Przedwczoraj wieczorem kanadyjska stacja TV Télé-Québec wyświetliła świeży wywiad z Jamesem Hetfieldem, przeprowadzony przy okazji występów Metalliki w Montrealu. W środku niusa znajdziecie tłumaczenie oraz (bardzo ciekawie zrealizowany) zapis wideo rozmowy…

Fan Metalliki jest lepszym fanem. Naszych fanów interesuje coś więcej niż sama muzyka. Gdziekolwiek jesteśmy, dostajemy najlepszych fanów jakich tylko się da.
James – to prawdziwy zaszczyt spotkać cię. Wiesz, gdy miałem 10 lat, chodziłem do podstawówki, to mój pierwszy taniec z dziewczyną był właśnie do „Nothing Else Matters”, więc ten utwór do dziś jest dla mnie wyjątkowy…. Mam wrażenie, że nas, mieszkańców Quebecu, łączy pewna specjalna więź z wami…
Taka więź jest bardzo uniwersalna dla różnych narodowości, co nie odbiera jednak wyjątkowości relacji z fanami w Quebecu. Każdy fan, który przychodzi na nasz koncert, jest okazaniem nam szacunku. Możesz kupić wszystkie albumy które chcesz, ale jeśli poświęcisz czas na to, by zobaczyć nas na żywo i oddasz nam trochę swojej energii, to to jest najwyższy szacunek jakim nas możesz obdarzyć.
Zostaliście wprowadzeni do Hall of Fame, ale wciąż jesteście tutaj, wasze brzmienie cały czas jest świeże, tworzycie siebie na nowo. Jak udaje się wam utrzymać się na czele stawki?
Nie zastanawiamy się dlaczego tak jest, po prostu to robimy, zachowując szczerość. Bycie w Hall of Fame to całkiem poważna sprawa – wejść na scenę, zostać wprowadzonym do Panteonu, wszyscy chcą cię uścisnąć, wszyscy są w zespole, i wtedy grasz.
Wiesz, chyba właśnie cię oplułem…
Nie! Serio?
Hahahaha!
W takim razie nie będę prał koszulki, wystawię ją na eBay.
Wiesz, widzi się różne kapele jak Van Halen i Black Sabbath i myślisz, że to smutne, więc naprawdę chcieliśmy obalić mit że nie można dostać się Hall of Fame do momentu aż twój zespół się rozpadnie, aż nie wydarzy się jakiś dramat…
Ważne, że Lars i ja przeszliśmy przez bardzo trudny czas. Wielu zespołom to się nie udaje. Ich ego rośnie, puchnie, wybucha. Nie mogą być ze sobą dłużej. Jestem wdzięczny, że Lars i ja przebiliśmy bańki w których się znajdowaliśmy i zaczęliśmy rozmawiać.

Przetrwalibyście bez siebie?
Moglibyśmy, pewnie, ale po co próbować tego? Nie wiem czy byśmy chcieli tego. Nie ma powodu byśmy nie byli razem. To samo powiem o całej naszej czwórce. Jesteśmy dość niezłymi muzykami, ale gdy się zbierzemy razem, to pojawia się ten 'piąty element’, magiczny klucz który umożliwia nam odwiedzenie miejsc i poznanie ludzi których nie poznalibyśmy grając osobno.
Inną rzeczą, z której jestem dumny, to fakt, że cały czas piszemy piosenki dla siebie samych.
Spotkaliście się z mieszanymi opiniami przy okazji St. Anger. Wtedy wydajecie Death Magnetic, fani mówią że to wasze odrodzenie twórcze. Zgadzasz się z nimi?
Myślę, że to dość dobry album. To znaczy, uważam że wszystkie albumy są dobre, podczas komponowania czuję, że to najlepsze na co nas stać w danym momencie i nie da się już lepiej.
Młodsze pokolenie może teraz udawać że jest Metalliką, właśnie dzięki grze Guitar Hero. Grałeś w nią?
Tak. (kciuk do dołu)
Jesteś do kitu?
Jestem do kitu.
Przecież to są piosenki które grałeś tysiące razy. Próbowałeś poziomu hard?
Nie mogę przejść tego najprostszego. To zupełnie co innego od gry na gitarze. Ale uwielbiam grać na perkusji do tej gry, to daje mi dużo radochy. Więc ja gram na bębnach, a mój syn – na gitarze. Jest w tym lepszy ode mnie.

Czy uważasz, że dalej będziesz występował mając 60-70 lat, jak The Rolling Stones?
Będę pisał, będę grał, nie ma powodu bym miał przestać. Tego nie da się wyłączyć, w metalu nie ma czegoś takiego jak przejście na emeryturę, podobnie nie ma emerytury od Metalliki.
Dziękuję za wywiad!
Dzięki.
To naprawdę zaszczyt… „Nothing Else Matters”…
Tańczyłeś z dziewczyną mając 10 lat? Jestem pod wrażeniem.
Tak, w piątej klasie.
Mając 10 lat nawet nie dotknąłbym dziewczyny, blee…
httpv://www.youtube.com/watch?v=MjDMFU3422I
Tak przy okazji – prezentujemy nowe wideo z MetOnTour – na nim m.in. „My Apocalypse”: