Kiepskie brzmienie pierwszego singla – eksperci nie wierzą w winę błędu technicznego
Kilkanaście dni temu, tuż po wydaniu The Day That Never Comes, w Internecie rozgorzała wielka dyskusja na temat jakości pierwszego singla. Użytkownicy wielu witryn, w tym Mission: Metallica Platinum zauważyli, że dźwięk jest delikatnie mówiąc – dziwny. Dalej wszystko potoczyło się samo, trwa słowna przepychanka na temat brzmienia całej płyty i masteringu, który usłyszymy na własne uszy już za kilkanaście dni. Oficjalne forum na Metallica.com rozgrzane jest do czerwoności, gdzie osoby narzekające na brzmienie dyskutują z tymi, którzy nie mają mu nic do zarzucenia.
Asbj?rn Slettemark, z norweskiego magazynu muzycznego Faro Journalen, potwierdza zgłoszenia skarg dotyczących jakości nowego singla, udostępnionego przez iTunes w zeszłym tygodniu. Jednak manager Universal Music Norway, Eivind Slotsvik, zapewnia że wkrótce na iTunes pojawi się nowa wersja tej piosenki.

Jednocześnie Slotsvik stwierdza, że wersja audio The Day That Never Comes udostępniona norweskiemu radiu i prasie nie jest tak złej jakości jak ta, którą można usłyszeć za pośrednictwem iTunes.
Wszystko co wiemy to to, że coś jest nie w porządku z wersją singla przesłanego do iTunes. Singiel, który utrzymaliśmy nie zawiera podobnych błędów.
Faro Journalen ściągnął wersję piosenki udostępnioną prasie przez Universal Music Norway, a następnie przekazał ją Lasse Svendsen, redaktorowi naczelnemu norweskiego magazynu Lyd & Bilde (Sound & Vision). Svendsen był zszokowany, tym co usłyszał:
Mój Boże, to jest niestety klasyczny przykład tego, jak kiepskie efekty daje praca techników studyjnych i muzyków z drogimi kompresorami i ogranicznikami. Plik muzyczny 313 kbps AAC nie jest wcale taki zły, ale ktoś postanawia zmaksymalizować głośność przy pomocy kompresora w efekcie czego cały plik tworzy nieład. Talerze brzmią jak potłuczone szkło, perkusja jak łamanie drzewa a brzmienie gitar, które są zmiksowane równie głośno, przyprawia o uczucie wpychania śrubokręta do uszu.
Kjartan Overby jest odpowiedzialny za archiwa muzyczne w norweskim narodowym radiu NRK. The Day That Never Comes był jednym z najczęściej granych w ciągu tygodnia utworów. Overby oznajmił Faro Journalen, że natychmiast zareagował na jakość brzmienia piosenki:
Nigdy nie słyszałem czegoś takiego w innych utworach dodawanych do archiwów. To nie jest prawdopodobnie błąd techniczny, plik był już taki, gdy otrzymaliśmy go od Universal Music.
Redaktor naczelny Lyd & Bilde, Svendsen, nie ma wysokich oczekiwań co do pełnej wersji albumu “Death Magnetic”, który ma pojawić się w sklepach na całym świecie 12 września. ?Możemy mieć tylko nadzieję, że CD nie będzie brzmiało tak kiepsko, ale nie mam co do tego zbyt wiele złudzeń”.

Przedstawiciel strony internetowej Mission Metallica przesłał zarejestrowanym użytkownikom strony wiadomość mailową dotyczącą problemów z jakością singla, oznajmiając, że wynika to z procesu tworzenia wersji wzorcowej. Nie jest to ta wersja, którą można będzie usłyszeć na albumie.
Zidentyfikowaliśmy źródło problemu aby zapobiec podobnym sytuacjom w przypadku kolejnych singli opublikowanych przed 12 września, dodał.
Pomimo tego, że zespół sam nie odniósł się jeszcze do tej sprawy, wydawać by się mogło że źródło problemu tkwi nie w sposobie zmiksowania utworu, a w samym procesie tworzenia. W związku z faktem, że do oficjalnej premiery pozostały dokładnie 2 tygodnie jest mało prawdopodobnym, że jakiekolwiek zmiany w wersji utworów zostaną wprowadzone. Jest to scenariusz, który z pewnością zawiedzie najbardziej lojalnych fanów wyrażających swą dezaprobatę brzmieniem nowego singla.
Zobacz również:
10 komentarzy do “Kiepskie brzmienie pierwszego singla – eksperci nie wierzą w winę błędu technicznego”
Dodawanie komentarza









