• News Pit
    • Big4
    • Zagraniczne
    • Polskie
    • Koncerty
    • Wideo
  • Metallica
    • Met – newsy
    • Sprzęt
      • Gitary Jamesa Hetfielda
      • Gitary Kirka Hammetta
      • Perkusje Larsa Ulricha
      • Gitary Roberta Trujillo
      • Gitary Jasona Newsteda
      • Gitary Cliffa Burtona
      • Gitary Dave’a Mustaine’a
      • Kostki Metalliki
    • Nowhere Else To Roam
      • Cytaty
      • Słownik
      • Tatuaże Jamesa Hetfielda
    • Media
      • Bootlegi audio
      • Bootlegi video
  • Kalendarz
  • Patronaty
    • Zaprzyjaźnione kluby
      • Progresja
      • Rudeboy Club
      • Stodoła
    • Zaprzyjaźnione agencje
      • Go Ahead
      • KnockOut Productions
      • Live Nation
      • Metal Mind Productions
      • P.W. Events
      • Prestige MJM
      • Left Hand Sounds
  • Konkursy
    • Biletowe
    • Płytowe
    • Książkowe
    • Inne
  • Wyrock
    • Wywiady
    • Felietony
    • Recenzje książek
    • Recenzje płyt
    • Fotorelacje
    • Relacje z wydarzeń
    • Gitarowe cukierki
    • Heavy Artworks
  • Garage Inc.
    • Waga lekka
    • Waga ciężka
    • Dodaj kapelę
  • Współpraca
  • Kontakt
Facebook Twitter Instagram
sobota, 21 lutego
Facebook Instagram RSS
Death Magnetic
  • News Pit
    1. Big4
    2. Zagraniczne
    3. Polskie
    4. Koncerty
    5. Wideo
    Featured
    9 sierpnia 2021

    Black Sabbath: Reedycja albumu „Technical Ecstasy” w wersji Deluxe Edition

    Recent
    25 sierpnia 2022

    Great September: Wielka muzyka zaczyna się od małych scen

    23 września 2021

    Soundedit ’21: Planetarium Lema, Skalpel i Lydia Lunch

    17 sierpnia 2021

    Mystic Festival 2022: Opeth, Mastodon, Killing Joke, Mayhem, Heilung i inni dołączają do programu

  • Metallica
    1. Met – newsy
    2. Sprzęt
      • Gitary Jamesa Hetfielda
      • Gitary Kirka Hammetta
      • Perkusje Larsa Ulricha
      • Gitary Roberta Trujillo
      • Gitary Jasona Newsteda
      • Gitary Cliffa Burtona
      • Gitary Dave’a Mustaine’a
      • Kostki Metalliki
    3. Nowhere Else To Roam
      • Cytaty
      • Słownik
      • Tatuaże Jamesa Hetfielda
    4. Media
      • Bootlegi audio
      • Bootlegi video
    Featured
    22 kwietnia 2021

    S&M i S&M2 w opinii słuchaczy [Ankieta]

    Recent
    22 kwietnia 2021

    S&M i S&M2 w opinii słuchaczy [Ankieta]

    21 kwietnia 2021

    Symphony and Metallica – koncerty z kwietnia i listopada 1999 roku

    14 kwietnia 2021

    Kirka Hammetta sposób na covid-19

  • Kalendarz
  • Patronaty
    1. Zaprzyjaźnione kluby
      • Progresja
      • Rudeboy Club
      • Stodoła
    2. Zaprzyjaźnione agencje
      • Go Ahead
      • KnockOut Productions
      • Live Nation
      • Metal Mind Productions
      • P.W. Events
      • Prestige MJM
      • Left Hand Sounds
    Featured
    9 sierpnia 2021

    Black Sabbath: Reedycja albumu „Technical Ecstasy” w wersji Deluxe Edition

    Recent
    9 sierpnia 2021

    Black Sabbath: Reedycja albumu „Technical Ecstasy” w wersji Deluxe Edition

    21 czerwca 2021

    Motörhead: 40. lecie No Sleep 'Till Hammersmith. Reedycja i niepublikowane nagrania

    21 czerwca 2021

    Black Sabbath rzucają wyzwanie fanom tworząc escape room online

  • Konkursy
    1. Biletowe
    2. Płytowe
    3. Książkowe
    4. Inne
    Featured
    25 sierpnia 2019

