Kirk Hammett – o nowym albumie, swoich umiejętnościach na gitarze, uczeniu się, solowym albumie, własnej książce, St.Anger i in.
Najnowszy wywiad z Kirkiem Hammettem dla Ultimate-Guitar.com. Tematy macie podane w tytule, w rozwinięciu niusa znajdziecie pełne tłumaczenie.

Czy rozpoczęliście już pisanie utworów na nowy album?
Nie, ale tu i tam mamy parę riffów, choć jeszcze nie powstały pełne utwory. Mamy natomiast tony muzyki, która tylko czeka [by coś z nią zrobić] – tak naprawdę to każdy z nas ma. To jest wspaniałe w Metallice – nigdy nie brakuje nam pomysłów.
Jeśli chodzi o granie solówek, to co uważasz za najważniejsze elementy, które powinny być zawarte w tym procesie?
W idealnym przypadku solo powinno być niczym dobry posiłek. Rozpoczynasz czymś mocnym, później mięsisty środek a później słodkie zakończenie. Jeśli chodzi o mnie, to pierwsze zagrywki naprawdę muszą ustanawiać charakter solówki. Dobre solo powinno skoczyć i cię pochwycić.
Czy w takim razie jest coś, na co zwracasz szczególną uwagę w kwestii solówek?
Od zawsze staram się wymyślać chwytliwe motywy – wiesz, fragmenty, które przyciągną uwagę słuchacza, jakieś melodyjne fragmenty. Ale wiesz, czasem też potrzebuję zwyczajnie narobić hałasu.
Sądzę, że wszyscy gitarzyści tego chcą w głębi duszy.
Taa, ale powiedziałem to w odniesieniu do grania solówek. Czasem po prostu mam ochotę grać poza tonacją. Coraz mocniej też wracam do melodyjnego grania. Przeczuwam, że na naszym następnym albumie będę grał znacznie bardziej melodyjnie. Na pewno bardziej, niż w ostatnich dziesięciu latach.
Jak określisz swoją ewolucję na przestrzeni kariery?
To trudne pytanie, bo granie to chodzi o mój indywidualny styl.. Przyznam, że obecnie mocniej próbuję pracować nad moją grą jazzową. Wiesz, mogę powiedzieć, że jestem dość przyzwoitym gitarzystą metalowym. Nie jestem Eddiem Van Halenem, ale wciąż się uczę, z dnia na dzień uczę się nowych rzeczy i czuję, że jestem coraz lepszy. Sądzę również, że coraz lepiej idzie mi pisanie muzyki, jednak nie sądzę, że osiągnąłem już szczyt swoich możliwości. Nadal pozostaje wiele do nauczenia się i w dalszym ciągu mam duże pokłady motywacji.
Czy masz w planach pójść swoją drogą i nagrać album solowy?
Tak, kiedyś tak się stanie, ale obecnie to Metallica jest moim domem, z którego nie chcę uciekać. Natomiast planuję wydać książkę. Pracuję wciąż nad nią i ona sama w sobie wydaje się być albumem solowym – z tego powodu, że to wymaga cholernie dużo pracy. Wszystko trzeba samemu. Nie ma zespołu ani nikogo, kto mógłby mi pomóc. Może więc jak już skończę tę książkę, to zacznę myśleć o własnym albumie, ale tego jeszcze nie wiem.
Gdy przypomnisz sobie brak solówek na “St.Anger”, to co myślisz o tym albumie?
W dalszym ciągu go uwielbiam. “Frantic”, “Dirty Window”, kawałek tytułowy, “All Within My Hands” – uważam, że to kurewsko dobre numery, jedne z moich ulubionych. Szczerze mówiąc, to jestem zszokowany, że tak wielu ludzi ma problemy z nim, bo dla mnie to po prostu jeden z albumów Metalliki.
Zobacz również:
20 komentarzy do “Kirk Hammett – o nowym albumie, swoich umiejętnościach na gitarze, uczeniu się, solowym albumie, własnej książce, St.Anger i in.”
Dodawanie komentarza










Mi się czasami wydaję, że większość z was jak te małpy, przepisuje co przeczyta się w internecie i nawet nie spróbujecie wyrobić własnej opinii..
Osobiście uważam, że anger jest po prostu płytą słabą. Po obejrzeniu SKOM patrzę na nią troche inaczej, ale wciąż jest to dla mnie najgorszy album Mety. W każdym razie -- jeżeli zespół potrzebował takiej płyty, to dobrze, że ją nagrali.
Cóż, jeżeli ktoś mówi, że St. Anger to album do dupy bez znajomości historii zespołu w tym czasie, a po obejrzeniu SKOM album robi się super, to to wykracza poza moje granice rozumienia. St. Anger tak czy siak jest dla mnie słabym albumem, kryzys w zespole usprawiedliwia tę płytę, to fakt. Ale nie czyni jej lepszą.
moje 3 ulubione plyty metalliki to load reload i black album (jestem dziewczyna, czasami potrzebuje tez lagodniejszego grania w glosnikach, a do loadow mam sentyment, jakos te utwory idealnie potrafia wbic w moj nastroj, nawet teraz mam w kompie wlozonego reloada ;]) generalnie mam prawie wszystkie plyty metallici (procz death magnetic) i na kazdej znajdzie sie taki utwor na dany dzien. a st anger nie jest dla mnie niczym mega wyjatkowym ale nie jest tez kolejna plyta na polce. lubie czasami go posluchac ze wzgledu na na wokal jamesa i ekspresyjnosc tego albumu i nie tylko :))
jasne masz rację. nie jest płytki ten kto mówi że mu się album nie podoba, ale ten kto mówi że to gówno na skalę globalną. [stylizacja biblijna wyszła przypadkowo :p]
No wtedy rzygiem bym go na pewno nie nazwał, bo nazywam go tylko przez te tłumaczenia typu “trzeba obejrzeć SKOM, by zrozumeć i polubić ten album”.
Gdybym przesłuchał go nie znając ich wcześniejszej twórczości, to bym już jej raczej nie poznał ;)
Nie mówię, że St. Anger jest wszelkim złem tego świata. Po prostu mnie (i nie tylko mnie) się nie podoba. Nie musi. Mój post był tylko reakcją na poprzednie wypowiedzi, których autorzy przejawiają samozachwyt z powodu swej absolutnej wyjątkowości.
“Przeczuwam, że na naszym następnym albumie będę grał znacznie bardziej melodyjnie. Na pewno bardziej, niż w ostatnich dziesięciu latach.”
Mam nadzieję, że nie przełoży się to na nagranie drugiego Black Albumu albo -- o zgrozo -- Loada…
Wie ktoś, co to dokładnie za gitarę ma Kirk na pierwszym zdjęciu? Zwykła Ouija to to nie jest (klonowa podstrunnica i maple top, dość niesamowicie to wygląda)
hej ale popatrz na ten album z szerszej perspektywy niż tylko zespół metallica. popatrz na niego jak na samodzielny obraz. gdybyś przesłuchał go np. nie znając ich wcześniejszej twórczości myślę, że byś go nie nazywał rzygiem. na tym polega sztuka, żeby artysta wyrażał swe emocje przez dzieło. im to wyszło doskonale. większość ludzi sądzi, że jak muzyk ma doła to nic dobrego nie wyciśnie. a tutaj jest z reguły na odwrót, bo to neutralne emocje odbierają płodność.
Hmmm, nieźle. Nie lubię St. Anger i z komentarzy dowiedziałem się, że jestem płytki, wąski, mam klapki na oczach, nie dojrzałem do tego albumu, a w ogóle to nie lubię tego zespołu. No widzę, że niektórzy muszą nieźle sobie dodawać.
Oczywiście widziałem SKOM i wiem, co się działo podczas tworzenia tego albumu. Rozumiem, że Meta miała problemy i potrzebowała takiego swoistego oczyszczenia, wyrzucenia z siebie brudu. Że tak to obrazowo ujmę, musieli rzygnąć, by móc pić dalej. Ale świadomość tego, że rzyg jest rzygiem wcale mi obcowania z nim nie osładza. Wręcz przeciwnie.
Już się nie mogę doczekać nowego albumu. I książki! I solowego albumu Kirka! (Wie ktoś o czym ma być dokładnie ta książka?)
O St.Anger chyba nie ma sensu nic pisać, bo zgadzam się z poprzednikami. To dobra płyta, nawet bardzo dobra. Ale obowiązkowo trzeba znać proces jej tworzenia, czyli film Some kind of monster.
Proszę :)
http://www.deathmagnetic.pl/wywiady/kirk-hammett-pisze-ksiazke/
Co do St. Angera w 100% zgadzam się z Kirkiem!
Cały nowy album może być wielki, przynajmniej po Death Magnetic wiemy, że dadzą radę.
Tak, do St.Anger trzeba dojrzeć. Nie jest to łatwy, thrashowy album, tylko potężne monstrum z trochę spieprzonym brzmieniem bębnów :P. Pomijając St.Anger, mam nadzieję, że następny album będzie bardziej melodyjny, bo ja po prostu nie potrafię słuchać solówek Kirka z DM. Może powiecie, że jestem płaski, pusty, czy co tam jeszcze, ale ja nie umiem słuchać takich solówek, żeby zrobić rozpiździel, bez melodyjności. Więc trzymam go za słowo, co do solówek na następnym albumie.
Podobnie jak Load,Reload,Master czy Kill,zawsze uwazalem St.Anger za swietny album.Swietny bo inny.Przez ta innosc jest swietny,a to ze ktos jest wáski i ma klapy na oczach to juz jego problem.
To prawda, ja nie rozumiem jak można bardziej lubić Loady niż St. Anger -- album, który spodoba się po poznaniu atmosfery jaka wtedy panowała w zespole w czym na pewno pomoże Some Kind of Monster.
Ciesze sie, ze ktos jeszcze podziela moje zdanier o St.Anger. Uwazam ta plyte za bardzo amerykanska i delikatnie rzecz ujmuja c brudna, jak czarny kryminal. Lubie jej sluchac, bo ma w sobie energie, i brak skrupulow, w wyrazaniu siebie przez Metallice w tamtym czasie.
też tak myślę, St.Anger jest świetny tylko ludzie myślą że to nie wypał to tak naprawde chyba nie lubią tego zespołu
kirk ma racje z tym z st.anger.
niektórzy maja tak wąski światopogląd, że chcieliby aby nic nigdy sie nie zmieniało. w ogóle pojęcia o sztuce i ekspresji artysty w muzyce. odbierają to jako produkt który ma być stworzony pod klienta. a jak coś się zmieni to znaczy że firma przejebała. muzyka to sztuka.
ja rozumiem że można nie lubić czegoś ale proszę nie pierdolić, że to jest zUe. nie ma czegoś takiego jak ogólna ‘obiektywna’ opinia -- jak kiedyś już zresztą wspomniałem. st.anger stawiam na równi z każdą inną płytą talliki. po prostu trzeba jej posłuchać w odpowiedniej chwili, jeśli ktoś od razu jej nie załapał.
musiałem się choć raz wypowiedzieć na ten temat bo mnie wkurwia jak ktoś mówi że st.anger to pomyłka. tacy ludzie są zajebiście płytcy,
To czekamy na książkę :)