Anthrax: “Worship Music” już w 2011
Ekipa Scoota Iana kończy pracę nad nowym albumem który ma się ukazać na przełomie wiosny i lata tego roku. Krążek ma nosić tytuł “Worship Music”. Wszystkie wokale na płyte nagrywa Joey Belladona!
W trakcie pracy nad płytą(która trwa od…wydania ich ostatniej czyli 2003 roku) zespół dwukrotnie zmienił wokalistę. Dan Nelson został wyrzucony na kilka miesięcy przed planowaną premierą. Następnie, na pewien czas, wyłącznie na koncerty, do zespołu wrócił John Bush. Ten jednak zrezygnował, a jego miejsce zajął Joey Belladonna, z którym Anthrax święcił sukcesy w latach 80. Wszystko na to wskazuje, że Belladonna zostanie na dłużej z uwagi na zbliżające koncert Big Four w Knebworth i Amneville.
Perkusista Anthrax Charlie Benate zdradza: ” Pracujemy nad tym albumem teraz, w trasie.Wydamy go przed końcem przyszłego roku. Prawdopodobnie latem lub wiosną. Piosenki są zupełnie inne. Joey dograł wokale do jednego demo i wyszło z tego coś w stylu “Spreading the Disease” czy “Persistence of Time”. Brzmi to jak kawałki z tamtych czasów.“

Wszystko brzmi wspaniale tylko…ich płyta miała ukazać się już w 2008… ale trzymamy za Anthrax rogi w górze \m/
Zobacz również:
5 komentarzy do “Anthrax: “Worship Music” już w 2011”
Dodawanie komentarza



W połowie września nowa płyta ma trafić do sklepów. Dziś pozostaje nam jedynie cieszyć się darmowym singlem “Fight’Em Til You Can’t”.
Czekam na “Worship Music” z niecierpliwością niczym dziecko na gwiazdkę… byle tylko nie przełożyli premiery.
Chyba, że to żart odnoszący się do śmietnika muzycznego :P co jednak i tak rozprzestrzenia ten cały mem… niedługo już nikt nie napisze nazwy gatunku poprawnie
Bingo!
Nie zdzierżę tego…pisze się THRASH (młócić) a nie trash (śmieć)…nosz cholera…a a nowy krążek Anthrax czekam już od zapowiedzi, czyli od 2005. Jeżeli nie wydadzą “WM” w grudniu 2011 albo w styczniu 2012, to się solidnie wkurwię.
Spoko, jeszcze pewnie do wydania płyty zmienią pięć razy wokalistę i w końcu wokale na płycie nagra James Hetfield :P
A co do newsa, to trzymam kciuki, mam nadzieję na coś świeżego i równie chwytliwego jak We’ve come for you all.