    Summer Dying Loud: Wygraj karnet na festiwal! [Zakończony]

    Recent
    25 sierpnia 2019

    Summer Dying Loud: Wygraj karnet na festiwal! [Zakończony]

    19 września 2018

    Konkurs: Wygraj wejściówkę na koncert Crowbar [Zakończony]

    2 lipca 2018

    Konkurs: Wygraj bilety na koncert Soulfly [ZAKOŃCZONY]

  • Wyrock
    1. Wywiady
    2. Felietony
    3. Recenzje książek
    4. Recenzje płyt
    5. Fotorelacje
    6. Relacje z wydarzeń
    7. Gitarowe cukierki
    8. Heavy Artworks
    Featured
    15 sierpnia 2021

    Me And That Man: Fotorelacja z Poznania [12.08.2021]

    Recent
    15 sierpnia 2021

    Me And That Man: Fotorelacja z Poznania [12.08.2021]

    7.8
    28 sierpnia 2020

    Metallica: Recenzja wydawnictwa „S&M2”

    8.0
    19 czerwca 2020

    Neil Young: Recenzja płyty „Homegrown”

  • Garage Inc.
    1. Waga lekka
    2. Waga ciężka
    3. Dodaj kapelę
    Featured
    15 lutego 2017

    Varmia

    Recent
    9.0
    18 maja 2019

    ΙΛMONE

    9.0
    19 grudnia 2018

    Ribs In Coke

    7.2
    26 września 2018

    Backhand Slap

  • Współpraca
  • Kontakt
Death Magnetic
You are at:Home»Newsy»Metallica»Metallica o nowej płycie, „Through the Never” i Lou Reedzie [So What! Vol. 21 1/2014]

Metallica o nowej płycie, „Through the Never” i Lou Reedzie [So What! Vol. 21 1/2014]

4
By Michał Dudek on 21 maja 2015 Metallica, Newsy, So What

W drugiej części wywiadu, który odbył się specjalnie dla fanzinu So What! w Kwaterze Głównej Metalliki, a którego pierwszą część publikowaliśmy we wtorek, Metallica odpowiada na bardzo ważne tematy: nowy album, film „Through the Never”, który okazał się wielkim przedsięwzięciem sfinansowanym całkowicie ze środków zespołu oraz współpraca z Lou Reedem, który odszedł na zawsze niedługo przed rozmową. Jest trochę do przeczytania, ale naprawdę warto zapoznać się z tym materiałem. Zapraszamy do lektury.

SC: Cóż, pozwólcie mi teraz być bardziej konkretnym w moim pytaniu. Kolejny album. Wiem, że była rozmowa, by stało się to w 2012, ale później była mała rzecz, która wyskoczyła w środku, którą okazał się film i ona to trochę przystopowała…

LU: Nie uważam, że nas to przystopowało.

SC: Nie wiem. Nikt nie wie, dlatego pytam. A pytam, czy kiedy podejdziecie do pisania kolejnej płyty to czego oczekujecie, tak jak tu siedzimy 21 stycznia 2014r.? Co według was będzie inne? Czy będziecie wyciągać jakieś wnioski z powiedzmy projektu z Lou Reedem jak „bum, po prostu to zróbmy, pojamujmy, zróbmy to tak szybko jak to możliwe”? Czy weźmiecie inspiracje z hołdu dla Deep Purple? Co się stanie, gdy utrwalicie riffy, które macie i zaczniecie składać je w piosenki? Czy dyskutowaliście już o tym? Czy jest jakaś obawa czy strach przed składaniem ich? Myślę, że to kluczowe pytania.

LU: Jedyna rzecz, z którą jak myślę cała czwórka walczy, to czas. Jeżeli musisz znaleźć coś, co jest tą decydującą rzeczą, to czas. Myślę, że jeden z głównych powodów dlaczego funkcjonujemy jako zespół to to, że funkcjonujemy tak dobrze również nie jako zespół. Wiesz co mam na myśli? Że mamy swoje prywatne życia…

SC: To ciekawy punkt widzenia.

LU: Mamy wzloty i upadki i to  nas podtrzymuje. Znaleźliśmy tą równowagę, gdzie możemy być w zespole, możemy być poza zespołem, w zespole, poza zespołem i wydaje się, że jest wystarczająco dużo wolności, by się schodzić i wracać do siebie. Nigdy nie ma poczucia, że jesteśmy w jakimś amoku. A to dlatego, że zrobiliśmy to dla siebie. Byliśmy po kolana w filmie w zeszłym roku – Rob, James i ja byliśmy tam prawdopodobnie… 6 tygodni? I zapracowywaliśmy się!

RT: Świetnie się bawiliśmy. To było jak przełączenie tego przycisku kreatywności. Myślę, że to nie było dla nas trudne. Myślę, że jak już w to weszliśmy, to nas wciągnęło. Najtrudniejsze czasem było wyłączenie się. Więc to błogosławieństwo, ciągle mieć ten entuzjazm i tą iskrę, by pisać nową muzykę. Ona jest. Myślę, że gdybyśmy teraz poszli pograć, moglibyśmy coś napisać. To całkiem niezła rzecz.

JH: Zgadzam się z Larsem na temat równoważenia czasu. To prawda, że my wszyscy, szczególnie przez ostatnie 5 lat, doceniliśmy fakt, że nasze rodziny są naprawdę ważne, a nasze dzieci przechodzą przez wiele spraw. I to nie jest tak, że „OK, wyłączam teraz rodzinę, idę do pracy”. Mamy wyjątkową karierę, gdzie może być ciężko pogodzić równowagę tych dwóch rzeczy, jak Garth Brooks czy ktoś inny. Oni po prostu stopują: „OK, moja kariera jest zatrzymana, dopóki moje dzieci nie dorosną”. Później znowu ją uruchamiają. Ma szczęście, że może to robić, ale dla nas, gdybym po prostu to wyłączył, chyba by mi odbiło w moim życiu rodzinnym. A tak, uzupełniają się. Więc znalezienie czasu na obie rzeczy może być trudne. Gdy masz 4 facetów i management, który chce zaplanować festiwale i „OK, tu jest rozkład dzieci, a tu mój”, muszą się zgrywać. A później czy napiszemy płytę? To dobre pytanie. Życie, rodzina ma priorytet nad tym wszystkim. Więc jest trudno, gdy te dwie rzeczy się nie zgrywają. Ale piękno jest takie, że mamy swoją kwaterę. To tak wspaniała rzecz, której inni nie mają, a my możemy… OK. Tak głupio jak to zabrzmi, „tu jest moja walizka riffów, idę do pracy, do zobaczenia wieczorem”. I przychodzisz do domu prawie jako normalny tata. Kiedy pokazujesz się tu i piszesz i później musisz odebrać dzieci ze szkoły, musisz to zrobić. Więc wszyscy to doceniamy i wszyscy kochamy to, że możemy to robić i być z naszymi dziećmi i być dla siebie jako kreatywni artyści.

SC: Czy myślicie, że będzie taki czas podczas procesu, i pytam może trochę na przyszłość, gdy będziecie musieli powiedzieć „Hej, tak dobrze, jak jest mieć naszą kwaterę, musimy jednak wyjść z naszej strefy komfortu i zamknąć się gdzie indziej, by powalczyć”? Czy to nie jest już potrzebne?

KH: Ten proces jest tak wczesny… Powiedzieliśmy sobie „Och, zrobimy to w ten sposób i w ten sposób”, a później robiliśmy to zupełnie inaczej.

JH: I gdy już to robimy, wtedy zapadają decyzje. Nie mówisz „OK, wiecie co? Teraz, od tego do tego czasu, będziemy w nawiedzonej posiadłości w L.A. i tam skończymy album”. To nie tak. Kiedy docierasz do tego punktu, gdzie jest „Wow, musimy teraz dać radę”, jeżeli wszyscy w tym są, to się po prostu dzieje.

SC: Ale teraz muszę spytać, po… w tej chwili to już 5-6 lat od ostatniej płyty?

LU: Nie, to nie tak długo, prawda?

KH: Siedem lat, stary.

SC: Czy dochodzicie do takie punktu, gdy mówicie „Musimy to zrobić do grudnia, musimy”?

JH: Och, gdy będzie trzeba kolejnych 5 lat, to nie przeszkadza nam to. Tyle ile trzeba.

LU: Jeżeli to będzie 14 miesięcy, powiem „O kurwa, szybko poszło!”

JH: To nieważne. Liczy się to, że robimy to tak jak chcemy, nasze rodziny są w dobrym stanie, nasz zespół też, nasze psychiczne zdrowie też – to to, co się liczy. Kiedy powstaje sztuka, to powstaje. Po prostu.

SC: Wspaniale. OK… teraz porozmawiajmy jak to jest przechodzić przez to jako zespół. Myślę, że to ciekawe, że rzeczywiście będąc takim zespołem jak wy, postanowiliście całkowicie sfinansować „Through the Never”, by nikt nie mógł wam mówić co macie robić. To była odważna decyzja. Myślę, że to fair, by powiedzieć, że fani – i mówię to ja, a nie wy – nie wspierali tego przedsięwzięcia tak, jakby wszyscy oczekiwali. Jeżeli jedna dziesiąta tych, którzy chodzą na koncerty, poszłaby na film, siedzielibyście na Ulicy Zysku.

JH: Powiedziałbym, że to było niespodziewane.

SC: Cały zeszły rok pracowaliście nad filmem. Cała ta promocja była po prostu szalona.

RT: Adam, nasz producent, powiedział: „Nie mogę uwierzyć. Jeszcze nigdy nie byłem częścią projektu, filmu, który byłby promowany tak bardzo i miał tak wiele pozytywnych recenzji, ale nikt nie poszedł go zobaczyć”. Był po prostu oszołomiony. I niektórzy producenci, z którymi rozmawiałem znają biznes i powiedzieli, że to bardzo trudne dla zespołu, by zrobić rockowy film, który sprzeda się w momencie bardzo dobrze. Wiesz, „OK, teraz jest czas, w tym tygodniu skopie wszystkim tyłki i zapunktujemy”. Powiedzieli, że to praktycznie niemożliwe.

JH: Dopóki nie jest to popularny skok na kasę…

KH: Albo nie jest to historia znana od 25 lat, jak opowieść o „Something” Records.

SC: Czy był kiedyś taki punkt, np. na festiwalu w Toronto, kiedy pomyśleliście, że to wszystko jest bardziej szalone, niż myśleliście, że będzie? Czego oczekiwaliście i z czym musieliście się zmierzyć, we wszystkich aspektach dokończenia i promowania go?

LU: Mówiąc za siebie, myślałem, że promocja była bardzo udana. Według mojego myślenia, niektóre inne rzeczy, które robiliśmy w przeszłości były o wiele bardziej kosztowne, bo teraz jesteśmy o wiele lepsi w wyznaczaniu sobie granic. O wiele lepiej wiemy jakie są nasze ograniczenia. I myślę, że różnica jest taka, że teraz możemy usiąść i powiedzieć naszym managerom „Nie przeskoczymy tego, musimy zrobić tu przerwę, to nie może się stać, jeżeli to się stanie, to będzie poniżej wymagań” i tak dalej. Więc jak na 4-6 tygodni promocji od środka września, kiedy wróciliśmy z dalekiego wschodu, dopóki film się nie ukazał, było dobrze. Nie było momentu, w którym to mnie zabiło. Było parę razy (podczas promocji albumów), gdzie to wszystko było bardzo głupie. To mówi samo za siebie.

SC: Może tego rodzaju nie-muzyczne powinności muszą być oczekiwane, kiedy bierze się za niecodzienny projekt o wielkiej randze.

LU: To właśnie to, o czym mówiłem. Kreatywny proces dzieje się w każdej tej rzeczy, która, jak myślę, trzyma nas przy życiu. Ponieważ jeżeli jest chociaż jedna rzecz, jakiej jestem pewny, to to, że mieszanka DNA tych czterech kolesi, którzy siedzą przy tym stole ma w sobie dużą dawkę ciekawości. Myślę, że wszyscy tutaj boimy się stagnacji, powtarzania siebie, tkwienia w jednym miejscu i zamienić się w jeden z tych metalowych zespołów, które po prostu wypuszczają to samo nagranie co parę lat.

