Jak wiemy od zespołu i z różnych źródeł, produkcja nowego filmu 3D Metalliki „Through The Never” pochłonęła 16-18 milionów dolarów oraz 3 lata pracy (w tym rok na stworzenie samej sceny). Lars Ulrich stwierdził w jednym z wywiadów około premiery, że będzie zadowolony, jeśli wyjdą na filmie przynajmniej na zero. Wygląda jednak na to, że – podobnie jak w przypadku festiwalu Orion Music + More (który w przyszłości jednak może okazać się dobrą inwestycją) – film na siebie nie tylko nie zarobi, ale straty będą dość duże.
Choć produkcja oficjalnie pobiła IMAX-owe rekordy popularności w weekend premiery (1,67 miliona dolarów, w tym $780.000 pierwszego dnia), mimo ekspansji na 589 zwykłych kin tydzień później, film dzięki temu zarobił dodatkowo jedynie $697.763, co na ten moment daje łączną sumę zaledwie $2,7 miliona. Taka gotówka zmieściłaby się w jednej torbie – można by pomyśleć, że DeHaan – uosabiający fanów Metalliki jako Trip – przeszedł przez całe to piekło właśnie po nią. Tylko i aż. Oby pokryło to chociaż jego gażę.
Zważywszy na pustki, jakimi świecą sale kinowe podczas projekcji po premierze (podobne doniesienia z USA i Europy, sami byliśmy tego świadkami w niedzielę) nie zapowiada się, by mimo zintensyfikowanego marketingu napływ gotówki z kas biletowych znacząco się zwiększył przez nadchodzące kilka dni. Przekroczenie $3 milionów to raczej maksimum, na jakie można liczyć, choć same wejściówki na film to oczywiście nie wszystko.
Aktualizacja: Metallica dodała kilka mniejszych krajów + większą Australię do ponadprogramowej listy państw, w których film można jeszcze obejrzeć. To na pewno pomoże wynikom finansowym, choć ciężko powiedzieć, na ile. Warto również dodać, że wcześniej wspominane kwoty dotyczą wyłącznie Stanów Zjednoczonych, a konkretnie 305 tamtejszych kin IMAX. Licząc ze zwykłymi 589 tamtejszymi kinami, finalny bilans filmu w jego ojczyźnie wynosi $3.168.000. Poza USA IMAX-ów jest mniej więcej jeszcze raz tyle (choć nie wszędzie grano film), można więc optymistycznie przemnożyć jego zarobek z kin tego typu przez dwa. Czyniąc to samo z pozostałymi, zwykłymi kinam 3D (choć tych dla równowagi w Europie + Azji mogło, choć nie musiało, być więcej) otrzymujemy luźny szacunek zarobku w wys. ok. $6 milionów, co nadal stanowi ok. 1/3 budżetu produkcji. Finalne dane poznamy być może z czasem. W długiej perspektywie szansa wyjścia na zero w każdym razie istnieje (wliczając sprzedaż merchu), jednakże nie jest to oczywiście pożądana perspektywa dla produkcji tego typu, które powinny zwrócić się i zarobić na samych biletach (jak np. kosztujący ok. $100 milionów „Gravity”, który w samym USA na dzień dobry odzyskał już połowę budżetu, a ogólnie już zarobił jeszcze raz tyle co kosztował, a wciąż jest jeszcze emitowany). Wracając jednak do pozostałych ważnych, pozakinowych statystyk….
2-płytowa ścieżka dźwiękowa „Metallica Through The Never (Music From The Motion Picture)” (możecie posłuchać jej tutaj) zadebiutowała na 9. pozycji listy The Billboard 200, sprzedając się w samych Stanach Zjednoczonych w nakładzie 25 tys. egzemplarzy w pierwszym tygodniu premiery. Tę samą pozycję odnotowano w Danii (pozycję, nie ilość sprzedanych kopii). W innych krajach nie było wiele gorzej, a w niektórych nawet lepiej. Przykładem jest tu Polska – album u nas pojawił się na 6. miejscu (tak samo w Portugalii). Najlepiej wypadła Austria – 4. miejsce. W pozostałych kilku państwach, w których sprzedaż była wysoko notowana, soundtrack uplasował się na pozycjach 10-35 – „najgorzej” w Holandii (28), Francji (32) i Norwegii (35). Pomiędzy znalazły się: Beliga: 10. i 14. (zależnie od regionu), Nowa Zelandia – 11., Hiszpania – 15., Szwajcaria i Australia – 16., Finlandia – 18.
