Kerry King – kilka słów o byciu w trasie i o Metallice
W świeżutkim wywiadzie Kerry porusza kilka spraw, z czego nas interesują głównie słowa o Metallice, choć przytoczymy też niektóre inne fragmenty, bo są fajne.

“Jestem kurwa zmęczony graniem Reign In Blood…”
“Na tej trasie graliśmy po godzinie i dziesięć minut, więc poza Seasons mogliśmy tylko zagrać pięć innych kawałków. To się robi trudne. Gramy po dwa nowe utwory, więc zostają trzy czy cztery historyczne kawałki spoza Seasons i [tym razem, podczas Canadian Carnage] nie mieliśmy zamiaru grać Reign in Blood. Graliśmy go tak długo w Stanach i Europie. Wypuszczamy DVD, więc każdy, kto chce, może to zobaczyć. Wszystko tam jest. Krew spada na nas [jak deszcz]. Fajnie.”
“Podróżowanie po Europie latem jest kurwa do bani, bo agenci planują ci te krótkie wypady, których Superman nie dałby rady zaliczyć. Na sam koniec musieliśmy zarezerwować lot z siedmioma przesiadkami, bo inaczej nie dotarlibyśmy na występ… Nie bez powodu zrobili Spinal Tap.* Byłem zdecydowanie na backstage’u, aż tu nagle ktoś wciągnął mnie na scenę i totalnie kurwa nie wiedziałem, co jest grane. Nikt się w ogóle nie zastanawia, co robi.”
* Spinal Tap to kapela z filmu “This is Spinal Tap” (fikcyjna, lecz później dali trochę koncertów naprawdę i wydali 3 płyty przez ostatnie kilkadziesiąt lat), o której Ozzy powidział (co dobrze tłumaczy myśl Kinga), że oglądając film myślał, że istnieją naprawdę, bo rzeczy, które działy się u nich na trasie zdarzały się podczas prawdziwych tras… można domyślić się, że nie były to normalne rzeczy
O Big4:
“Przypuszczałem, że to grubsza sprawa, ale nie zdawałem sobie sprawy [jak bardzo], dopóki nie staliśmy się częścią tego. Goście z Metalliki zabrali wszystkie zespoły na kolację wieczór wcześniej [Warszawa - red.] i byli tam tylko ludzie z zespołów. Niektóre kapele miały ochroniarzy i menadżerów. Oni nie byli jednak zaproszeni, więc byli tylko członkowie kapel; swoi ludzie. To było super. Siedziałem przy stole z Shawnem z Megadeth i powiedziałem, “Koleś, mamy tu kurwa wielu sławnych ludzi.” To było dziwne.”
Tak więc.. w przeciwieństwie do obrazków z przeszłości, Wielka Czwórka być może i była w jednym pomieszczeniu, ale nie jest grupką przyjaciół od najmłodszych lat, jak próbowała nam to pokazać kamera? – Nie, odpowiada King:
“Jeśli o tym mowa, nie sądzę, bym mógł wtedy [przed Sonisphere] nazwać Metallikę swoimi przyjaciółmi. Nie dlatego, że byliśmy wrogami, ale po prostu obracaliśmy się w różnych kręgach. Ale po zrobieniu tej trasy i wspólnie spędzonym wolnym czasie, mogę [już] powiedzieć, że to moi przyjaciele. Lars, bywało parę razy, że zatrzymywaliśmy się w mieście [na dłużej] i mówił, “Hej, chodźcie połazić! Zjemy tutaj!” Staraliśmy się tak robić, kiedy tylko mogliśmy… jeśli nie mieliśmy takiego szalonego harmonogramu, o jakim mówiłem.”
Zobacz również:
8 komentarzy do “Kerry King – kilka słów o byciu w trasie i o Metallice”
Dodawanie komentarza










Kuku -- Kerry ściąga ten karwasz czy co to w ogóle jest po jednym lub więcej utworach już od bardzo bardzo dawna. Po pierwsze jest mu zapewnie nie wygodnie a po drugi i ile dobrze pamiętam chłopaki z zespołu coś narzekali na te jego kolce w „Bez Litości” jest o tym napisane .
Kerry spoko koleś :D Kuku, pewnie mu przeszkadzała po prostu, to raczej nic wygodnego grać z takim czymś na ramieniu. Zwłaszcza w tak zabójczym tempie ;) Może źle ją założył i się zsuwała. Ale i tak wyglądała -- imo -- obciachowo nieco.
no własnie Live Intrusion ogladałem Still reigning też może cos z obecnej trasy wydadza ciekawe.
Live Intrusion wydali po Divine intervention. Na pomysł z “padającą” krwią wpadli przy teledysku do bloodline, a potem wykorzystywali to przy dvd still reigning
myśle że to dvd to chodzi o slayer “Live Intrusion”
o jakim dvd on mówi myśle ze nie chodzi o soni z Bułgari.Wiecie coś na ten temat ??
Ciekawe po co ściągał tą kolczatke na ramieniu podczas koncertu na sonisphere
Kerry King to spoko koleś