SC: Więc ciągle kieruje wami trochę strachu…

LU: Oczywiście, że jest. Jest trochę czegoś w stylu „o mój Boże, to nasz własny budynek! Nie zajmujemy go tutaj na dziko.” Myślę, że gdy się starzejesz, budzisz się i masz takie momenty „o Boże, jest tak super!”. Mam 50 lat. Robię co chcę. Zajmuję się robieniem muzyki. Wystarcza mi na rachunki, inne luksusy i ten niesamowity styl życia i robienia tych wszystkich kreatywnych rzeczy itd. I oczywiście jako człowiek chcesz, żeby trwały. Chcesz, by artykuł, który piszesz, był jak najlepszy, podczas gdy on (patrzy na Jeffa Yeagera) składa to wszystko i wrzuca na jakieś forum i chce, by było to dobrze wyedytowane i wyglądało dobrze. Wszyscy chcemy dawać z siebie wszystko cały czas i oczywiście chcesz, by ludzie do tego sięgali i się tym dzielili. Wspaniała rzecz dotycząca filmu była taka, że każda osoba, która go widziała pokochała go. Może nie było tych osób tak wiele, jak się spodziewaliśmy.

SC: Czy ktoś jeszcze chce to skomentować?

JH: Słyszałem, jak ludzie mówią „O, wydajecie film?”, a ja na to „Ta, powinieneś iść go zobaczyć, jest wspaniały. Czy możesz iść i zobaczyć go w kinie? To znaczy musisz zobaczyć go w 3D! Jeżeli nie zobaczysz go w IMAXie, musisz (co najmniej) zobaczyć go w 3D.” I tak generalnie było: „W ciągu paru tygodni pójdziemy go zobaczyć.” Doszliśmy do celu, co było drogą szkołą robienia filmu, ale świetnie się bawiliśmy. Myślę, że wszystko, co robimy jest inwestycją w nas. Jak mówił Lars, nie wiesz kiedy się to zwróci. Nie wiesz gdzie to co robisz wywrze wpływ na kogoś innego, który zmieni coś innego, co z kolei wpłynie na kolejną rzecz, która dotrze do ciebie. Więc tak długo jak to robisz z dobrymi intencjami, miejmy nadzieję, że wróci to do ciebie z taką samą siłą.

SC: Jeszcze jakieś przemyślenia?

KH: To było interesujące ze względu na ogrom promocji, jaki zrobiliśmy. Ciągle natykałem się na ludzi, którzy byli naszymi fanami, ale nie wiedzieli, że mamy film.

SC: Żartujesz?

KH: Ta, to było szalone.

SC: Niesamowite.

KH: I wtedy zawsze było tak samo. „Więc, gdzie mogę go zobaczyć? Czy mogę zobaczyć go w kinie?” I ja zawsze miałem tą samą odpowiedź: „Już go nie ma w kinach, sorry.”

SC: To szalone, nie rozumiem tego.

KH: Ja też nie.

LU: Jedna rzecz, której się nauczyłem… Te filmy, czymkolwiek są, Batmanami czy Super Iron Manami, i nawet te wielkie filmy jak Grawitacja czy American Hustle – nakład pieniędzy, jaki potrzeba, by dostać się do ludzi… jeżeli film zarabia 100 milionów dolarów, można powiedzieć, że 10 milionów ludzi widziało go w Ameryce. By to osiągnąć, musisz dotrzeć do 50 milionów ludzi. Siedzimy tutaj. Widziałem Wilka z Wall Street i ty też go widziałeś, ale oni (reszta osób przy stole) go nie widziała. Więc budżety promocyjne to 50, 100 mln dolarów przy wielkich filmach. Oczywiście nie gramy w tej lidze. I muzyka, którą gramy jest znacznie bardziej niszową rzeczą. To tak, jak chciałbyś grać w NFL, ale masz tylko tyle pieniędzy, żeby kupić wyposażenie, ale nie masz wystarczająco, żeby kupić odpowiedni kask.

SC: To jak bycie politycznym zawodnikiem. Musisz mieć odpowiednią ilość pieniędzy, żeby być w głównym kręgu zainteresowań.

JH: Więc, to co mówisz oznacza, że my gramy bez kasków.

RT: Gramy w tych starych skórzanych kaskach z 1932!

