Kilka dni temu Tom Araya, wokalista i basista Slayera, udzielił wywiadu dla amerykańskiego magazynu Revolver. Charyzmatyczny muzyk mówi głównie o postępach w pracy nad nowym albumem, następcą „World Painted Blood” z 2009 roku. Ponadto został poruszony temat braku Jeffa Hannemana podczas procesu twórczego. Najciekawsze fragmenty rozmowy tłumaczymy poniżej:
O tym, na jakim etapie znajduje się praca nad nową płytą:
Teraz album jest poddawany miksowi i masteringowi, ale wciąż musimy usiąść i wymyślić tytuł, okładkę, nazwy utworów i tracklistę. Nagraliśmy 13 kawałków, prawdopodobnie umieścimy 10, ale kto wie? Może będziesz miał szczęście i umieścimy wszystkie.
O wpływie Terry’ego Date’a (producent) na materiał:
Terry jest ważną częścią krążka. Był bezstronny, co jest naprawdę przydatne, gdy pracujesz z kimś. Myślę, że dostał kilka naszych świetnych wykonań. Pracowanie z nim było wielką przyjemnością.
O braku Jeffa Hannemana podczas procesu twórczego:
Od momentu jego śmierci było po prostu dziwnie, ponieważ już nigdy nie będzie go z nami, rozumiesz? Nawet, gdy żył czułem się dziwnie. Tak, brakowało mi go w trakcie procesu. Ale sądzę, że on definitywnie jest częścią albumu, nawet jeśli nie było go w fizycznej formie.
Czy na wydawnictwie wykorzystano stare nagrania Jeffa:
Nad albumem rozpoczęliśmy prace trzy lata lemu, gdy Jeff był jeszcze z nami. Jest jedna ścieżka nagrana z nim, do której teraz tylko dodaliśmy wokal. Mamy ogromne szczęście.
O nagrywaniu ścieżek gitary przed Gary’ego Holta (Exodus):
Kerry poprosił Gary’ego, by przyszedł i nagrał ścieżki gitary prowadzącej do kilku kawałków. Gdy przybył, uszkodził sobie nadgarstek. Mówię serio! Dobrze, nie uszkodził go, ale jak sam twierdzi był dosyć obolały [śmiech – przyp. red.]. Gary dał z siebie wszystko.
O tematyce nowych tekstów:
Standardowe tematy – konflikt, konfrontacja, religia. Wszystko na temat problemów społecznych, które zdominowały ludzkość. To album Slayera, wiesz co mam na myśli? To będzie naprawdę potężna płyta, niech wszyscy o tym wiedzą!

