Lars o Nicko McBrainie, kumplowaniu się z Iron Maiden, graniu Run To The Hills i in.
Na stonie internetowej czasopisma dla perkusistów Rhythm opublikowany został wywiad z Larsem Ulrichem, w którym muzyk opowiada na kilka tematów związanych z Iron Maiden. Poznajemy tu historię żartobliwego coveru Run To The Hills z The $5.98 E.P.: Garage Days Re-Revisited, Lars wspomina też granie tego utworu na koncercie Maidenów i wychwala Nicko McBraina. Okazuje się, że oba zespoły od lat łączą serdeczne relacje, w świetle czego zaskakujące są wypowiedzi Bruce’a Dickinsona o tym, że jego zespół jest lepszy od Metalliki.
Wracając do Garage Days – czy przypadkiem nie zaczęliście wtedy grać Run To The Hills?
Zawsze byliśmy blisko Anglików. W tamtych czasach wszyscy nasi managerowie koncertowi, opiekunowie i cała ekipa to byli Brytyjczycy, więc zawsze było dużo angielskiego sarkazmu i cynicznego, pokręconego poczucia humoru. Jesteśmy oczywiście niesamowitymi fanami Maidenów i nie sądzę, że Metallica byłaby tam, gdzie jest dziś, właśnie bez Iron Maiden. Oni nie tylko przetarli nam szlak, ale po prostu zainspirowali mnie w 1981 do założenia zespołu. Siedzieliśmy w LA nagrywając Garage i były to bardzo luźne sesje, któregoś dnia zaczęliśmy grzebać przy Run To The Hills, co zresztą w tamtych czasach robiliśmy nie tylko my.
Czasem ich harmonie okazywały się przebiegłe, gdy miało zagrać je kilku gitarzystów. Może parę osób uznało, że nabijaliśmy się, ale oczywiście chodziło o złożenie hołdu w nasz pokrętny, metallikowy sposób po pięciu latach spędzonych wśród Anglików. Jestem pewien, że nie było tu złej woli. Jakiś rok później, zdaje się po skończeniu albumu Justice, masterowałem album w Nowym Jorku, a Maiden grali w Meadowlands w New Jersey. To był chyba lipiec ’88. Wybrałem się na ten koncert. Stałem za Nicko, to była trasa Seventh Son Of A Seventh Son, oglądałem jak grał, kręciłem się tu i tam. Zdaje się Run To The Hills był pierwszym bisem i wtedy podał mi pałeczki. Byłem zaskoczony, ale jakoś wszedłem na scenę, Bruce zapowiedział mnie w tym czasie, i zagrałem Run To The Hills przed 20 tysiącami ludzi. Dotarłem chyba tylko do tego momentu, co w wersji Metalliki wydanej wcześniej. To było szaleństwo i nie wiem nawet, czy dokończyliśmy refren. Pamiętaj, nie graj publicznie na perkusji, jeśli piłeś!
Graliście też trasę z Maiden?
Właściwie to zaraz później zagraliśmy z nimi kilka koncertów. Tylko kilka. Justice wyszło w sierpniu ’88 i zagraliśmy wtedy parę koncertów na europejskich festiwalach na Półwyspie Iberyjskim, San Sebastian, Madryt, Barcelona. Graliśmy na arenach walk byków, Iron Maiden, Metallica i Anthrax. Byłem największym fanem Maiden. Bujałem się z nimi, gdy grali na Zachodnim Wybrzeżu. Raz pojechałem do Las Vegas, bo tam grali. Zawsze byli super-serdeczni i towarzyscy, więc gdy graliśmy wspólne koncerty w ’88 i mieliśmy okazję pobyć ze sobą, było cool.
Rozmawiałeś kiedyś o perkusji z Nicko?