LU: Spójrz na te filmy, z którymi musimy rywalizować. Gramy przez tydzień w każdym IMAXie, tak? I w następnym tygodniu ukazuje się Grawitacja. Grawitacja ma 75 mln budżetu na promocję, a my mamy 3.

SC: Naprawdę, to wszystko?

RT: I tak mieliśmy dobrą promocję.

LU: Tak, ale nie mieliśmy reklam na autobusach. Nie mieliśmy billboardów. Jeżeli rozejrzysz się dookoła, gdy grają jakiś duży film, podświadomie zobaczysz go na billboardach i przystankach autobusowych. Zobaczysz go w przerwach między programami w najlepszych godzinach. My mieliśmy reklamy w stacji He-Man, czy jakkolwiek się to zwie.

RT: To było na ESPN, widziałem na ESPN.

LU: Mieliśmy trochę, ale nie tyle ile mają te wielkie psy. Jest OK. Ale po prostu ciężko się przebić.

JH: Już niedługo ludzie będą mogli go zobaczyć na DVD. Z super dodatkami.

SC: Pozwólcie mi zadać pytanie, przy którym wszyscy będą jęczeć, ale cofnijmy się na chwilę w czasie. Czy jest jeden element filmu, do którego teraz podeszlibyście od innej strony z kreatywnego punktu widzenia? Czy na przykład nie chcielibyście Nimrodowi dać mniej swobody w opowieści? Czy chcielibyście być bardziej w to zaangażowani? Zapytam by zagrać w grę ze spóźnionym refleksem, co nie jest fajne, ale jest potrzebne.

LU: Nie myślałem o tym. Jestem pewien, że w pewnym momencie spojrzymy na ten film znowu, ale teraz nie ma niczego takiego, na co bym patrzył i mówił sobie „Kurwa, szkoda, że nie zrobiliśmy tego inaczej.”

RT: Zawsze możesz spojrzeć wstecz i powiedzieć „Cóż chciałbym to zmienić.” Ale myślę, że Nimrod spisał się wspaniale w swojej sytuacji i z tym, co musiał zebrać do kupy, ze zbudowaną już sceną i napisanymi piosenkami. Ale myślę, że cofając się, gdybyśmy mieli czas, myślę, że byłoby wspaniale, gdybyśmy usiedli przy stole i zaplanowali historię, którą my stworzyliśmy, coś jak Pink Floyd. Myślę, że byliśmy zdolni do tego, tak samo jak robimy wspaniałe albumy i może to jest to, co zrobimy w przyszłości.

JH: Zgadzam się z tym.

RT: Wiele się działo w tamtym czasie, prowadząc do tego.

KH: Nie wiedzieliśmy tego, co wiemy teraz.

JH: Byliśmy bardzo skupieni na koncercie, pirotechnice i całym szaleństwem związanym z show. Opowieść nie była najważniejsza, nie wydawała się istotna dla nas podczas organizowania koncertu. A jest on sam w sobie znaczący i niesamowity.

RT: Tak, totalnie. A dźwięk? Przełomowy.

LU: Myślę, że jeżeli porównasz to z Death Magnetic, tak? Powiedzmy, że jeżeli zrobilibyśmy Death Magnetic z innym producentem niż Rick Rubin, to prawdopodobnie nie byłoby radykalnie inne. Może byłyby rzeczy, które brzmiałyby inaczej – mogłoby być więcej pogłosu na werblu, mogłoby być więcej chórków, ale ciągle byłoby to Death Magnetic. Myślę, że w tym przypadku, jeżeli usiądziesz i zobaczysz, że jeżeli zrobilibyśmy ten film z Davidem Fincherem, Quentinem Tarantino czy Darrenem Aronowskym, byłby to całkiem inny obraz. Ale to strata czasu i magazynu, bo zrobiliśmy film z Nimrodem i jest to zajebisty film. Myślę, że zespół jest dumny z tego, że podejmujemy najlepsze decyzje w sytuacji, jakiej się znajdujemy. Więc jeżeli kiedyś usiądziesz i powiesz „OK, jeżeli zrobiłby to Duder zamiast Sickle’a, wtedy byłoby to inne.” To byłoby inne gdyby ReLoad było nagrane z Gregiem Fidelmanem zamiast z Bobem Rockiem, ale nie byłoby radykalnie inne. Moglibyśmy się kłócić, że 90% naszych albumów to my, a film to może 30% nas. Ale jeżeli będą jakiekolwiek rozmowy, by przywalić Nimrodowi za któryś z elementów, myślę, że to nieuczciwe, bo myślę, że…

SC: Pozwól, że wyjaśnię – nie taka była intencja.

