Swoją relację zacznę od samego dotarcia na koncert, gdyż zawiera on pewien ważny, dla mnie nawet bardzo, szczegół. Trasa do Warszawy przebiegła sprawnie, mieszkam w okolicach Łodzi, więc nie mogła trwać nie wiadomo jak długo, ale oczywiście jeśli chodzi o koncert to odliczałam dni w momencie, gdy wiedziałam,że mam zakupiony bilet(jak to ja 😀 )Wracając do tematu ;p, jednakże dalsza podróż ,,wewnątrz„ miasta była dość dłuuuga. Osobiście irytowały mnie wciąż powtarzające się w CB Radio pytania dotyczące koncertu(pozdrowienia dla wszystkich Mobili 🙂 )- miałam ochotę wziąć słuchawkę od tego urządzenia i poinformaować wszystkich słuchaczy co tego dnia będzie miało miejsce w Stolicy, a co najważniejsze, KTO zagra. Po chwili zastanowienia zrezygnowałam- bo kto by chciał, stojąc w korku, słuchać rozwrzeszczonej nastolatki, która ,,nadaje„ o jakimś koncercie(o zgrozo!). Będąc ok.1,3 km od Stadionu usłyszałam syreny i samochody(a w tym nasz), zaczęły się rozjeżdżać na boki. Pomyślałam, że to pewnie kolejna karetka pogotowia,która niedawno nas mijała. Kopara mi opadła poprzez następne wydarzenia. Zobaczyłam policjanta na motocyklu,a za nim ,,eskortę„ samej Metalliki!!!!!!!! Jednak moje,coś tam w mózgu, nie pracowało na tyle sprawnie,by momentalnie połączyć fakty…Najpierw jechała czarna ,,osobówka„(marki niestety nie zauważyłam), a następnie trzy ,,większe„ samochody (coś takiego jak vito?)- również czarne. Choć szyby były przyciemnione, dane mi było zobaczyć część twarzy James`a ! i obok siedzącego, prawdopodobnie, Kirka!(widziałam lok włosów 🙂 ). Wszystko to trwało może 2 minuty,ale ja widziałam to wszystko jak w zwolnionym tempie. Piszczałam, może krzyczałam- tego nie pamiętam, w mojej głowie przewija się tylko obraz min moich współtowrzyszy podróży, które świadczyły o takowym zachowaniu(pozdrwamiam Ciocię Madzię i Pawła :*) Ale powiecie teraz, no dobra, wszystko ładnie, tylko,że tyle już piszę i piszę,a tu jakby brak relacji z koncertu.. Już się streszczam, naprawdę staram się jak mogę, ale jet to dla mnie tak ważne,że chciałam się z Wami tym podzielić, naprawdę to będzie ze mną do końca życia 🙂 Otóż, naturalnie dalszy kilometr do Narodowego był dla mnie męką.. Strasznie mnie wtedy ,,nosiło„, nie mogłam sobie znaleźć miejsca w aucie.Gdy wreszcie dotarliśmy, usłyszałam jak niestety,ale kończył już grać Anthrax. Trochę nie pdobała mi się organizaja,ale po całych ,,ceregielach„ z opaską GC stałam już kilka metrów od sceny. Alice in Chains już grali!(nie znam dobrze tego zespołu,ale po 11.07 polubiłam ich bardziej, świetni są!).Gdy zaczął się koncert. Cóż.. jak to opisać, nigdy czegoś takiego już chyba nie przeżyję. To jest nie do opisania,chociaż wtedy niestety nic nie zwolniło tempa, czas nie chciał się zatrzymać wszystko było takie niezwykłe i takie ulotne,a jednocześnie zostało w moim sercu już na zawsze 🙂 Byłam naprawdę blisko, a przez prawie cały koncert oprócz skakania, stałam na palcach,żeby móc lepiej Ich zobaczyć…Chyba ,,popłynęłam„ jeśli chodzi o koncert,każdy utwór na żywo wydawał mi się ,,nieziemski„, niezwykły..coś, powtórzę, nie do opisania. Metallica dała z siebie wszystko i jeszcze więcej, panowała świetna atmosfera. Metallica dała mi ogromną radość, jakby przez te ponad 2ipół godz.zabrali mi wszelkie problemy i dozwolili tylko i aż: czuć. Czułam w tym wszystkim wokół jakąś moc i przede wszystkim niczym niewymuszoną radość, uśmiech bez opamiętania na mojej twarzy to naprawdę rzadkość.A i zapomniałabym, przed wejściem zespołu na scenę fani z górnych trybun zrobili świetną falę, bardzo fajnie to wyglądało w moim sektorze, to było ekstra! Po koncercie chciałam zaciagnąć moich współtowarzyszy pod scenę,ale nie pytajcie mnie dlaczego- sama nie wiem co mi się wtedy ubzdurało, przecież Metallica już zeszła 🙁
Chociaż moje uszy rejestrowały, góra, co drygie dźwięk dobiegający ze świata, to udało mi się dotrzeć z powrotem na parking i po ponad godzinie byliśmy już w drodze. Byłam zmęczona, to fakt(nigdy nie bolały mnie tak nogi 😀 ), ale nigdy nie będę żałowała wydanych 350,- na GC. To był mój pierwszy koncert, ,,koncert życia„ i zanim się skończył to obiecałam sobie,że z pewnością to nie moje ostatnie spotkanie z Metallicą. Dzięki wielkie za uwagę:)
PS:Jeśli miałabym wybrać, którą chcę książkę, to poproszę o ,,W pogoni za Metallicą„. Widziałam Meniosa 😉 na koncercie i ,,bije„ wręcz od niego taka fajność, ma pewnie ciekawą osobowość.. i to sprawiło,że chciałabym poznać choćby kilka z podróży jakie odbył za zespołem. A poza tym moje ostatnie oszczędności wydałam dziś na zakup właśnie ,,Bez przebaczenia„( mam nadzieję,że to nie tylko zbieg okoliczności ;p)> Metallica jest ze mną tak naprawdę od zawsze- za sprawą mojej cioci,która słuchała Ich, jak pamiętam, przy mnie. Gdy w pewnym momencie mojego życia czułam,że nie dam rady sama to właśnie wiara i muzyka przyszły mi z pomocą. W każdym utworze, tekście odnajduję coś innego za każdym razem i to jest właśnie piękne< Dziękuję deathmagnetic.pl, za ten news oraz za to jak opisujecie Metallicę i za to jak prowadzicie stronę. Wszystkiego dobrego.