Metallica skończyła się po Master Of Puppets, teraz to jest papka z MTV dla ciemnych mas.
Dali wersję DEMO żeby podgrzac atmosferę -- a jak będzie brzmiec płyta dowiemy się 12 albo z teledysku -- próbki tego są na końcu TRAILERA do missionmetallica.com
przynajmniej nie beda brzmieli tak cukierkowo, jakby wszystkie panienki chcialy. niech wroci stara dobra Meta!
jak pisalem na overkillu, wszyscy recenzenci, ktorzy mieli okazje przesluchac DM, w swoich tekstach nie pisza nic zlego o brzmieniu (a tego co dostalismy w mp3 nie sposob nie zauwazyc)- jeden z nich odpowiada na pytania na forum MM -- oczywiscie pierwsze jakie padlo -- o brzmienie :) zapewnial kilka razy ze jest ‘crystal clear’, ladnie slychac basik, gitarki maja miecho. Jedyne co zlego powiedzial (i nie tylko on) to ze perka za glosno w miksie jest. No ale tego sie mozna bylo spodziewac ;) Takze panowie, nie ma co rzezbic w gownie, za 2 tyg dostaniemy plyte i wtedy sie przekonamy. Nic juz na to i tak nie poradzimy :)
PS. pozdrowienia Didymos, tak jak ToMek mowil odwalacie kawal dobrej roboty :)
Joel McIver też bardzo pozytywnie wypowiadał się o brzmieniu, szczególnie perkusji.
Ciekawa sprawa z tym brzmieniem. W obu utworach da się zauważyć sporo “górki” w brzmieniu (jest jej zdecydowanie więcej niż w produkcjach z udziałem Boba Rocka)
Niestety cześć z tej górki to niezbyt przyjemny “piach”. Taki efekt powstaje z reguły z dwóch powodów albo ktoś na equalizerze za bardzo podbarwi wysokie częstotliwości, albo jak podkręci się za mocno volume (zwłaszcza przy rejestracji cyfrowej) np przy użyciu kompresora. W obu przypadkach dochodzi do przesterowania sygnału co się właśnie objawia “zapiaszczenie” ścieżki audio. Pytanie czy ktoś w studio dał ciała czy może gdzieś po drodze ktoś przegiął. Skompresowane pliki audio zwłaszcza przygotowane pod emisję w radiu poddaje się też normalizacji czyli innymi słowy dopasowuje się poziom głośności tak aby wszystko co leci na antenie było grane z ta samą głośnością i może na tym etapie ktoś przegiął. Zastanawiające jest to głównie dlatego że mastering całej płyty kończył się już po ukazaniu się pierwszego singla.Cóż… poczekamy, usłyszymy.
Pozdr…
Moim zdaniem dali wersje taką jaka była pod ręką. Najgorsza perkusja, nagrany przesterowany sygnał(zbyt wysoko poziom wysterowania) Nie ma co panikować, na pewno nie będzie tego na płycie (Metallica by nam tego nie zrobiła:)
Dzięki, ToMeK!
A jeśli chodzi o brzmienie, to myślę że do żadnego przypału tutaj nie dojdzie. W końcu ‘My Apocalypse’ jest dobrze poustawiane, nie licząc pewnej kompresji na potrzeby internetowe. Nie zapominajcie kto jest producentem tego albumu :)
Miło Cię słyszeć, szefie ;) Pozdrowienia od naszej ekipy dla całego Overkill.
Razem niesiemy flagę Metalliki !
Co do samej treści -- chodzą ploty że naprawdę na płycie brzmienie może być dziwne bo ktoś przesadził z “volume” przy nagrywaniu. Osobiście traktuję takie informacje z przymrużeniem oka.
Odawalcie kawał zajebistej roboty -- szacunek i grtatulacje !!