Niech więc nawet zespół – optymistycznie – sprzeda w długofalowej perspektywie 200 tys. sztuk, to nawet jeśli po pominięciu dotychczasowego pośrednika w postaci zewnętrznego labelu ma więcej niż wcześniejsze $3 na sztuce, powiedzmy $5, to i tak doda to do puli jedynie $1 milion.
Mamy jeszcze koszulki. Wg Larsa, nawet jeśli film się nie zwróci, to może np. się odgryźć na „sprzedaży koszulek w ciągu 7 lat”. Oczywiście mówił to zupełnie obrazowo. Innego merchu związanego z filmem jednak za wiele nie ma. Nie tylko za góra rok już praktycznie nie będzie nim zainteresowania, to powodzenia w zarobieniu na drobnych pierdołach $10 milionów, nawet przy 100%, 200%, czy 300% narzucie.
Na początku przyszłego roku powinniśmy dostać film w wersji na DVD/Blu-ray, która dzięki zawartym na niej opcjom i bonusom powinna przyciągnąć zainteresowania wielu zadowolonych z seansu fanów i w konsekwencji dodatkowo nieco podreperować budżet zaangażowanych stron.
Podobno tegoroczna trasa Metalliki częściowo była spowodowana koniecznością odrobienia poniesionych nakładów (w tym na niedochodowy póki co festiwal Orion). Zespół sam to przyznawał pół-żartem. Jak myślicie, dlaczego pojechali akurat tam, gdzie ich nigdy nie było, lub gdzie ostatnim razem gościli parę dekad temu? Zwiedzanie i bycie „dla fanów” jest fajne i w ogóle, ale tak się przy okazji składa, że można tam też z łatwością wyprzedać większe obiekty nawet po kilka razy, a ponieważ była to Afryka i Azja, przy okazji mieliśmy na miejscu niskie koszty wszystkiego – od hoteli po ekipę pracowniczą. Ich management to nie idioci. Wiemy to już po zeszłorocznej rewelacji, że w zw. z wysokim kursem euro względem dolara opłacało się jechać do Europy – i tak dostaliśmy trasę z całym Black Albumem, mimo że 20-lecie przypadało rok wcześniej.
Zespół (a raczej management) chce też, czego wcześniej nie planował, zabrać wielką scenę zbudowaną dla filmu w trasę. Początkowo była mowa o terminie za 5-10 lat, a już krótko później nagle za 3-5 lat. Mając taki walor, który najwyraźniej w kinie nie wystarczył, trzeba go wykorzystać do maksimum.
Ale wracając do samego filmu – jak średnio oceniają go krytycy i fani? Właśnie tak – średnio. Na metacritic.com zdobył łączną ocenę (fani + krytycy) 61/100, przy czym – nie licząc recenzji w mediach – sami fani dali mu średnio 7.9/10. Na IMDB.com podobnie – 7.8/10, a więc nie celująco, a po prostu bardzo dobrze, przy czym ocenę oddają tu sami widzowie / fani i pochodzi ona jedynie od 2000 osób. Na RottenTomatoes.com średnia z recenzji mediów / krytyków to 6.6/10 (78% polubiła film), fanów zaś 4.3/5 (z ponad 6000 głosów) – 88% fanom się ogólnie podobało.
Fani – jak widać – to jednak zbyt mało, by podbić świat filmu i sal kinowych zwłaszcza, że i my musieliśmy ponieść swoisty koszt alternatywny projektu. Zespół początkowo sam nie zakładał, że film okaże się aż tak czasochłonny i zasobożerny, pobył trochę w studio nad nową płytą, ale niewiele z tego wyszło. Na dobre wejdzie do niego dopiero pod koniec tego roku / na początku przyszłego i nowy album zapowiada się na 2015 rok. Mielibyśmy go w roku ubiegłym lub obecnym, gdyby nie film. W naszej ankiecie nieco ponad połowa z Was stwierdziła, że wolałaby nowy album, nawet jeśli film okaże się niezły. Ok. 13% uznało, że to „kompletna strata czasu i kasy”, reszta zaś w pełni poparła zespół w jego kreatywnym ryzyku.
Sam Peter Mensch, manager grupy z Q-prime, ostatnio stwierdził dużymi literami: „MUSZĄ NAJPIERW NAGRAĆ PŁYTĘ. ŻADNYCH TRAS DOPÓKI NIE MA PŁYTY”. Nic dziwnego. Na tym znają się najlepiej, bez płyty nie ma światowej trasy (i dużych pieniędzy) i chyba tylko na tym jak dotąd wychodzili na duży plus.