Nie interesowało mnie to zbytnio. Bardziej ciekawi mnie, jak funkcjonują jako ludzie, niż w jaki sposób stroją bębny. Dlatego zawsze, gdy przebywam z inspirującymi mnie perkusistami bardziej interesuje mnie to, jacy oni są i co ich motywuje, takie większe tematy niż tajemna metoda strojenia garów. Raczej nie mam takiej relacji z innymi perkusistami, takie rozmowy niewiele mi dają. Sam ledwo potrafię nastroić werbel! Przebywanie z kreatywnymi ludźmi inspiruje mnie i uwielbiam dowiadywać się, co inspiruje ich. Bardzo ciekawi mnie historia i ewolucja muzyki. Mogę usiąść z Nicko i porozmawiać z nim o jego współpracy z Trust czy kimś innym. Jego zestaw perkusyjny mnie przeraża. Ma jeden z największych zestawów w rock’n'rollu – ja staram się być bardziej niepozorny – ale nigdy nie rozmawiałem z nim o sprawach technicznych.
Ty i Nicko jesteście bardzo ożywieni na scenie.
Zauważyłem to, tak. To takie uczucie, gdy wychodzisz na scenę przed 20 tysięcy ludzi i wszystko wznosi się na wyższy poziom. Nicko zawsze był i jest świetny, bo ma osobowość i tę swoją przystępność. Ludzie czują, że dobrze się bawi i jest w nim coś szalonego, ale nigdy w takim stopniu jak Keith Moon, nigdy nie był straszny. Lubi to co robi. Zawsze lubiłem grać. Pytają mnie, dlaczego wywalam język gdy gram. Nie mam na to odpowiedzi, tak po prostu jest. To ja muszę siedzieć i patrzeć dookoła, wiem że to wyglada żałośnie, ale tak robię. Zamieniam się w małego gremlina. Nie planuję tego.
Zobacz również:
4 komentarzy do “Lars o Nicko McBrainie, kumplowaniu się z Iron Maiden, graniu Run To The Hills i in.”
Dodawanie komentarza












z wykresu wiknya, że szybki wzrost PKB w Chile datuje się od zakończenia dyktatury Pinocheta. 18 lat jego rządf3w to przelewanie kapitału z kieszeni ludzi biednych do skarbcf3w bogaczy (często kolesi) i kwitnąca korupcja, w tym osobiste pobieranie łapf3wek przez Pinocheta.Faktem jest też, że ikona leseferyzmu często uciekała się do takich instrumentf3w jak nacjonalizacja i zadłużanie państwa. Dużo częściej niż poprzedzający go Allende, ktf3ry z kolei… dawał chłopom ziemię na prywatną własność.Kryzys gospodarczy obserwowany za Allende miał ścisły związek ze spadkiem cen miedzi na rynkach światowych. Za czasf3w zaprowadzenia dyktatury kryzys się pogłębiał. Spadało PKB, ale przede wszystkim rosło bezrobocie i nędza, co powodowało sporą migrację na wieś, gdzie można się było jakoś wyżywić.Pinochet modernizował kraj, a jakże. Autostrady wybudowało (państwowe) wojsko.Milton Friedman jeszcze przed kryzysem lat 80. mf3wił o chilijskim cudzie. Potem dopowiadał, że za cud uznawał to, że banda wojskowych zamordystf3w wprowadzała wolny rynek i że to powinno pociągnąć za sobą wprowadzenie demokracji.
No coz… kiedy ktos napisal, ze Ironi nie
przyjaznia sie z Metallica….teraz jest dowod! Pomimo, ze cos tam sobie gadaja udzielajac roznych wywiadow, to uwazam, ze Ironi to klasyka, a Metallica to ich mlodszy troche… bardziej szalony braciszek…. takie jest moje zdanie. Nico MacBrain jest zajebisty i nie sadze by sie meczyl grajac na zywo!!!
Moze i sie nie męczy , tego nie wiem, ale wyglada jakby sie męczył .
Z całym szacunkiem dla Nico…kiedyś zapodalem sobie ich DVD i przez niego nie chciało mi sie oglądać aż w końcu po chwili wyłączylem. Uwielbiam perkusistów na których można popatrzeć kiedy są w akcji . Oczywiście liczy sie technika itd ale dla mnie ważna jest otoczka wizualna jeśli można to tak nazwać . Prekusista grając musi robic show jak jasna ku**a!!! Np taki Larkin z Godsmack, Roy Mayorga ( ex Soulfly ) , Dave z MH, Slimak z Acid Drinkers czy Thomas Noonan z 36CF. A Perkusista Iron siedzi jak kloc drewna i jakby sie strasznie męczył ;( Ja wtedy męcze sie oglądając jego męki.