W wywiadzie dla nowozelandzkiej stacji The Rock FM Lars Ulrich w końcu dostał jakieś nietypowe pytania. Poza kwestiami wspomnianymi w tytule, wspomina również, kiedy ostatnio naraził się komuś swoim gadaniem i jak bronił go James, opowiada o Quebec Magnetic i 'osobowości’ tego wydawnictwa, bardzo krótko zahacza o festiwal Orion i nowy album (bo i nie ma o czym mówić), wspomina wyrzucenie ich z domu, w którym mieszkali podczas nagrywania Kill’em All, a na koniec poleca bardzo młodą, irlandzką kapelę. Audio poniżej, tłumaczenie wewnątrz.
Początek rozmowy – gadka szmatka o lądowaniu na Antypodach, ostatnim koncercie w Nowej Zelandii sprzed paru lat, gdy grali tam mimo trzęsienia ziemi etc.
– O najnowszej koncertówce Metalliki, Quebec Magnetic i tym, czy się stresowali, czy przycinali włosy na ostatnią chwilę i martwili, jakie ciuchy włożyć:
Martwiłem się o swoją fryzurę. [śmiech] Wiesz, obecnie filmujesz praktycznie wszystko, co robisz, gdziekolwiek jedziesz, przy całej tej dostępności kamer i tego typu rzeczy, więc po prostu się do tego przyzwyczajasz.
[tu wymienia wcześniej wydane DVD z trasy World Magnetic Tour i Big 4]
Nie tyle jesteśmy [w takich chwilach]zdenerwowani, co… myślę, że lepszym słowem byłoby, 'wyczekujący’, jakby 'oczekujący w napięciu’, w stylu 'zróbmy to już’, 'wyjdźmy tam i dajmy czadu’.
Filmowaliśmy w Quebec, ponieważ francuscy Kanadyjczycy są naprawdę świrnięci, a to zawsze pomaga, gdy mamy jakby dobre wibracje z publiką, a to co naprawdę staraliśmy się tam uchwycić to to, że w koncerie na okrągłej hali – i w tym, co oczywiście miało też miejsce tu w Oakland 2,5 roku temu – naprawdę chodzi o uczucie [fizycznej i emocjonalnej jedności i o to jak zespół i publiczność niejako stają się jednym. To staraliśmy się uchwycić w Quebec, a ci ludzie i, wiesz, ci zwariowani francuscy Kanadyjczycy, oni naprawdę cię jakby pochłaniają, więc cała kwestia tej jedności szybko się urzeczywistnia.
Tak więc nie wydaje mi się, byśmy byli jakoś bardzo poddenerwowani, my po rpsotu wychodzimy, gramy i robimy swoje. Właściwie to jeśli czasami mają miejsce małe niedociągnięcia albo… uhm… Zdaje mi się, że Chyba zostawiliśmy małą ich część w „The Shortest Straw” [śmiech]… I wiesz, było jeszcze parę innych tego typu rzeczy, które dodają takim wydawnictwom pewnej osobowości, wiesz, nie chcesz, żeby wyszstko był zbyt doskonałe, to nic fajnego.
httpvh://www.youtube.com/watch?v=cehKOp3OB8Y
[obejrzałem sobie dla przypomnienia i faktycznie – ci francuscy Kanadyjczycy to prawdziwi wariaci… bo trzeba mieć coś z głową, żeby tak stać jak kołki co do jednego, chyba że machanie rękoma przez pierwszy rząd przy barierkach to dziś szczyt szaleństwa na koncercie Metalliki – nic dziwnego, że 95% DVD to bliskie ujęcia na Metallikę – red. ;]
– O czerwonawym napoju, który sączył przez cały koncert:
[śmiech] Chciałbym dać jakąś egzotyczną odpowiedź, ale to tequilla zmieszana z czymś krwawo-czerwonym*. Niestety, to jakiś obrzydliwy koktajl, ma w sobie sporo węglowodanów, olbrzymie ilości cukrów i ma mnie podobno nakręcać przez ponad 2 godziny. Niestety nie już tak rock’n’rollowo jak niegdyś. To coś, z czym kuzyn Kirka Hammetta podróżował z nami przez wiele, wiele lat. Był kimś w rodzaju szamana naszej kapeli. Wiesz, rozciągał nas, trzymał nas w formie na ile mógł i to on wprowadził te pomarańczowe napoje w pewnym momencie. Wiesz, zwykłem pić dużo Gatorade, ale podobno to ochydne, różowe coś jest lepsze niż Gatorade, ale nie wiem co w tym jest. [śmiech] Może to tylko placebo, kto wie.
* to był żart – aluzja, że popija krwawą Merry między kawałkami – red.