LU: Nie, nie, ja wiem. Mówię tylko, gdyby ktoś chciał w nas uderzyć. Jedna rzecz, której ludzie nie byli pewni w filmie, gdy go promowaliśmy, o której dużo słyszałem, to była „jak bardzo wy byliście zaangażowani w ten film?” I mogliśmy spojrzeć komukolwiek w oczy i powiedzieć „Byliśmy naprawdę zaangażowani w każdą decyzję.” Byliśmy producentami i w pewnym sensie reżyserami. Byliśmy producentami wykonawczymi, byliśmy wszystkim. Film nie wyglądałby tak, jak wygląda bez nas, bo pozwoliliśmy procesowi iść do przodu. Ale jeżeli Darren Aronofsky zrobiłby ten film albo Timur, albo ktokolwiek z tych osób, z którymi rozmawialiśmy, byłby całkiem inny, lecz prawdopodobnie nie byłby bardziej lub mniej kasowy. Byłby po prostu innym filmem.

JH: Ale pewnie dużo więcej fanów Star Wars by na niego przyszło.

LU: Albo Rosjan, gdyby to był Timur.

SC: OK. Lou Reed umarł w zeszłym roku. Chciałbym usłyszeć może parę słów na temat pracy z nim przy ostatniej znaczącej kolaboracji i daniu mu w moim mniemaniu niesamowitego kopa. Myślę, że potrzebował takiego wzmocnienia od was, chłopaki. I jak praca z nim wpłynęła na was i jak może wpłynąć na to, co zrobicie?

KH: Muszę powiedzieć, że strata Lou to po prostu porażka. W moich oczach był wielkim źródłem inspiracji. Był poetą, który zawieszał gitarę i grał rock’n’rolla. Takim go widziałem i to wielka szkoda, ze już go z nami nie ma. Osobiście podobał mi się sposób, w jaki z nami nagrywał. To nas zaskoczyło, zszokowało, postawiło na gruncie, z którym nie byliśmy zaznajomieni, z całkiem interesującymi rezultatami, to na pewno.

SC: Czy to grunt, na który jeszcze wstąpicie?

KH: Nie wiem, czy to jeszcze może zdarzyć się bez Lou.

LU: Wniósł te niesamowicie inspirujące teksty, które nas wystrzeliły i to był pierwszy raz, kiedy tekst za tekstem były wyrzucane jako punkt startowy. To nie tak, że nie jesteśmy na to otwarci, ale jak mówi Kirk, Lulu była kompletnie kierowana przez niego. Byliśmy współkonspiratorami, którzy byli także…

KH: Wsparciem.

LU: …byliśmy, by urzeczywistnić jego wizję. Dla mnie zawsze wydawało się, że on rządzi, a naszą pracą było podrzucanie mu materiału. Mogliśmy dać mu rzecz, która pochodziła z innego miejsca, z którego nigdy nikt mu nic nie dał i on naprawdę się do tego odnosił. Ale ostatecznie, to ciągle wygląda jak jego rzecz i taki był pomysł od początku. Nie myślę, że chciałbym zrobić to ponownie, ponieważ już go nie ma.

RT: Myślę, że to było wspaniałe dla nas. Koncert w Niemczech, gdzie zagraliśmy jakieś 5-6 piosenek?

KH: To było dobre!

RT: To było naprawdę fajne, bo nie robiliśmy tego z nim i z nikim innym, by wyjść z kimś jako zespół towarzyszący. To było nowe doświadczenie i wyzwanie dla nas.

JH: To było dla nas uziemiające. Był przyzwyczajony do bycia samemu i robienia tego, czego potrzebował i chciał i nie bał się nikomu o tym powiedzieć. Bez filtrów, po prostu on.

KH: Powiedziałby NIE.

