Choć można odnieść wrażenie, że część rzeczy już od Kerry’ego wcześniej usłyszeliśmy, udzielając wywiadu LA Weekly (który dopiero co przepytał Toma Arayę), opowiedział o Metallice, Slayerze, Wielkiej Czwórce, ale i chrześcijanach, innych gatunkach metalu, zdradził też więcej szczegółów odnośnie stanu Jeffa, którego na dzisiejszym koncercie w Indio mimo jego starań jednak zastąpi Gary Holt [los dał Exodusowi chociaż tyle].
![]()
– Zapełnienie Indio jest trudnym zadaniem. Jak to robią te cztery zespoły, że właśnie im się udaje?
Metallica jest wielka sama w sobie. Cztery, wielkie, historyczne zespoły przyjeżdżają do Stanów. Media nazwały nas Wielką 4 już dawno temu, więc zobaczenie nas to marzenie każdego fana metalu.
– Jak wypadła Wielka 4 w zeszłym roku w Europie?
Myślałem, że będzie to coś wyjątkowego dla fanów, podchodziłem do tego jako do kolejnego normalnego występu, wiesz, kogo to obchodzi – każdy będzie miał swój świat. Jednak było to zabawniejsze niż myślałem. Oglądałem Metallikę na scenie trzy razy podczas siedmiu koncertów, no może cztery razy.
– Czy przedtem spędzałeś dużo czasu z Metalliką?
Nie. Obracaliśmy się w innych kręgach. Nigdy nie byłem w trasie z Metalliką – z wyjątkiem występu w [klubie]Woodstock, było to zanim jeszcze wydaliśmy pierwszą płytę i zanim zaczęliśmy występować na festiwalach.
– Jaki był ten Woodstock?
Tam urośliśmy w siłę. Z Metalliką byłoby tak samo, gdyby nie przenieśli się w stronę Bay Area. Widziałem Metallikę, kiedy grał tam jeszcze Dave Mustaine. Rozwalili mnie ogólnie jako zespół, ale Mustaine szczególnie, bo był kurewsko dobry.
– Czy gra on inaczej niż wszyscy inni?
Byłem zdumiony, bo grał nie patrząc nawet na swoje palce. Ja nawet dziś patrzę na palce. Trzydzieści lat temu on grał te wszystkie kopiące dupę riffy nawet na nie nie spoglądając.
– Co myślisz o zmianach jakie ten zespół przeprowadził przez te 30 lat?
My jesteśmy szczęściarzami, ponieważ nic się nie zmieniliśmy. Inne zespoły chwytały się nowych rzeczy. Wszyscy zaczynaliśmy jako wściekła metalowa bestia, od tego momentu nasza czwórka bardzo się zmieniła.
– Slayer to jedyny zespół, w którym dalej jest ten sam skład.
Nie wiem jak teraz będzie z występem w L.A. Nie sądzę, żeby Jeff wrócił.
– Co nowego wiadomo o Jeffie Hannemanie?
Stara się jak może. Myśli już o tym koncercie, ale nie wiem, czy psychicznie sobie z tym poradzi. Jestem realistą. Przyszedł na ostatnią próbę zaskakując wszystkich. Byłem zszokowany, że w ogóle wyszedł z domu. To było zaraz po pierwszym, albo drugim przeszczepie skóry, który miał na celu zakrycie tej wielkiej rany. Był totalnie wypompowany, ponieważ w tym czasie nie wychodził nawet z domu. Przeziębił się, bo cały jego układ odpornościowy się rozpierdolił. Nie rozmawialiśmy od tego momentu. Robi wszystko, co tylko poradzą mu lekarze.
– Czy fani thrashu nie są przypadkiem pozostałością po glam metalowcach z lat ’80?
Nie zdziwiłoby mnie to. To co robimy – podobnie jak Metallica i Megadeth – było bardziej uliczne. Tak to się zaczęło. Wiem, że mnóstwo osób ponownie wciągnęło się w metal, kiedy Disturbed i Godsmack stali się znani. Ci ludzie znudzili się nami i szukają innych rzeczy. Kiedyś myśleliśmy, że jesteśmy kolejnym poziomem, kolejnym poziomem wkurwienia, że tak powiem.
– Czy według ciebie grunge zepchnął thrash w cień?
Grunge był zdecydowanie czymś takim, podobnie jak nu-metal. Ciągle istnieją zespołu grające grunge, które są świetne. To super, że Soundgarden dalej gra. Chciałbym usłyszeć z czym nowym teraz wyjadą. Pearl Jam też dalej gra. Nu-metal był bardziej fanaberią, która była i zniknęła.
– Ostatnio w Long Beach było parę protestów chrześcijan. Obchodzi cię to jeszcze?
Myślę, że kiedyś bardziej. Teraz ludzie są bardziej tolerancyjni i otwarci na zdanie i opinię innych. Śmieszne jest to, że nigdy nie zobaczysz ateistycznego albo satanistycznego protestu. Oni czują się dobrze z tym, co wyznają. Tylko chrześcijanie się burzą, są nieszczęśliwi, kiedy innym jest dobrze ze swoja wiarą.
– To były dwa pracowite lata dla Slayera.
To stało się tak wielkie, że nawet tego nie przypuszczaliśmy. Mówię tak, ponieważ sprzedajemy ekstremalną formę metalu – nie ma wielu ludzi, którzy się tym interesują. Wszystko samo się odnawia, ponieważ dzieciaki naprawdę czują się z tym związane, jednak nie sądzę, że kiedyś urośniemy do rozmiarów Metalliki.
– Nie ma wielu zespołów, które mogłyby sobie pozwolić na zrobienie trasy grając na stadionach, ale Wielka 4 mogłaby to łatwo osiągnąć.
Masakra. Mamy bardzo oddanych fanów. Właśnie dlatego się o nich troszczymy.