The Day That Never Comes – znamy pierwszy singiel z Death Magnetic
Przed kilkdziesięcioma minutami mieliśmy przyjemność posłuchać pierwszego singla z Death Magnetic. The Day That Never Comes – bo o nim mowa, mimo wcześniejszych zapowiedzi premiery radiowej, pojawił się na oficjalnej stronie zespołu na Metallica.com. Pełną piosenkę można przesłuchać tutaj.
Oczywiście jest to streaming…
Piosenka jest także dostępna na youtube:
Czekamy na teledysk!!! Tutaj można zobaczyć The Making Of, czyli plan teledysku i pracę nad nim:
Co można powiedzieć? Piosenka dziwna, styl – do którego Metallica ostatnimi czasy nas nie przyzwyczajała… Zaczyna się wolno, by z czasem przerodzić się w szybką i thrashową piosenkę. Koniec jest nagły i niespodziewany.
Po kilku przesłuchaniach można stwierdzić, że słychać w niej Loada (początek piosenki) oraz And Justice For All – a w szczególności piosenkę One. Generalnie jest dobrze – St. Anger ma naprawdę dobrą następczynię, miejmy nadzieję, że faktycznie cała płyta będzie trzymała poziom.
Jesteśmy również ciekawi Waszych opinii o The Day That Never Comes!
Zobacz również:
71 komentarzy do “The Day That Never Comes – znamy pierwszy singiel z Death Magnetic”
Dodawanie komentarza









p.s. nie mowmy o perkusji Larsa… nie jest on perkusista wszechczasow ale swoje robi ;-)
Do Sz. Pana steelin: jesli po przeslychaniu My Apocalypse dalej zżynaja z Loadów to mam watpliwosci czy tych samych kawalkow sluchamy;) Nawet co do TDTNC…. gdzie tam Load? Trashowe brzmienie z drugiej polowki utworu… prosze o wskazanie kawalka z (Re)Loada przynajmniej podobne do tego. W/g mnie jest to najlepszy kawalek jaki Meta nagrala od conajmniej 15 lat (nie licze My Apocalypse bo zbyt wczesnie zeby porownywac te dwa kawalki). Pozdrawiam.
Jak dla mnie to czekam na całą płytę. Dwa pierwsze utwory są moim zdaniem ciekawe czy warto ich słuchać jasne że tak, zawiedzonym współczuje hehe. Mi podobają się dawno nie słyszałem takiej metallici fakt że się zmienili ten nowy Rob no jak śie słucha starej metallici to brzmi całkiem inaczej ale to jest metallica i jest naprawde dobra.Ciekawe jak by się słuchało tego gdybym nie znał ich wcześniej myśle że byłoby extra :)
pozdrowienia dla wszystkich fanów !!!!!!!!!!!!!
Pieknie nie moge sie doczekac.
Powiem jedno -- mnie osobiście intro powala, zwłaszcza gdy po riffie jest ponownie clen. Po prostu koniec. Słucham tej piosenki od ponad 2 godzin w kółko. Kompletny odstrzał, tekst też super…
Ma ktos moze ochote TDTNC w nowej, nie trzeszczacej wersji z MM wrzucic na rapida czy cos? Jak juz jest to przepraszam, ale chyba jestem zbyt leniwy zeby przegladac wszystkie komenty i sciagac wszystkie torrenty z tym utworem:) Z gory dzieki.
Fade to black spotyka Unforgiven 2, gwałcą się analnie a w finale mamy bezpłodnego mutanta.
Steelin -- założę się Hetfield z Larsem nie wiedzieliby o czym piszesz -- ci z 1986 r. z pewnością.
TDTNC -- można by opisac z podobnym uwielbieniem, bo się dużo dzieje w nim.
Co do jakości produkcji to wydaje mi się, że wypuszczono specjalnie przybrudzoną wersję, zeby podgrzac atmosferę.
Cyt: “Tu muszę powiedzieć że riff mi sie podoba, z tym że ma jedną OLBRZYMIĄ wadę -- grany jest w kółko.”
Buhahha od tego są riffy, żeby grac je w kółko, co byś chciał co 4 takty inny riff?
Marudzicie jak dewoty w konfesjonale, zarzutów po prostu nie da się poważnie traktowac.
Od Metaliki ludzie oczekują nie wiadomo czego, tak jakby w latach 80 nie wymyślono już prochy w dziedzinie metalu.
Większośc malkontentów chciałaby starej Metalliki, która nie gra i nie brzmi jak stara Metallica.
Ja bym chciał żeby nagrali dobrą metalową płytę, z dynamicznymi utworami, bo tego mi brakowało w ich twórczości (jeśli chodzi o St Anger -- to jest po prostu sklecona na siłę, ciekawa ale nie powalająca w żadnym elemencie) bo ich poszukiwania przez ostatnie 15 lat były dosyc karkołomne, chociaż z 2 strony nie wyobrażam sobie Metalliki bez tego co w tym okresie stworzyli.
Pamiętam jak nagranie Black Album -- było przez całe moje otoczenie odbierane jako tragedia narodowa, a po czasie okazało się to pewnym kultem.
a ja się cieszę, że teoria muzyki jest mi tak samo znana jak Suahili, dzięki temu mogę oceniać zero-jedynkowo :-) fajne/nie fajne. A TDTNC -- fajne
Mam wykupiony MM Platinum i jakość TDTNC który został tam udostępniony jest poniżej g*wna ! Kawałek jest fajny ale tego się nie da słuchać, niby 256kb/s ale jest kompletnie przesterowany ! Coś nie tak z SPL, Panowie od Masteringu chyba przesadzili, jeżeli takie coś będzie na DM to masakra !!! Uważam, że jezeli się za cos bierze pieniądze to powinni udostępnić ten kawałek w dobrej jakości albo wcale !
Gdyby nie ta shitowa jakość to kawałek ogólnie dobry, czekam do 12.09…
Tekst dany przez jasia zawiera błędy. Ogólnie lyricsy krążące po necie nie trzymają się kupy ;).
Mistrz (Kirk Hammett) pokazał na co go stać powielu latach. Solo jest świetne!!!!!!!!!
MarQ, nie wkradam się w gusta, tylko ukazuję, co nie wpasowuje się w moje. Terminu “bluźnierstwo” użyłem, ale zaznaczyłem, że nie mam zamiaru jednoznacznie określać czegoś, co jest kwestią gustu. Nie widzę w utworze nic z Killa, za to zbyt wiele z Loadów. To jeden z aspektów, które mnie zawodzą, bo jeśli mieliby już kopiować, to niech kopiują z czegoś naprawdę dobrego. Sam Kill był mocną kopią dokonań Motorheadu, ale ze szczyptą innych inspiracji, co nadało całości dynamiczny i oryginalny charakter, nawet jeśli same utwory wewnątrz albumu nieraz się kopiowały. Loady tymczasem były bardziej spokojne, można powiedzieć “zamulające”, więc dodając do tego atrybut “kopia” otrzymuje się produkt słaby. Ja widzę tam dużo kopiowania i to dużo z Loada, więc nic dziwnego, że kawałek mi się nie podoba. Lubię posłuchać czasem Loadów, ale powielanie to już dla mnie za wiele, niestety. Levabul zwrócił uwagę na bardzo ważną rzecz -- te riffy nie są szalone, pokrętne, jak dawniej, to nie jest np taki Sad But True, gdzie po uderzeniach młotem mamy kilka szybszych, świdrujących nutek, które robią różnicę, robią HETFIELD, a nie Hetfield. Są proste i muzycznie niemal bezwartościowe -- znaczą tyle co Slayer ze swoim 32xD6 na takt, conajmniej dla mnie. Chcę pokazać, że liczy się efekt, a nie matematyka, żeby nikt mnie bezdusznym analitykiem nie nazwał: Black Sabbath i ich tytułowy utwór to 3 nuty z tak mrocznym efektem, że nie potrzeba komentarza.