JH: Co było inne. To była postawa innego pokolenia. Nauczyliśmy się co grało, a co nie grało za dobrze. Jaka jest najlepsza droga do osiągnięcia dobrych rezultatów w studio; to jest zawsze dobra zabawa. Były też szalone hałaśliwe rzeczy i nawet nie wiedzieliśmy co robimy. Naciskasz nagrywanie i jest „Teraz zrobię to, a wy patrzcie.” I patrzyliśmy. Włączyliśmy się i nagle pojawiały się jakieś hałasy, które się wznosiły i opadały, odpływały i przypływały, poruszały się. Muzyka płynęła bez konkretnego planu. Był kierunek, ale nie było żadnych instrukcji, jak się tam dostać. Poza tym naprawdę podobało mi się, że nie byłem głównym tekściarzem i mogłem skupić się na muzyce. Mogłem skupić się na grze i na tym, czego potrzeba było w danym fragmencie. Potrzebujesz formy, riffu, a Lou był zawsze przeciw formom i powtarzaniu. Więc ciężko było za tym nadążyć, bo my to robimy. Mechanizm Metalliki jest tym, z czym mierzymy się od samego początku, prawda? Kiedy wszedł (podczas prób w Nowym Jorku dla Hall of Fame) był w stylu „wy jesteście jak roboty, człowieku.” Ale kiedy poczuł tą energię, co się może stać z tą maszyną, on ją trochę poluzował. I kiedy ją poluzował mieliśmy więcej zabawy i każda próba była dla nas wielką przygodą.

SC: Wracam do tego i zostawię już to po tym ostatnim punkcie, ale maszyna, o której rozmawiamy i do której się odnosicie, którą poluzował, czy pozostała trochę wyluzowana? Czy ty (James) odwrócisz się pewnego dnia do chłopaków i powiesz „Wiecie co, nie przeszkadzałoby mi, gdyby ktoś podrzucił parę pomysłów na teksty, to byłoby świetne.” Czy to jest możliwe?

LU: Phil Towle? (zbiorowy uśmiech)

SC: Albo czy myślicie, kiedy przychodzi do pisania albumu, że powróci ta maszyna, która sprawowała się najlepiej?

JH: Kluczem jest czas. Możemy próbować kogokolwiek w związku z nową płytą. Co zakładasz? Hej, myślę, że byłoby wspaniale, gdybyśmy zamienili się instrumentami, albo cokolwiek innego, bo możemy. Mamy własną wytwórnię! Mamy własne miejsce. Możemy robić co chcemy.

Share. Facebook Twitter Pinterest LinkedIn Tumblr Email
Previous ArticleAndreas Kisser o reunionie klasycznej Sepultury: „To byłoby oszustwo”
Next Article Perry Farrell (Jane’s Addiction) zły na Metallikę
Michał Dudek
  • Facebook

Gdy w wieku 11 lat poznał "Nevermind" Nirvany, nic nigdy nie było już takie samo. Od tamtej pory pozostaje niezmiennie wierny swojej jedynej prawdziwej miłości - muzyce rockowej. Od 16 lat jeździ na koncerty, kolekcjonuje płyty, potrafi wymienić chronologicznie wszystkich członków The Fall. Zapatrzony w największych, ich wzorem pragnie rozsiewać... dobrą rockową nowinę!

Related Posts

Metallica: Zadaj pytanie zespołowi!

Metallica o słowie na „p”, koncercie na Antarktyce + przygoda Kirka z telefonem [So What! Vol. 21 1/2014]

Metallica o przełomowym koncercie w Chinach, inspiracji i kreatywności [So What! Vol. 21 1/2014]

Najczęściej czytane
25 sierpnia 2022

Great September: Wielka muzyka zaczyna się od małych scen

23 września 2021

Soundedit ’21: Planetarium Lema, Skalpel i Lydia Lunch

17 sierpnia 2021

Mystic Festival 2022: Opeth, Mastodon, Killing Joke, Mayhem, Heilung i inni dołączają do programu

15 sierpnia 2021

Me And That Man: Fotorelacja z Poznania [12.08.2021]

12 sierpnia 2021

Soundedit ’21: L@ Woman, czyli płyta The Doors w całości na żywo

O nas | Skład redakcji | Dołącz do redakcji | Współpraca
2021 Deathmagnetic.pl

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.