– O graniu wtedy „Seek And Destroy” w masce z okazji Haloween:
Uhmm.. [śmiech] To było zabawne, to był impuls. Wiesz, polegam dużo na tym, co widzę dookoła i na lokalizowaniu, gdzie jest reszta chłopaków, więc nie ułatwia to sprawy, gdy noszę jakąś głupią, haloweenową maskę, ale myślę, że w porywie chwili to była właściwa rzecz.
httpvh://www.youtube.com/watch?v=XzyoL5bvQiY
– Czy kiedykolwiek wyrzycono cię z domu, w którym mieszkałeś?
Nie.. (…) OK, w porządku, tak, tak, wyrzucono nas w sumie, gdy nagrywaliśmy Kill’Em All. Nagrywaliśmy Kill’Em All na północy od centrum stanu Nowy Jork, skończyła się kasa na projekt, więc poproszono nas o wyniesienie się. To był mały dom wynajęty dla całego zespołu i zabrakło nam pieniędzy, ale nawiązaliśmy kilka przyjaźni i gość imieniem Bob, który miał wąsy i czarne włosy, wyraźnie pamiętam jak wyglądał, nie widziałem go od 25 lat, ale on zaprosił mnie i Jamesa, żebyśmy zamieszkali u niego.
– Ostatnie wdanie się w bójkę:
W 1985r. James i ja poszliśmy do jakiegoś klubu w New Jersey, gdzie grała ta [znana]kapela Black Flag, koncert dobiegł końca i poproszono nas o wyjście, a ja powiedziałem coś naprawdę obraźliwego do ochroniarza, gdy kazał mi wyjść, a ten walnął mnie z pięści w brzuch naprawdę mocno. To nie była walka w sumie, bo tylko on mnie uderzył, ja w ogóle mu nie oddałem. Zamiast się bić zazwyczaj uciekałem, bo potrafię biegać szybciej niż prawie każdy. I to był ostatni raz… Była jeszcze sytuacja w Holandii, którą pamiętam, może parę lat później, gdy coś stało się na rynku głównym Amsterdamu. Zdaje mi się, że sprowokowałem coś swoją obraźliwą gadką, ale James wkroczył i dokończył sprawę [śmiech]. Ja wszczynałem, a James wykańczał, tak to działało.
– Jaki jest najobrzydliwszy nawyk na trasie któregokolwiek z muzyków, których znasz?
Pewien członek zespołu, którego imienia nie zdradzę, czasami przechodzi na te kosmiczne diety, nazywane chyba 'oczyszczeniem’, i wiążą się z tym różne obrzydliwe rzeczy, nie będę nazywał rzeczy po imieniu, ale dochodzi do niezłych dziwactw, oczyszczenia, jakieś dziwne zioła i wygląda to dość paskudnie z bliska.
– O zorganizowanym przez niego grillu dla wszystkich metalowych zespołów przed festiwalem Soundwave 2013:
To było naprawdę fajne. Szkoda było tylko, że było tyle osób, że nie było okazji ze wszystkimi porozmawiać, bo na festiwalu Soundwave 2013 było chyba z 75 zespołów. Pomyślałem więc, że byłóby fajnie ich wszystkich zebrać w jednym miejscu, zjeść coś, spędzić razem czas, poznać się ze sobą. Wszyscy dobrze się bawili, ale człowieku, tam było ze czterystu metali w jednym miejscu, niezłe szaleństwo, nie było gdzie wetknąć łokcia.
[Menu] było bardzo proste, były hot-dogi, hamburgery, to był zwykły grill na podwórku, nic egzotycznego, zaufaj mi.

– O festiwalu Orion nie mówi nic nowego – chcieli tego od lat, inspirowali się zróżnicowanymi, europejskimi festiwalami, a póki co nie zabierają go poza USA, ale mają zamiar w przyszłości zahaczyć o Europę, Australię itd.
– Nowa płyta tworzy się powoli, „nie chcą się tym stresować”, „starają się” skleić jakieś kawałki z uzbieranych riffów, póki co mają koncerty do zagrania, film do skończenia; do studia wejdą bardziej pod koniec roku i album „jak szczęście dopisze” powinien pojawić się „jakoś w 2014”
– O zespołach, których aktualnie słucha, a o których jego zdaniem inni powinni usłyszeć:
Uwielbiam słuchać nowego albumu The Sword, to prawdopodobnie mój ulubiony w tej chwili. Jest jeszcze świetna kapela z Irlandii, grupa młodych dzieciaków, mają jakieś 15-16 lat, nazywają się The Strypes i grają hard-rockowe wersje bluesowych coverów, a [teraz]zaczęli pisać własne utwory. Są naprawdę fajne. Możecie chcieć sprawdzić The Strypes.
No to sprawdzamy. The Strypes i ich własny kawałek z nowej EP-ki:
httpvh://www.youtube.com/watch?v=gZb8nEemK2k&list=PLNGOj6-kH3eyJwQlHfFgCVdke3AymiQnx&index=1