PS. Ta dzisiejsza próbka #5 jest świetna, więc widocznie nie należy zmieniać podejścia po jednym utworze. :)
PS2. Tam wcześniej chyba wkradł się błąd z tymi skalami, ale nie chce mi się już sprawdzać.
kurwa przeca chcieliscie tych zrzynek od 15 lat!!! to teraz znowu zle? czego ludzie chcecie loadu nie st anger nie zrzynek nie … o co chodzi
sanitarium fade jest niesamowicie skomplikowane hehe -- gościu nie pograżaj się z ciebie analityk jak …
Mieszane uczucia. Z jednej strony lepiej niż na st. anger, z drugiej.. no dziwne to, jak cała metallica ;]. Kawałek strukturą przypomina Fade to Black i One, niestety nie ta jakość..
Słucha się całkiem spoko. Jest sporo fajnych dźwięków, ale jakoś tak do siebie nie pasujących.
Liczyłem, że Rick wniesie coś nowego. Niby wniósł, bo jest lepiej niż było ostatnio, ale wszystko to jakieś niespójne, kulawe i proste. Nie mam zamiaru wybrzydzać, o w końcu jeden kawałek dopiero (no drugi, ale live to live), ale naprawdę spodziewałem się czegoś lepszego. Sposób tworzenie przez nich muzyki zaczyna mnie po prostu drażnić (hej, mamy 5 riffów, zróbmy z tego kawałek).
pzdr
Ogólnie utwór nie jest zły, ale wkurza mnie jeden BARDZO ważny dla mnie szczegół: te cholerne zrzynki z ‘Fade to Black’ i (przede wszystkim) ‘One’. Ja rozumiem, że panowie chcieli coś zrobić w starym stylu, ale niemal kopiowanie fragmentów z kultowych już kawałków? Bez przesady…
Pozdrawiam ;]
Pewnie mnie zjecie, ale musze stwierdzić ze w dużej wiekszości zgadzam sie ze steelem.
Intro rozpoczyna sie od baanalnego intra na cleanie i wtórującej mu gitarze solowej -- nic specjalnego. Następuje przejście(powiedzmy ze niezłe) po czym wchodzi riff wersu. Tu muszę powiedzieć że riff mi sie podoba, z tym że ma jedną OLBRZYMIĄ wadę -- grany jest w kółko. Po 2 zwrotce juz zaczynam mieć go stanowczo dość. Refren jest, no co tu by nie mówić -- prosty strasznie od kilka powerchordów. Po 2 refrenie rozpoczyna się jakby druga część utworu. O ile w pierwszej cześci można bylo sie naliczyć w sumie chyba z 3 riffów, o tyle w drugiej części Metallica na siłe chciała udowodnić że potrafi wpakowac jak najwięcej riffów w kawałek. Szkoda tylko że te riffy są strasznie proste. Rozpoczyna się przejściem które praktycznie w moim odczuciu nie pasuje do pierwszej części utworu, przez co utwór sprawia wrażenie nie do końca obmyślanego. A potem już jest tylko masa riffów Jamesa z których wszystkie sprowadzają się do jednego krótkiego słowa -- powerchord. W tzw. miedzy czasie kirk rozpoczyna swoje solówki. Solówki sponsoruja literki T.A.P.P.I.N.G. Wszystkie grane sa na jedno tempo, przez co strasznie zaczynają sie nudzic. kirk chciał chyba powtórzyć kultową solówke z One i nie do końca mu wyszło. Praktycznie duża cześc solówki opiera się na tym co gra gitara rytmiczna. Zero pomysłu. No i oczywiście perka larsa w całym utworze nie stoi na najwyższym poziomie, wszystko jest strasznie jednostajne, ale nie kopie sie leżącego wiec to przemilcze.
I żeby nie było że to jest najgorszy utwór metallici -- wcale nie jest. Słyszałem wiele gorszych (głównie load, reload) ;). Wczoraj byłem w stanie dać max 1,5 jak ocenę dla utwóru. Dzisiaj już z czystym sumieniem daje 3. a riff kirka w 5:59-6:00 naprawde miecie :)
Podsumowując -- wszystko jest za proste! ale moze to ja mam za duże wymagania licząc na drugie battery, sanitarium, fade to black, mastera, one…
Pozdrawiam wszystkich fanów Metallici ^^
kawałek jest cienki jak dupka węża jak chcecie dobrego ”hejwi metalu” to posłuchajcie disturbed Indestructible
utwór jest wykurwisty dla dopiero od 5 minuty -- naserio mistrzostwo -- a tak to średnio…