skurczyłem, człowieku. Wystraszyłem się. A reszta grupy powiedziała: „Cóż, ty będziesz liderem, bo miałeś tak wiele pomysłów”, a ja na to: „Nie, nie i jeszcze raz nie” i po prostu totalnie to olałem. Olałem, bo bałem się odpowiedzialności – bałem się tego, że coś mi się nie uda, może też tego, że tak naprawdę nie wiedziałem co robię. Tak też właśnie to wyglądało w czasach odwyku – bałem się brać odpowiedzialności oraz ponownego powstania i zabłyśnięcia w ten sposób.
Mój kolejny lęk to dobicie do pięćdziesiątki. Powinienem wszystko wiedzieć. Powinienem tutaj siedzieć, być przykładem i uczyć wszystkich jak sobie ze wszystkim radzić. I gdy myślisz, że jesteś czyimś wzorem to zgadnij co? Wcale nim nie jesteś. I jeżeli na siłę starasz się nim być, to wciąż nim nie będziesz. A będąc sobą i starając się być najlepszym jakim tylko potrafisz? Może wtedy uda ci się zostać dla kogoś wzorem do naśladowania.

